MON otworzyło drogę dla wiatraków. 1 GW mocy z szansą na realizację

MON otworzyło drogę dla wiatraków. 1 GW mocy z szansą na realizację
Elektrownia wiatrowa. Fot. Shutterstock

Kilkanaście projektów lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy blisko 1 GW znów ma szansę na realizację. Ministerstwo Obrony Narodowej zmieniło zasady korzystania z przestrzeni powietrznej w wybranych fragmentach sześciu tymczasowych stref wojskowych. Według Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) decyzja to efekt wielomiesięcznych analiz i uzgodnień, które wojsko prowadziło wspólnie z inwestorami zrzeszonymi w stowarzyszeniu.

Zmiany objęły fragmenty czterech stref TSA i dwóch stref TRA, z których Siły Zbrojne korzystają przy szkoleniu i realizacji zadań lotniczych. MON nie zlikwidowało tych stref. Wyznaczyło w nich obszary, tzw. podstrefy, w których złagodziło ograniczenia dla elektrowni wiatrowych przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa i zadań Sił Zbrojnych.

– Każda z wprowadzonych zmian zachowuje nadrzędność potrzeb obronności państwa. Nie jest to rezygnacja z wymagań wojskowych, lecz ich bardziej precyzyjne dostosowanie do rzeczywistych potrzeb operacyjnych oraz lokalnych uwarunkowań – podkreśla PSEW w stanowisku.

REKLAMA
REKLAMA

Odblokowane projekty na zaawansowanym etapie

MON złagodziło ograniczenia przede wszystkim tam, gdzie projekty były już zaawansowane, czyli miały pozytywne opinie lub uzgodnienia, postanowienia lokalizacyjne albo warunki przyłączenia. W efekcie odblokowano w całości lub w części kilkanaście projektów o łącznej mocy blisko 1 GW.

Skala zmian jest jednak ograniczona. Spośród 20 obowiązujących stref tymczasowych zmiany objęły sześć, a obszary z podwyższoną granicą to ok. 9 proc. łącznej powierzchni wszystkich stref tymczasowych. Według PSEW ten udział będzie relatywnie maleć, bo wojsko przygotowuje wyznaczenie kolejnych stref.

Jak podział na podstrefy działa w praktyce, pokazuje przypadek gminy Kluczbork, omawiany pod koniec lipca na posiedzeniu sejmowych komisji obrony narodowej i ochrony środowiska. Płk Przemysław Stężalski z Inspektoratu Sił Powietrznych tłumaczył tam, że gmina leży w strefie TSA 06, podzielonej na cztery podstrefy. W podstrefie obejmującej Kluczbork wojsko podniosło dopuszczalny pułap do 2000 stóp (ok. 600 m), bo przestrzeń na tej wysokości jest tam wykorzystywana mniej intensywnie niż w pozostałych podstrefach.

Strefy TSA. Źródło danych: PSEW, opracowanie: Gramwzielone.pl (C)
Strefy TSA. Źródło danych: PSEW, opracowanie: Gramwzielone.pl (C)

Strefy wojskowe obejmują ponad połowę kraju

Wiele stref TSA i TRA obowiązuje od poziomu gruntu. W praktyce oznacza to, że budowa elektrowni wiatrowych w ich granicach jest znacznie utrudniona albo niemożliwa. Według PSEW strefy wojskowe obejmują dziś ponad połowę powierzchni Polski, a od 2024 r. coraz więcej projektów napotyka w nich bariery.

W majowej rozmowie z Gramwzielone.pl Weronika Kupczyk z PSEW tłumaczyła, że po uwzględnieniu wszystkich kluczowych stref lotniczych, czyli MRT, MCTR, TRA i TSA, dostępna powierzchnia pod farmy wiatrowe zmniejsza się o ponad 55 proc. Razem z innymi ograniczeniami pozostawia to według szacunków stowarzyszenia niecały 1 proc. powierzchni kraju. Branża krytykowała przede wszystkim zero-jedynkowy charakter decyzji wojska, brak jednolitych kryteriów oraz to, że negatywne stanowisko pojawiało się niekiedy dopiero na zaawansowanym etapie projektu.

Skalę problemu pokazały też dane przedstawione w Sejmie. Według wiceministra obrony Stanisława Wziątka z 1389 wniosków dotyczących lokalizacji farm wiatrowych wojsko zaopiniowało pozytywnie 800, a negatywnie niemal 600. Minister klimatu i środowiska Urszula Zielińska wskazała z kolei, że udział odmów z powodów obronnych przy opiniowaniu planów miejscowych wzrósł z 23 proc. w 2024 r. do 46 proc. w okresie od stycznia do kwietnia 2026 r.

Kosiniak-Kamysz: wojsko będzie ułatwiać

Zmiany zapowiedział w czerwcu wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podczas Konferencji PSEW2026 w Świnoujściu.

– Wojsko i siły zbrojne będą ułatwiać budowę niezależności energetycznej, nigdy nie będą jej utrudniać – powiedział wtedy szef MON.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Minister poinformował też o podjęciu decyzji, które mają zwiększyć przejrzystość procesu inwestycyjnego i ograniczyć uznaniowość. PSEW zwraca uwagę, że przez ostatnie dwa lata w debacie publicznej utrwalał się obraz konfliktu, w którym wojsko blokuje wiatr, a inwestorzy nie rozumieją potrzeb obronnych.

– Ta decyzja przełamuje ten stereotyp. Pokazuje, że rzetelna analiza konkretnych lokalizacji, oparta na danych i prowadzona w dobrej wierze po obu stronach, prowadzi do rozwiązań akceptowalnych dla wszystkich – podkreśla stowarzyszenie.

Branża liczy na kolejne kroki

Według PSEW analizy wskazują, że istnieje przestrzeń do dalszej weryfikacji obowiązujących ograniczeń wszędzie tam, gdzie liberalizacja nie naruszy wymagań obronności i bezpieczeństwa państwa. Kolejne kroki powinny opierać się na tym samym modelu: wspólnych danych, jasnych kryteriach i stałym kanale komunikacji między MON a branżą.

Pierwszy krok, nie przełom

Decyzja MON ma większe znaczenie symboliczne niż ilościowe. Blisko 1 GW odblokowanych projektów to sporo na tle słabego tempa rozwoju lądowej energetyki wiatrowej. Jak mówił w Sejmie wiceprezes PSEW Piotr Czopek, w 2025 r. Polska zainstalowała na lądzie zaledwie 256 MW nowych mocy wiatrowych. Zmiany objęły jednak tylko 9 proc. powierzchni stref tymczasowych i dotyczyły głównie projektów zaawansowanych, które miały już pozytywne opinie, decyzje lokalizacyjne lub warunki przyłączenia.

Poza wyznaczonymi podstrefami sytuacja inwestorów się nie zmienia. Poprawia się za to przewidywalność dla tych, którzy utknęli na ostatniej prostej.

Ważniejszy od samej liczby megawatów jest mechanizm. Podział stref na podstrefy z różnymi pułapami to odejście od podejścia zero-jedynkowego, którego branża domaga się, odkąd problem nasilił się w 2024 r. Takie rozwiązanie można stosować dalej, w miarę jak wojsko będzie weryfikować swoje potrzeby.

Presja jednak nie zniknie. Rosną zarówno potrzeby szkoleniowe armii, jak i wysokość turbin, które według wojska sięgają dziś 280–300 m. Bez stałego kanału wymiany danych i jasnych kryteriów kolejne projekty mogą trafić na te same bariery, a portfel projektów z warunkami przyłączenia, które czekają na realizację, wciąż jest ogromny.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.