R.POWER: potrzebny większy budżet przyszłorocznej aukcji dla PV

R.POWER: potrzebny większy budżet przyszłorocznej aukcji dla PV
R.Power

Kiedyś nie było nas stać na rozwijanie odnawialnych źródeł energii, teraz nas nie stać, żeby ich nie rozwijać tak w swoim niedawnym expose mówił Premier Mateusz Morawiecki. Trudno się z nim nie zgodzić. Dziś OZE to jeden z najbardziej perspektywicznych obszarów polskiej gospodarki. A jego motorem napędowym jest segment energii wytwarzanej ze słońca pisze Tomasz Sęk, współtwórca i wiceprezes R.POWER, czołowego polskiego dewelopera farm fotowoltaicznych.  

Dane Instytutu Energetyki Odnawialnej wskazują, że moc wytwarzana przez ogniwa fotowoltaiczne w kraju rośnie bardzo szybko. Na koniec 2018 r. było to ok. 500 MWp, podczas gdy 5 miesięcy później już 700 MWp. Szacuje się, że na koniec tego roku wartość ta wzrośnie dwukrotnie i osiągnie poziom 1,5 GWp, a w perspektywie końca 2020 roku być może zbliży się do 3 GWp.

Bardzo cieszy nas fakt, że istotny udział w tym wzroście ma R.POWER. Nasz portfel o mocy ponad 800 MWp przygotowywanych do budowy elektrowni czyni nas jednym z największych podmiotów polskiego rynku fotowoltaicznego. Tylko w samych aukcjach OZE wygraliśmy około 180 MWp. W tym momencie kończymy budowę portfela elektrowni słonecznych o mocy około 50 MWp, z czego oczekujemy, że około 15 MWp zostanie podłączonych do sieci jeszcze w tym roku.

REKLAMA

W związku z tak dynamicznym rozwojem warto przeanalizować kilka czynników, które wpływają i będą w coraz większym stopniu wpływać na rozwój branży.

Dostęp do finansowania bankowego

Jednym z pozytywnym aspektów jest bez wątpienia wzrost popularności opcji finansowania w modelu project finance. Wyraźnie widać, że instytucje finansowe zaczynają zmieniać swoje podejście, widząc perspektywy w rynku energii solarnej.

Przykładem tej zmiany jest podpisana przez R.POWER w sierpniu tego roku umowa kredytowa o wartości 90 mln zł. W jej ramach realizowana jest budowa 34 elektrowni słonecznych o mocy 33 MWp na obszarze o powierzchni około 70 hektarów. To największa tego typu umowa w historii polskiej fotowoltaiki.

Inwestycje zagraniczne

Drugim pozytywnym sygnałem jest coraz większe zainteresowanie polskim rynkiem OZE funduszy zagranicznych. We wrześniu tego roku R.POWER sprzedał funduszowi Aberdeen Standard Investments instalacje o mocy blisko 50 MWp.

Z kolei w przypadku rynku energetyki wiatrowej warto wspomnieć o transakcjach firmy Green Investment Group, która dokonała w tym roku dwóch akwizycji, przejmując farmę wiatrową o mocy 42 MW w Kisielicach oraz farmę wiatrową Zajączkowo o mocy 48 MW.

Współpraca z tego typu podmiotami to bardzo ważny element w kontekście rozwoju całego sektora. Transakcje te pokazują, że realizacja projektów w naszym kraju się opłaca, co pozytywnie wpływa na realizację kolejnych projektów i przyciąga kolejnych inwestorów.

REKLAMA

Zaangażowanie kapitałowe polskich podmiotów

Osobnym tematem do dyskusji jest wciąż stosunkowo niskie zaangażowanie polskich firm. Koncerny energetyczne wpisują w strategie rozwoju działania nakierunkowane na OZE, pojawiają się też pierwsze inwestycje, jak np. kupno przez innogy Polska należącej do grupy R.POWER spółki Foton Technik, działającej na rynku mikroinstalacji fotowoltaicznych.

Jednak inwestycje polskich firm w segment energii solarnej wciąż możemy traktować jako niewystarczające. Możemy oczekiwać w nadchodzących latach dużo większej aktywności polskich podmiotów jak i konsolidacji aktywów PV.

Regulacje prawne

Ostatnim i być może najważniejszym elementem jest model sprzedaży energii. System aukcyjny, który obowiązywać będzie w przyszłym roku, gwarantuje wytwórcom stabilny zysk przez kilkanaście lat i w dużej mierze sprzyja rozwojowi rynku. Istotna w tym kontekście jest jednak maksymalna ilość i wartość energii elektrycznej, która ma zostać zakontraktowana.

W 2020 roku w przypadku farm solarnych o zainstalowanej łącznej mocy nie większej niż 1 MW, zgodnie z projektem rozporządzenia Rady Ministrów, ma ona spaść z 750 MWp do 500 MWp. Jeśli okazałoby się to prawdą, byłaby to bardzo zła wiadomość dla wytwórców.

Obecnie rynek fotowoltaiki jest już znacząco większy niż jeszcze rok temu,  w tym roku wielu inwestorów rozpoczęło przygotowanie (proces pozyskania decyzji administracyjnych) nowych projektów z myślą właśnie o przyszłorocznych aukcjach.

Jestem przekonany, że w przyszłym roku rynek będzie gotowy na aukcje sięgające ponad 1 GW, a nawet, że podaż projekt, ze względu na wyższą konkurencję, znacząco je przekroczy. Ograniczenie oznaczałoby w praktyce, że wiele projektów nie zostanie zrealizowanych.

Taka decyzja byłaby także negatywnie odebrana przez inwestorów, którzy mogliby uznać ją jako sygnał braku jasnej strategii wspierania projektów OZE przez polski rząd. Byłaby też niezrozumiała dla sektora, który w 2020 roku mógłby zbliżyć się do skali, którą od 2 lat Ministerstwo Energii wnioskowało sygnalizując wielkości aukcji. Nie mówiąc już o fakcie, że stanowiłoby zaciągniecie hamulca w drodze do realizacji celów PEP2040.

Niestety, wciąż duża niewiadomą jest to jak będzie wyglądać rynek energii odnawialnej po 2021 roku. Brak informacji na temat zasad wsparcia rynku w przyszłości wpływa na zahamowanie jego rozwoju. Wyraźnie widać, że producenci i wytwórcy, zwłaszcza planujący wdrożenia projektów powyżej 1 MW, wstrzymują swoje działania.

Brak jasnych reguł może wywołać spore problemy, także związane z realizacją założeń strategii energetycznej 2040 roku. Jeśli chcemy osiągnąć poziom 15-20 GW zainstalowanej mocy z fotowoltaiki konieczne jest uchwalenie regulacji, wspierających producentów w dłuższej perspektywie. Stabilność rynku i możliwość prognozowania zysku to w końcu podstawa funkcjonowania każdej firmy, niezależnie od branży.

Tomasz Sęk, R.POWER