Nie tylko dachy domów. Fotowoltaika trafia na ciężarówki i naczepy
Duński operator logistyczny Frode Laursen postanowił znacząco rozszerzyć wykorzystanie fotowoltaiki na ciężarówkach i naczepach. Decyzja zapadła po siedmiomiesięcznym pilotażu, który objął 52 pojazdy i miał pokazać, jak instalacje PV wpływają na eksploatację floty.
Panele dostarcza firma Green Energy, specjalizująca się w rozwiązaniach typu VIPV (ang. vehicle-integrated photovoltaics), czyli w fotowoltaice zintegrowanej z pojazdami. W przypadku Frode Laursen niewielkie moduły montowane są m.in. na dachach naczep chłodniczych i zabudów ciężarówek. Wytwarzana energia nie napędza oczywiście pojazdu. Panele wspierają przede wszystkim jego instalację elektryczną, doładowują akumulatory i mogą zasilać wyposażenie naczepy, np. agregaty chłodnicze czy oświetlenie. Pozwala to odciążyć alternator i zmniejszyć ilość energii pobieranej z silnika spalinowego.
Siedem miesięcy testów przekonało operatora
Pierwszy etap projektu objął 52 ciężarówki i naczepy chłodnicze. Frode Laursen sprawdzał, jak panele wpływają na akumulatory, pracę agregatów chłodniczych i ogólną eksploatację pojazdów. Jak powiedział duńskiemu portalowi Transportnyhederne Jan Skov Pedersen, dyrektor techniczny firmy, podczas testów udało się wyeliminować awarie akumulatorów i zmniejszyć zużycie paliwa. Operator nie podał jednak konkretnych wartości oszczędności.
Na podstawie wyników zdecydowano się rozszerzyć projekt do ok. 150 pojazdów.
Do oceny efektów Green Energy wykorzystuje własną metodę WiVA (Within Vehicle Analysis). Według firmy metodę niezależnie ocenił Duński Uniwersytet Techniczny (DTU), który potwierdził jej rzetelność.
Frode Laursen ma ok. 700 ciężarówek i 1750 naczep, więc fotowoltaika nadal obejmie tylko niewielką część floty. Samo rozszerzenie projektu po kilkumiesięcznych testach pokazuje jednak, że operator traktuje to rozwiązanie nie tylko jako eksperyment technologiczny, ale jako potencjalne narzędzie do ograniczania kosztów i poprawy niezawodności floty.
Technologia CIGS
Green Energy stosuje w swoich systemach cienkowarstwowe moduły CIGS, zaprojektowane specjalnie z myślą o transporcie. W przeciwieństwie do klasycznych paneli krzemowych nie mają one sztywnej szklanej powierzchni ani ramy. Są elastyczne, mają ok. 3 mm grubości i ważą mniej niż 3 kg/m². Dzięki temu można je przyklejać bezpośrednio do dachów ciężarówek, autobusów i naczep – bez wiercenia otworów i bez istotnego wpływu na aerodynamikę pojazdu.
Producent podkreśla również ich odporność na drgania, uderzenia, zmiany temperatury, warunki atmosferyczne i mycie ciśnieniowe. Moduły CIGS mają ponadto lepiej radzić sobie przy słabym świetle i częściowym zacienieniu, co w przypadku poruszających się pojazdów jest szczególnie ważne.
W 2026 r. Green Energy wprowadziło nową generację modułów o mocy 60 i 95 Wp, które według firmy zapewniają odpowiednio o ok. 10 i 20 proc. wyższą wydajność przy tej samej powierzchni. Producent daje na moduły 25-letnią gwarancję mocy, nie udostępnił jednak karty katalogowej z ich szczegółowymi parametrami.

Ile można na tym zaoszczędzić?
Green Energy podaje na swojej stronie, że dane zebrane metodą WiVA na dystansie 4,2 mln km wskazują na oszczędności rzędu 500–1000 litrów oleju napędowego rocznie na ciężarówkę, czyli ok. 0,6–1 l/100 km. W przypadku autobusów i autokarów firma deklaruje jeszcze wyższe wartości – ok. 1600–2100 litrów rocznie. Dostawca przelicza to również na redukcję emisji rzędu 1,3–2,7 t CO₂ rocznie na ciężarówkę.
W jednym z pilotaży, przeprowadzonym przez duńską firmę Fogtmann Group, cztery pojazdy miały zaoszczędzić średnio ok. 1019 litrów oleju napędowego rocznie każdy, a inwestycja zwróciła się w niespełna 12 miesięcy. To jednak dane podawane przez dostawcę technologii, a nie przez samego przewoźnika.
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News