Łopata wiatraka spadła do lasu. Teraz trzeba zdecydować, czy da się ją uratować
Podczas przewożenia łopaty do turbiny wiatrowej ładunek przechylił naczepę i spadł do lasu. Pojazdy udało się wydobyć, gorzej z samą łopatą. Czy uda się ją wyciągnąć? I to w całości?
Podczas transportu łopaty do turbiny wiatrowej, w trakcie pokonywania zakrętu, ładunek przeważył jednostkę samojezdną (tzw. „naczepę”, na której był przewożony) i spadł do lasu, łamiąc drzewa.
Do zdarzenia doszło w okolicy niemieckiego Plettenbergu w nocy z 16 na 17 października, „krótko po północy”, jak podaje policja. Dwie osoby zostały lekko ranne, a straty szacuje się na miliony euro. Obaj poszkodowani to obywatele Włoch, mężczyźni w wieku 38 i 56 lat.
Uratowano pojazdy. Co z łopatą?
Akcję ratunkową opisuje niemiecki portal WDR. Ponieważ łopata i jednostka samojezdna ważą łącznie około 135 ton, konieczne było zaangażowanie specjalistów. Do akcji wezwano firmę Dietrich Trucks, prowadzoną przez Joela Otte i Marco Wirtza. Choć firma specjalizuje się w podobnych działaniach, Otte określił tę akcję jako wyjątkową.
W operacji uczestniczyło trzydziestu specjalistów (m.in. z Danii, Anglii i Holandii), którzy użyli dźwigów i koparek. Udało się odzyskać pojazd transportowy oraz przewróconą na bok jednostkę samojezdną.
Według Wirtza możliwe jest wyciągnięcie łopaty z lasu w jednym kawałku, jednak ze względu na jej długość nie będzie to proste. Bardziej prawdopodobne jest pocięcie łopaty na mniejsze części, które dopiero wtedy zostaną wydobyte dźwigiem i wywiezione.
Otte dodaje, że podczas operacji trzeba będzie działać w ograniczonej przestrzeni, spełnić wysokie wymagania techniczne i zachować szczególną ostrożność, aby nie spowodować szkód materialnych ani środowiskowych oraz zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom akcji.
Decyzja o sposobie wydobycia łopaty należy do jej producenta.
Po wydobyciu pojazdów przeprowadzono prace porządkowe. Z pojazdów wyciekł olej, według dostępnych informacji w „niewielkiej ilości”. Koparka usunęła zanieczyszczoną ziemię, a następnie nasypano w to miejsce świeżą.
Łopata zmierzała na farmę wiatrową Hohe Molmert. Farma składa się z pięciu turbin o łącznej mocy zainstalowanej 36 MW. Projekt miał zostać uruchomiony do końca roku; nie wiadomo, jak zdarzenie wpłynie na harmonogram.
Transport zmorą branży wiatrowej
Kilka dni wcześniej, 14 października, również w Niemczech transport elementów turbin wiatrowych zablokował wjazd na drogę krajową i zjazd z niej. Najpierw konwój zatrzymał niezdemontowany znak drogowy, który uniemożliwiał bezkolizyjny przejazd. Następnie przeszkodą okazały się drzewa, które trzeba było przyciąć. Zdarzenie opisaliśmy szczegółowo w artykule „Części turbin wiatrowych utknęły na drodze przez znak drogowy i drzewa”.
Wraz z coraz większymi turbinami rosną również ich komponenty. Tym samym coraz większym wyzwaniem staje się ich bezpieczny transport, co niejednokrotnie skutkuje opóźnieniami projektów.
Według szacunków niemieckiego Federalnego Związku Energetyki Wiatrowej (BWE) w 2023 r. co trzeci projekt wiatrowy był opóźniony z powodu problemów z transportem. Wąskim gardłem są m.in. zezwolenia na przewóz. Ich wydawanie spowalniają braki kadrowe oraz skomplikowane i przestarzałe procedury, angażujące urzędy na szczeblu lokalnym, krajów związkowych i federalnym.
Rzecznik norweskiej spółki Statkraft mówił serwisowi Reuters Events, że uzyskanie zezwolenia na przewóz ładunku ponadgabarytowego w Niemczech może trwać nawet cztery miesiące. Dla porównania, jak podawał ten sam serwis, w Holandii rozpatrzenie wniosku trwa średnio dwa–trzy tygodnie, a w Danii około 10 dni.
Europejskie Stowarzyszenie Transportu Ponadgabarytowego i Dźwigów Samojezdnych (ESTA) zwraca uwagę na kolejną trudność: stan infrastruktury. Wiele mostów jest zamkniętych dla ciężkich i ponadgabarytowych transportów, co wymusza długie objazdy.
Od 2023 r. sytuacja nieco się poprawiła. Nowelizacja przepisów pozwoliła m.in. na większą elastyczność co do wymiarów i masy ładunku, a od początku 2026 r. obowiązują nowe wytyczne dla transportów ponadgabarytowych. Branża uważa jednak, że to za mało. W styczniu 2026 r. BWE ponownie zaapelowało o gruntowną reformę systemu zezwoleń.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News
Pocięta łopata jedzie już pewnie do Polski?