Prąd drożeje szybciej niż inflacja. Europa płaci znacznie więcej niż Amerykanie

Prąd drożeje szybciej niż inflacja. Europa płaci znacznie więcej niż Amerykanie
Odczyt liczników energii. Fot. Shutterstock

W latach 2019-2025 średnie ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych i przemysłu rosły szybciej niż inflacja w około trzech czwartych z 37 rynków – wynika z obliczeń ośrodka analitycznego BloombergNEF.

Mimo głośnych w ostatnim czasie podwyżek cen energii elektrycznej w Stanach Zjednoczonych amerykańskie gospodarstwa domowe płacą za prąd znacznie mniej niż europejskie. W 2025 r. średnia cena wyniosła w USA 173 dol. (ok. 677 zł) za MWh, a w Niemczech 435 dol. (ok. 1,7 tys. zł) za MWh, czyli ponad 2,5 razy więcej.

Z analizy BNEF wynika, że w ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu inflacji, ceny dla przemysłu wzrosły w tym czasie średnio o 24 proc., a dla gospodarstw domowych o 12 proc.

REKLAMA
REKLAMA

– Ceny energii elektrycznej mogą mocno uderzyć w domowe budżety, dlatego są tak silnym zapalnikiem politycznym. Skutki rosnących cen mogą być jednak znacznie szersze, bo grożą też osłabieniem konkurencyjności rynków i opóźnieniem elektryfikacji, która może poprawić bezpieczeństwo energetyczne – wyjaśnia Victoria Cuming, szefowa działu polityki w BNEF.

Dane BNEF pokazują, że problem wysokich cen energii w Europie ma charakter strukturalny, a nie tylko kryzysowy. Rachunki obciążają nie tylko koszty energii, ale też podatki, opłaty na cele publiczne i koszty sieci. Ta ostatnia pozycja będzie rosła wraz z inwestycjami w sieci potrzebnymi do przyłączania OZE.

Dla transformacji energetycznej to poważne wyzwanie. Pompy ciepła, samochody elektryczne czy elektryfikacja procesów przemysłowych opłacają się tylko wtedy, gdy prąd jest konkurencyjny wobec gazu i paliw. Wysoka cena energii elektrycznej działa więc jak hamulec elektryfikacji, która według autorki analizy może poprawić bezpieczeństwo energetyczne.

Kryzys energetyczny wstrząsnął cenami

Według BNEF od 2019 r. najsilniejsze wahania cen odnotowały m.in. Wielka Brytania, Japonia i Argentyna. Główną przyczyną był kryzys energetyczny z lat 2021–2023, wywołany rosyjską inwazją na Ukrainę. Najmocniej uderzył w kraje zależne od importu gazu. Wpływ miały też rodzaj taryf, wahania kursów walut, struktura produkcji energii i inflacja.

Stabilniejsze ceny miały kraje, które chroniły krajowe zasoby energii, w tym OZE, a także regulacje i interwencje stabilizujące rynek. W Kanadzie, Brazylii i Nowej Zelandii ceny w 2025 r. były po uwzględnieniu inflacji zbliżone do poziomu z 2019 r.

Wyraźnie podrożał prąd na zderegulowanych rynkach w USA, takich jak Kalifornia i New Jersey, a także w Korei Południowej i Hiszpanii. Przyczyniły się do tego rosnące koszty sieciowe i dopłat, a także wygaszenie mechanizmów stabilizujących ceny. Odwrotny trend widać w Chinach, Indiach, Meksyku i Rosji. Tam ceny dla gospodarstw domowych realnie spadły i należą do najniższych w raporcie. To rynki z silną interwencją państwa, w tym subsydiami, i własnymi zasobami energii i surowców energetycznych.

Rekordowe podwyżki w Australii

W całych Stanach Zjednoczonych realne ceny prądu dla gospodarstw domowych wzrosły w latach 2019-2025 średnio o 3 proc., a w 20 stanach spadły. Temat jest jednak gorący politycznie, zwłaszcza przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Amerykanie wciąż płacą znacznie mniej niż mieszkańcy innych dużych gospodarek. Ceny dla gospodarstw domowych w 2025 r. za MWh utrzymywały się w USA na poziomie 173 dol. (ok. 677 zł), w Australii – 333 dol. (ok. 1,3 tys. zł), Wielka Brytania – 391 dol. (ok. 1,5 tys. zł), Niemczech –  435 dol. (ok. 1,7 tys. zł).

 

Porównanie średnich cen energii elektrycznej na wybranych rynkach. Opracowanie Gramwzielone.pl na podstawie danych BloombergNEF
Porównanie średnich cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na wybranych rynkach w 2025 r. Opracowanie Gramwzielone.pl na podstawie danych BloombergNEF

Największy wzrost cen dla gospodarstw domowych spośród wszystkich badanych rynków odnotowała Australia: 186 proc. w ujęciu realnym. Początkowo podwyżki napędzały wysokie ceny paliw kopalnych i ograniczona podaż. Później przyczyniły się do nich awarie elektrowni, okresy wysokiego zapotrzebowania i rosnące koszty sieciowe.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Europa płaci za politykę przez rachunki

Według BNEF wyższe ceny w Europie wynikają częściowo z wyższych kosztów polityki energetycznej i podatków. Europejskie kraje tradycyjnie finansowały z rachunków za prąd wsparcie dla zielonej energii, programy socjalne i inne cele publiczne.

W USA i innych regionach takie programy finansuje się częściej z budżetu państwa albo w ogóle ich nie ma. Europejskie ceny obejmują też wyższe koszty sieciowe, a w niektórych krajach także wyższe koszty hurtowe i sprzedażowe – czytamy w analizie.

Przemysł w Europie płaci dwa–trzy razy więcej

W większości badanych krajów gospodarstwa domowe płacą za prąd więcej niż przemysł. Duzi odbiorcy przemysłowi rozkładają bowiem koszty stałe na większe zużycie, mają silniejszą pozycję negocjacyjną i czasem korzystają z preferencji podatkowych.

Mimo prób obniżenia cen przez część europejskich rządów przemysł w Europie wciąż płaci znacznie więcej niż w innych regionach. Według BNEF ceny energii mogą przesądzać o losie wielu branż. Szczególnie dotyczy to sektorów już mocno zelektryfikowanych, takich jak produkcja aluminium, oraz tych, w których elektryfikacja jest główną drogą dekarbonizacji, jak hutnictwo stali.

Średnie ceny dla odbiorców przemysłowych w 2025 r. za MWh prezentuje poniższy wykres.

 

Porównanie średnich cen energii elektrycznej na wybranych rynkach. Opracowanie Gramwzielone.pl na podstawie danych BloombergNEF
Porównanie średnich cen energii elektrycznej dla odbiorców przemysłowych na wybranych rynkach w 2025 r. Opracowanie Gramwzielone.pl na podstawie danych BloombergNEF

Drogi prąd wyhamuje elektryfikację?

Z analizy wynika też, że kraje z dużym udziałem własnych zasobów energii, w tym OZE, lepiej przeszły kryzys energetyczny. Rachunek zależy jednak nie tylko od tego, jak energia jest wytwarzana, ale też od tego, kto płaci za politykę energetyczną.

Przesunięcie części opłat z rachunków do budżetu, jak zrobiły niektóre kraje, obniża ceny dla odbiorców. Wymaga jednak znalezienia pieniędzy gdzie indziej. Dla Polski, z przemysłem wrażliwym na koszty energii i rozpoczętą elektryfikacją ciepłownictwa i transportu, to jedno z kluczowych pytań kolejnych lat.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.