Ile farm wiatrowych blokuje wojsko? Spór o bezpieczeństwo i Zieloną Tarczę Wschód
Prawie 600 spośród niemal 1400 wniosków dotyczących lokalizacji farm wiatrowych zostało dotąd zaopiniowanych negatywnie przez wojsko, a realnie dostępne pod nowe inwestycje pozostaje zaledwie ok. 4 proc. powierzchni Polski – wynika z danych przedstawionych w Sejmie. Posłowie i przedstawiciele rządu spierali się też o koszty programu Zielona Tarcza Wschód, który ma objąć modyfikacją gospodarki leśnej ok. 0,7 mln ha lasów na wschodzie kraju.
Pod koniec lipca odbyło się łączone posiedzenie Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, zwołane na wniosek grupy posłów Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość. Przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Obrony Narodowej przedstawili dane o opiniowaniu inwestycji w energetykę wiatrową pod kątem bezpieczeństwa państwa oraz informacje o programie „Zielona Tarcza Wschód” i jego wpływie na Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. Posiedzeniu przewodniczył poseł Andrzej Grzyb (PSL-TD).
W trakcie posiedzenia pojawiły się liczby dotyczące wydanych opinii MON w sprawie lokalizacji turbin wiatrowych. Wnioskodawcy posiedzenia powoływali się na materiał z maja 2026 r., według którego wydano 1065 opinii, z czego 464 było negatywnych. Podsekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek przedstawił jednak zaktualizowane dane z lipca: łącznie wpłynęło 1389 wniosków, z czego pozytywnie zaopiniowano 800, a niemal 600 negatywnie. Podkreślił przy tym, że różnica wynika z aktualizacji danych, a nie z próby wprowadzenia komisji w błąd. Dla samego województwa opolskiego w 2026 r. negatywnie zaopiniowano 22 wnioski, a pozytywnie 16.
Minister klimatu i środowiska Urszula Zielińska wskazała też na rosnący udział odmów w opiniowaniu planów miejscowych ze względu na wymogi bezpieczeństwa i obronności (głównie korytarze szkoleniowe i lotnicze): z 23 proc. w 2024 r., przez 36 proc. w 2025 r., do 46 proc. w okresie styczeń–kwiecień 2026 r.
Przewodniczący Andrzej Grzyb zestawił też dane o dostępności terenu pod inwestycje wiatrowe. Z tytułu potrzeb obronności wyłączone jest 60 proc. powierzchni kraju, z tytułu wymaganej odległości 700 m od zabudowań – 96 proc., a z tytułu obszarów Natura 2000 – 20 proc. Po uwzględnieniu tych nakładających się na siebie ograniczeń realna dostępność terenu pod lokalizacje budynkowe wynosi ok. 4 proc. powierzchni kraju.
Przypadek gminy Kluczbork
Jednym z głównych wątków posiedzenia była sytuacja w gminie Kluczbork na Opolszczyźnie, przywołana przez posłankę Katarzynę Czocharę (PiS) jako przykład – jej zdaniem – niespójnego podejmowania decyzji. Pierwotna zgoda z 2015 r., następnie całkowicie negatywna decyzja jednostek podległych MON dla całej gminy, a po kilku tygodniach – wkrótce po konferencji poświęconej OZE z udziałem ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza – ponowna zmiana na pozytywną.
Strona rządowa przedstawiła inne wyjaśnienie. Jak tłumaczył płk Przemysław Stężalski z Inspektoratu Sił Powietrznych, Kluczbork leży w strefie wojskowej TSA 06, podzielonej na cztery podstrefy (A–D); w podstrefie A, obejmującej Kluczbork, wojsko zgodziło się podnieść dopuszczalny pułap do 2000 stóp (ok. 600 m), ponieważ przestrzeń na tych wysokościach jest tam wykorzystywana mniej intensywnie niż w pozostałych podstrefach.
Kwestię rosnącej wysokości turbin poruszył z kolei płk Stężalski, wskazując, że jeszcze 5–6 lat temu mowa była o konstrukcjach do ok. 150 m, a obecnie sięgają one 280–300 m, co ma bezpośrednie znaczenie dla lotnictwa wojskowego – w tym śmigłowców AH-64D, których loty szkoleniowe odbywają się w większości poniżej 500 stóp.
Radar, drony i przestrzeń powietrzna
Posłanka Czochara podnosiła, że łopaty turbin wiatrowych generują tzw. echo radarowe, tworząc „martwe strefy” utrudniające wykrywanie nisko latających obiektów, w tym dronów, oraz ograniczają możliwości działania własnych systemów bezzałogowych i śmigłowców. Wskazywała też, że rozwój farm wiatrowych na lądzie jest ograniczany ze względów bezpieczeństwa w części krajów europejskich (wymieniła m.in. Niemcy, Wielką Brytanię, Finlandię, Estonię i Szwecję).
Minister Zielińska odpowiedziała, że obowiązujące przepisy zapewniają pełną kontrolę służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa nad lokalizacją inwestycji wiatrowych, a każda inwestycja podlega opiniowaniu przez wiele podmiotów związanych z obronnością; w razie stwierdzenia negatywnego wpływu inwestycja nie może zostać zrealizowana.
Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Piotr Czopek zwrócił z kolei uwagę na przykład morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku, gdzie na platformach montowane są urządzenia wykorzystywane przez wojsko – radary, sonary i systemy komunikacji – co według niego poprawia zdolności operacyjne polskich sił zbrojnych.
„Zielona Tarcza Wschód” i koszty dla Lasów Państwowych
Drugim tematem posiedzenia był program roboczo nazywany „Zieloną Tarczą Wschód” – element szerszej „Tarczy Bałtyckiej”, realizowanej we współpracy z Finlandią, Estonią, Łotwą i Litwą. Jak wyjaśniał minister Wziątek, chodzi o wykorzystanie naturalizacji terenu (zabagnianie, rezygnacja z melioracji) do tworzenia stref utrudniających poruszanie się potencjalnego przeciwnika („slow go”/„no go”), uzupełnianych tam, gdzie to konieczne, o liniową zaporę inżynieryjną. Do końca 2026 r. planowane jest ok. 200 km takich zabezpieczeń.
Modyfikacja lub wyłączenie gospodarki leśnej ma objąć ok. 0,7 mln ha w strefach I–III. Minister klimatu i środowiska Urszula Zielińska poinformowała, że z funduszu europejskiego przeznaczonego na wzmocnienie wschodniej flanki UE (450 mln zł) do Lasów Państwowych trafi co najmniej 50 mln zł, z możliwością zwiększenia tej kwoty, przy maksymalnym poziomie dofinansowania 79 proc.; nabór wniosków w programie kończy się 31 sierpnia 2026 r. Odrębnie funkcjonuje już projekt „Wetlands Green Life” o wartości 36 mln euro (ok. 144 mln zł), do którego resort dołożył dodatkowe 50 mln zł na odbudowę stosunków wodnych w lasach.
Poseł Paweł Sałek (PiS), wiceprzewodniczący komisji i jeden z wnioskodawców posiedzenia, kwestionował m.in. brak wyliczenia pełnego kosztu modyfikacji gospodarki leśnej na 0,7 mln ha, pytał o zasady jawności dokumentacji projektowej (część materiałów ma podlegać ograniczeniom ze względu na tajność), kryteria wyboru projektów oraz rolę organizacji pozarządowych w realizacji działań na terenach o znaczeniu obronnym. Zwracał też uwagę na procedowaną w Sejmie ustawę przewidującą coroczne przekazywanie dodatkowych 200 mln zł z budżetu Lasów Państwowych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na realizację projektów, co jego zdaniem rodzi pytanie o rzeczywisty bilans finansowy dla samej instytucji. Minister Zielińska odpowiedziała, że procedura oceny wniosków jest jednolita i jawna, uregulowana ustawą z 28 kwietnia 2022 r. o zasadach realizacji zadań finansowanych ze środków europejskich, a szczegółowe informacje resort prześle komisji na piśmie.
Głos w dyskusji zabrał również dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. dyw. Adam Rzeczkowski, który zwrócił uwagę na brak przyjętej strategii bezpieczeństwa narodowego jako punktu odniesienia dla analizowanych rozwiązań, na ryzyko wzrostu zagrożenia pożarowego wynikające z ograniczeń w gospodarce leśnej w strefie pierwszej oraz na to, że efekty części działań mogą być odczuwalne dopiero za 45–50 lat. Jak wskazał, sosna osiąga grubość ok. 20 cm na wysokości 1,5 m dopiero w takiej perspektywie czasowej. Wskazał też na potrzebę uwzględnienia tzw. wymiaru kognitywnego, czyli wpływu sposobu prowadzenia zmian na postrzeganie sił zbrojnych przez lokalne społeczności.
Dwa spojrzenia na miks energetyczny w kontekście bezpieczeństwa
W dyskusji zderzyły się dwa wyraźnie odmienne stanowiska co do roli energetyki wiatrowej w bezpieczeństwie państwa. Część posłów PiS i Konfederacji (Czochara, Sałek, Skalik) podnosiła ryzyka związane z kolizją turbin z systemami radiolokacyjnymi i bezpieczeństwem lotnictwa, kwestionowała opłacalność energetyki wiatrowej oraz krytykowała tempo i kierunek zmian w gospodarce leśnej prowadzonych przez resort klimatu.
Z kolei minister Zielińska, wiceminister Wziątek, poseł Ireneusz Zyska (RozwójPlus) i wiceprezes PSEW Piotr Czopek wskazywali na doświadczenia wojny na Ukrainie, gdzie – jak podano na posiedzeniu – rozproszone źródła energii, w tym farmy wiatrowe, pozwoliły utrzymać zaopatrzenie w energię mimo ataków na scentralizowaną infrastrukturę. Według raportu przywołanego przez przewodniczącego Grzyba, w wyniku wojny uszkodzeniu uległo 94 proc. mocy elektrowni węglowych na Ukrainie i 74 proc. mocy elektrowni wiatrowych (głównie z powodu ich lokalizacji w Donbasie), a straty w fotowoltaice sięgnęły ok. 20 proc.; elektrownię jądrową w Zaporożu przejęła strona rosyjska, a tama w Nowej Kachowce została zniszczona.
Poseł Zyska zwrócił uwagę, że na Ukrainie w ostatnich latach powstały bardziej zaawansowane technologicznie farmy wiatrowe niż w Polsce – pojedyncze turbiny o mocy 5, a nawet ponad 6 MW – a nawet fabryki zbrojeniowe produkujące amunicję w tym rejonie korzystały z energii z farm wiatrowych. Podał też, że koszt produkcji energii z lądowych farm wiatrowych w Polsce mieści się w granicach 200 zł/MWh, co – jego zdaniem – czyni ją obecnie najtańszym dostępnym źródłem energii dla polskiego przemysłu.
Piotr Czopek z PSEW przedstawił z kolei porównania międzynarodowe: Niemcy planują do 2030 r. mieć 115 GW mocy zainstalowanej w lądowej energetyce wiatrowej, wobec planowanych w Polsce 15–17 GW (przy niemal identycznej powierzchni obu krajów – 312 tys. km2 i 357 tys. km²). Zwrócił też uwagę, że w 2025 r. Polska zainstalowała w energetyce wiatrowej lądowej jedynie 256 MW, podczas gdy Ukraina – mimo trwającej wojny i ataków na infrastrukturę energetyczną – zainstalowała w tym czasie 324 MW, a więc więcej niż Polska.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.