Mosty szynowe – szansa na przyłączenie czy dodatkowe ryzyko dla inwestorów z rynku OZE?
Mosty szynowe mogą być dodatkową szansą dla inwestorów z rynku energetyki odnawialnej na uzyskanie przyłączenia do sieci. Ta koncepcja oznacza jednak dla inwestorów także dodatkowe, liczone w milionach złotych koszty – i dodatkowe ryzyka. O tym, jak w praktyce wygląda dziś proces przyłączania nowych projektów do sieci i jak zmieniła się sytuacja deweloperów OZE po uchwaleniu tzw. ustawy sieciowej, rozmawialiśmy z Martą Głód, dyrektorem ds. rozwoju projektów w OX2.
Z tej rozmowy dowiesz się:
- z czego wynika cisza, która nastała po wprowadzeniu nowych przepisów regulujących zasady przyłączenia do sieci?
- jak nowe przepisy wpływają na realizowane przez deweloperów projekty OZE?
- jakie ryzyko tworzy koncepcja mostów szynowych i jakie oznacza koszty dla deweloperów?
- czy komercyjne umowy przyłączeniowe to rzeczywiste udogodnienie.
Piotr Pająk, redaktor naczelny Gramwzielone.pl: Najważniejszą zmianą dla deweloperów działających na rynku OZE jak dotychczas w 2026 r. przynosi tzw. ustawa sieciowa, oznaczona roboczym numerem UC84, która zmienia zasady przyłączania do sieci, nakładając na inwestorów dodatkowe obowiązki i koszty. Jak zmieniła się sytuacja deweloperów po wejściu w życie nowych przepisów? Na etapie prac nad nią było o niej bardzo głośno, a ostatnio temat jakby przycichł – brakuje informacji o tym, jak te przepisy sprawdzają się w praktyce.
Marta Głód, dyrektor ds. rozwoju projektów w OX2: Myślę, że cisza na rynku bierze się właśnie stąd, że wszyscy analizują tę ustawę po raz kolejny – w odniesieniu do każdego pojedynczego projektu. Każdy projekt trzeba przefiltrować przez zapisy ustawy.
Pracuję w tej branży długo i nie widziałam dotąd aktu prawnego aż tak trudnego, niejasnego i nieczytelnego. Mnóstwo w nim zagmatwanych zapisów – nie zawsze wiadomo, który przepis dotyczy którego projektu, bo wszystko zależy od tego, kiedy zostały wydane warunki przyłączenia, kiedy podpisano umowę przyłączeniową i jak liczyć terminy wejścia w życie poszczególnych zapisów – czy już teraz, czy dopiero od października.
W niektórych miejscach nowe przepisy są na tyle niejasne, że nie wiadomo czy podpisywać umowę przyłączeniową już teraz, czy czekać do października, aż wejdą w życie konkretne przepisy. Powstał przez to spory paraliż.
Mając w portfelu kilkadziesiąt projektów z wydanymi warunkami przyłączenia, trzeba przejść przez ustawę projekt po projekcie, bo każdy z nich może być dotknięty inaczej. Z tego wynika cisza wokół nowych przepisów – siedzimy i oceniamy ryzyko dla poszczególnych projektów oraz to, w którą stronę pójść.
Jakie projekty są najbardziej ryzykowne?
Jakich projektów to dotyczy w największym stopniu? Na jakim etapie procedowania pojawiają się problemy – czy to dotyczy to tylko nowych projektów, czy nowe przepisy uderzają także w bardziej zaawansowane projekty?
Powiedziałabym, że najbardziej dotyka to projektów, w których warunki przyłączenia są już na końcowym etapie ważności – czyli zbliża się upływ dwóch lat i trzeba przygotować się do podpisania umowy przyłączeniowej. W takich projektach cały biznesplan budowany był na bazie starej umowy przyłączeniowej, która zawsze jest dołączana do warunków przyłączenia jako projekt. Teraz w przypadku tych projektów spodziewamy się, że dostaniemy zupełnie inną umowę do podpisania.
„Nie wiemy, co dokładnie podpiszemy”
Co w nowych realiach inwestycyjnych, wynikających ze zmian w zasadach przyłączenia, dzieje się z projektami OZE?
Ustawa sieciowa spowodowała, że wiele tematów zostało zapauzowanych, wstrzymano też procedury wydawania nowych warunków przyłączenia, a te projekty, w przypadku których warunki wygasają, dostają nowe umowy z nowymi kosztami i – choć to nie tyle wina samej ustawy, co innych okoliczności rynkowych – często też uwzględniane w nich są nowe terminy przyłączenia.
Największym obciążeniem są jednak dodatkowe koszty ryzyka w postaci gwarancji bankowych. Jeśli mamy projekt, w którym umowa przyłączeniowa została podpisana pół roku temu, spodziewamy się jej aktualizacji w najbliższym czasie – ale najgorzej jest wtedy, gdy właśnie mamy podpisać umowę i nie wiemy, jakie zapisy w niej będą.
Czy te dodatkowe obciążenia finansowe pojawiają się już na tym etapie?
Tak, praktycznie wszędzie musimy dopłacać – zarówno zaliczkę, jak i przedstawiać dodatkowe gwarancje bankowe jako zabezpieczenie. Koszty wzrosły bardzo mocno. Bardzo często koszty przyłączenia są dziś pokrywane podwójnym zabezpieczeniem: z jednej strony płacimy zaliczkę, która powinna pokryć 100 proc. kosztów przyłączenia, z drugiej – dodatkowo dajemy gwarancję bankową. Przy dużym portfelu projektów liczba takich gwarancji szybko rośnie, co oznacza spore dodatkowe obciążenie finansowe.
Mosty szynowe to nawet kilkanaście mln złotych dodatkowych kosztów
Poza ustawą sieciową na decyzje inwestycyjne wpływa też wdrażana przez operatorów sieci koncepcja tzw. mostów szynowych.
W naszym przypadku mosty szynowe proponowane są jedynie przez PSE i wolelibyśmy, aby OSD nie przyjęły takiej praktyki. Mosty szynowe miały przyczynić się do zwiększenia możliwości przyłączeniowych PSE. Miały również zmniejszyć koszty przyłączenia, jednak w rzeczywistości tak się nie stało. To kolejny element, który komplikuje podejmowanie decyzji – i nie wynika bezpośrednio z ustawy sieciowej. Zasada jest taka, że pierwszy podmiot, który chce się przyłączyć, w praktyce finansuje budowę całego mostu szynowego. Koszt takiej inwestycji to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych, czyli znacznie drożej niż przyłączenie bezpośrednio do pola w stacji operatora. Problem w tym, że jako inwestor mamy sfinansować most, nie wiedząc, czy inni uczestnicy tego samego punktu przyłączenia rzeczywiście się do niego przyłączą i podzielą z nami kosztami – bo w przypadku magazynów energii informacja o tym, kto dostał warunki przyłączenia, wciąż nie jest publikowana; publikuje się tylko dane dotyczące OZE.
Nawet gdybyśmy wiedzieli, kto ma warunki przyłączenia w danym punkcie, nie mamy pewności, czy dany deweloper – mając przed sobą jeszcze dwa, trzy lata rozwoju projektu – rzeczywiście dociągnie go do końca i obniży nasze koszty.
Z plusów, po nowelizacji ustawy sieciowej, PSE zapowiedziało zmianę podejścia do kwestii zabezpieczeń finansowych w umowach przyłączeniowych i rezygnację z tzw. przedpłat gotówkowych, które każdy podmiot przyłączany na moście musiał wpłacać do operatora po zawarciu umowy, co w konsekwencji skutkowało tym, że uzyskane przez operatora zabezpieczenie gotówkowe wielokrotnie przewyższało szacowane koszty, i tak bardzo drogiego przyłączenia do mostu szynowego.
Kiedy w ogóle pojawia się konieczność budowy takiego mostu szynowego?
Wtedy, gdy rozdzielnia sieciowa, do której ma nastąpić przyłączenie, nie ma już fizycznych możliwości rozbudowy, na przykład dlatego, że działka jest zbyt mała albo sąsiaduje z lasem i nie da się jej powiększyć. Operator, chcąc przyłączyć kolejne obiekty, buduje na wyjściu z pola liniowego stacji odcinek linii napowietrznej z kilkoma słupami, do których za pomocą kabla przyłączają się kolejne podmioty.
Sam pomysł budowy mostów szynowych nie jest zły – operator w ten sposób wychodzi naprzeciw potrzebom inwestorów, umożliwiając przyłączenie większej liczby projektów OZE. Problemem jest jednak sposób podziału kosztów i ryzyka wynikające z funkcjonowania kilku podmiotów na jednym moście szynowym. Jeżeli chodzi o koszty, to problemem jest, że pierwszy podmiot, który przyłączy się do mostu bierze na siebie całe ryzyko jego finansowania , nie wiedząc czy w ogóle i w jakim czasie dostanie zwrot części kosztów. Jeżeli chodzi o ryzyka funkcjonowania wielu podmiotów na jednym moście szynowym, to uważamy, że praktycznie zostały one przerzucone na te firmy. Każda awaria, modernizacja lub zabiegi eksploatacyjne w jednej z instalacji mogą spowodować wyłączenie wszystkich pozostałych przyłączonych do mostu. Co wtedy z utraconymi przychodami lub brakiem możliwości spełnienia zawartych kontraktów i potencjalnymi karami z tego tytułu? To po prostu nie jest dziś rozwiązane w odpowiedni sposób.
Czy OX2 decyduje się na kontynuację projektów obarczone takim ryzykiem?
Tak, rozważamy zawarcie takich umów, staramy się przy tym negocjować zapisy umów, aby operator, który przecież wymusza na nas taki sposób przyłączenia, przejął część ryzyk. Przyłączenie do mostu szynowego z pewnością wpływa negatywnie na efektywność projektu i podnosi jego ryzyka, ale z drugiej strony rozumiemy, że jest to mechanizm, który może zwiększać prawdopodobieństwo uzyskania warunków przyłączenia i czasami przyspieszyć termin przyłączenia.
Wartościowa byłaby dyskusja z PSE na temat zapisów umownych dot. mostów szynowych. Ważne, by wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniami, które ograniczą koszty i ryzyka wynikające z tego typu przyłączenia. Efektem byłoby na pewno zmniejszenie liczby projektów odrzucanych z tego powodu.
Umowy komercyjne – diabeł tkwi w szczegółach
A jak wygląda kwestia komercyjnych umów przyłączeniowych, którymi ostatnio chwalili się niektórzy operatorzy? Czy to realne udogodnienie, czy – jak w większości przypadków – diabeł tkwi w szczegółach?
To rzeczywiście jakieś udogodnienie, ale diabeł faktycznie tkwi w szczegółach. Zawsze dążymy do rozmów komercyjnych z operatorem, bo czasem nie ma on technicznych czy ekonomicznych możliwości rozbudowy sieci, a nam może się opłacać jej sfinansowanie . Nie mamy jednak zbyt dobrego doświadczenia w tym zakresie.
Zdarzył się przypadek, w którym mieliśmy na stole dwie komercyjne umowy do tej samej stacji operatora, dla dwóch różnych technologii, i chcieliśmy je połączyć, żeby obniżyć łączny koszt przyłączenia – operator się jednak nie zgodził, mówiąc wprost, że mamy zrealizować to zgodnie z wydanymi warunkami przyłączenia, czyli bez możliwości podniesienia efektywności projektów poprzez ich połączenie. Tymczasem obie strony mogły na tym skorzystać, a docelowo wpływało to na obniżenie taryfy dla nas wszystkich płacących za energię.
Czy procedura przyłączeniowa w przypadku magazynów energii jest łatwiejsza?
Ostatnio przybyło dużo magazynów energii, więc trudno tu o jednoznaczną ocenę. Formalnie jest pewna różnica w warunkach przyłączenia – magazyn energii, w przeciwieństwie do klasycznego źródła OZE, występuje zarówno o moc oddawaną do sieci, jak i o moc pobieraną, bo przecież musi się też ładować. Można by więc powiedzieć, że to dodatkowa trudność i rzeczywiście tak jest. Magazyny rywalizują w pewnym stopniu o moce przyłączeniowe zarówno z instalacjami fotowoltaicznymi, wiatrowymi i odbiorczymi, a szczególnie z wnioskami o moce dla centrów danych.
Z pewnością jest łatwiej pod względem developmentu, który jest prostszy: jedna działka, krótki kabel, mniej procedur, jeśli magazyn mieści się na działce do jednego hektara. Pewnie dlatego takich projektów jest tak dużo. Jeśli chodzi natomiast o sam proces pozyskiwania warunków przyłączenia, uważam, że wygląda to podobnie jak w przypadku innych technologii OZE, czyli wymaga dużo cierpliwości.
Rozmawiał: Piotr Pająk, redaktor naczelny Gramwzielone.pl
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.