Elektryki wypierają ropę. Oszczędności sięgnęły 20 mld dolarów

Elektryki wypierają ropę. Oszczędności sięgnęły 20 mld dolarów
Samochody elektryczne vs. samochody spalinowe. Fot. Shutterstock

Floty samochodów elektrycznych w państwach importujących ropę zastąpiły między marcem a sierpniem 2026 r. zużycie ropy o szacowanej wartości 20 mld dolarów (ok. 78 mld zł). Tak wynika z raportu ośrodka analitycznego Ember, na który powołuje się Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM).

Raport „Electric energy security: how EVs are reducing oil import vulnerabilities” analizuje pierwsze sześć miesięcy kryzysu związanego z wojną z Iranem i zakłóceniami dostaw przez cieśninę Ormuz. Według Ember samochody w pełni elektryczne (BEV) i hybrydy plug-in (PHEV) zastąpiły w krajach importujących ropę ekwiwalent energetyczny ok. 200 mln baryłek ropy. To średnio ponad milion baryłek dziennie.

– Polska sprowadza niemal całą zużywaną ropę, a jednocześnie znacznie wolniej od większości Europy ogranicza zapotrzebowanie na paliwa w transporcie. Odsuwanie dekarbonizacji wydłuża czas naszej zależności od państw kontrolujących surowce konwencjonalne. Raport Ember pokazuje, że kraje inwestujące wcześniej w elektromobilność mają dziś większą ochronę przed kryzysem – mówi Aleksander Rajch, wiceprezes PSNM i wiceprezes E-Mobility Europe.

REKLAMA
REKLAMA

W 49 z 56 monitorowanych krajów udział aut w pełni elektrycznych w sprzedaży nowych samochodów był rekordowy. W Polsce od stycznia do sierpnia wyniósł tylko 5,1 proc., wobec 21,7 proc. w całej UE.

Chiny, Niemcy i Francja z największym efektem

Największą wartość zastąpionej ropy Ember odnotował w Chinach – ok. 14 mld dolarów (ok. 54,6 mld zł). W państwach UE było to łącznie 3,1 mld dolarów (ok. 12,1 mld zł).

W Unii największy efekt osiągnęły Niemcy – ok. 760 mln dolarów (ok. 3 mld zł) – oraz Francja – ok. 560 mln dolarów (ok. 2,2 mld zł).

W Wielkiej Brytanii wartość ta wyniosła ok. 790 mln dolarów (ok. 3,1 mld zł), a w państwach ASEAN łącznie ok. 560 mln dolarów, głównie dzięki Tajlandii i Wietnamowi.

Rekordy nie tylko w Europie

Według raportu poza Chinami i USA sprzedaż samochodów w pełni elektrycznych wzrosła od stycznia do sierpnia o ok. 45 proc. rok do roku. Norwegia osiągnęła w tym czasie 98-proc. udział BEV w sprzedaży nowych aut, a Urugwaj – 38 proc., co dało mu pozycję lidera w Ameryce Łacińskiej.

W dwunastu monitorowanych krajach auta w pełni elektryczne przekroczyły jedną trzecią sprzedaży. Wśród nich są nie tylko państwa europejskie, ale też Nepal, Singapur, Wietnam i Chiny.

W Indiach udział BEV w sprzedaży nowych aut wynosił jeszcze w 2024 r. zaledwie 2 proc. W 2026 r. od kwietnia co miesiąc przewyższał wynik USA, gdzie wynosi ok. 6 proc. Japonia podwoiła sprzedaż aut w pełni elektrycznych. Według Ember po marcu 2026 r. sprzedaż BEV wyraźnie przyspieszyła w Indiach, Chile, Australii i Nowej Zelandii. Przyczyniły się do tego rosnące ceny paliw, ale też tańsza technologia, nowe modele i stabilna polityka publiczna.

Dopłaty i własne fabryki

Raport łączy wzrost popytu z polityką przemysłową. Przywołuje przykład Francji, gdzie leasing społeczny pomógł przekroczyć 30-proc. udział BEV, oraz Niemiec, które od początku roku uruchomiły nowe dopłaty.

W Korei Południowej sprzedaż aut w pełni elektrycznych podwoiła się po przyjęciu pod koniec 2025 r. strategii łączącej wsparcie rynku z konkurencyjnością krajowych producentów. Ich udział zbliżył się tam do jednej czwartej sprzedaży nowych aut.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Wiele państw rozwija jednocześnie własną produkcję. W Indiach krajowe marki Tata i Mahindra odpowiadały w pierwszym półroczu 2026 r. za ponad 60 proc. sprzedaży aut elektrycznych. W Brazylii rozwija się zakład BYD, którego moce mają wzrosnąć do 300 tys. aut rocznie. Meksyk zapowiedział krajową markę Olinia i rozpoczęcie produkcji małego auta elektrycznego w 2027 r.

Elektromobilność to kwestia bezpieczeństwa – przekonuje branża

Według PSNM elektryfikacja transportu powinna być jednym z priorytetów bezpieczeństwa energetycznego Polski. Wśród rekomendacji, które stowarzyszenie przedstawiło po Kongresie Nowej Mobilności 2026, są przewidywalne finansowanie rynku aut elektrycznych, leasing społeczny ograniczający wykluczenie transportowe, zachęty podatkowe oraz tańsze i bardziej dostępne ładowanie.

PSNM zwraca uwagę na elektryfikację intensywnie eksploatowanych flot, transportu publicznego i sektora transportowo-spedycyjno-logistycznego (TSL), szczególnie narażonego na wahania cen oleju napędowego. Według stowarzyszenia korzyść strategiczna rośnie wraz z rozwojem krajowych źródeł energii, dlatego transformacja transportu musi iść w parze z inwestycjami w wytwarzanie energii, sieci, magazyny i inteligentne ładowanie.

Rajch ostrzegał też przed dezinformacją.

– Wrogie operacje informacyjne mogą wykorzystywać obawy wokół elektromobilności do osłabiania poparcia dla transformacji. Powinniśmy traktować to poważnie, rzetelnie wyjaśniać fakty i równocześnie usuwać realne problemy kierowców związane z ceną samochodów, kosztami ładowania i dostępnością infrastruktury – mówił.

Przewaga dla tych, którzy zaczęli wcześniej

Raport Ember przesuwa dyskusję o samochodach elektrycznych z poziomu klimatu na poziom bezpieczeństwa. W czasie kryzysu paliwowego każda baryłka ropy zastąpiona prądem to mniejsza ekspozycja na ceny ustalane na światowych rynkach i na zakłócenia w cieśninie Ormuz. Ta przewaga pojawia się jednak dopiero po latach budowania floty.

Kraje, które inwestowały w elektromobilność wcześniej, korzystają z niej dziś, a te, które zaczęły później, mają mniejszą ochronę. Polska, z udziałem aut elektrycznych w sprzedaży czterokrotnie niższym niż średnia unijna, należy do tej drugiej grupy.

Korzyść z elektryfikacji zależy też od tego, skąd pochodzi prąd. Jeśli auta elektryczne ładuje się energią z importowanego gazu lub węgla, zależność surowcowa zmienia tylko formę. Pełna przewaga pojawia się dopiero przy rosnącym udziale krajowych OZE i magazynów energii.

Dla Polski barierą pozostaje jednak nie tylko cena aut. Jak wskazywała niedawno organizacja Transport & Environment, dwie trzecie nowych samochodów kupują firmy, a pracownicy często nie mają prostego sposobu na rozliczanie domowego ładowania aut służbowych. Bez zmian w zasadach dla flot firmowych trudno będzie szybko nadrobić dystans do reszty Europy.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.