Domowe ładowanie elektryków jako „zielone paliwo”? Branża chce zmiany zasad gry
Czy energia z domowego gniazdka może zostać oficjalnie uznana za zielone paliwo w transporcie? Dziś nie wpływa ona na realizację krajowych celów klimatycznych. Wkrótce może się to jednak zmienić – organizacje branżowe proponują system, który pozwoli wliczać prywatne ładowanie aut elektrycznych do rozliczeń Narodowego Celu Wskaźnikowego.
Według danych branżowych ponad 80 proc. właścicieli samochodów elektrycznych ładuje swoje pojazdy głównie w domu. Część energii pochodzi z instalacji fotowoltaicznych lub z umów gwarantujących dostawy prądu z odnawialnych źródeł. Mimo to państwo nie zalicza jej do oficjalnych statystyk realizacji celów klimatycznych. Prywatne ładowanie nie jest bowiem raportowane ani rozliczane w systemie realizacji Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW). Organizacje branży motoryzacyjnej chcą to zmienić.
Agregator energii – brakujący element systemu
Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności oraz Transport & Environment zaproponowały wprowadzenie instytucji tzw. agregatora energii do celów NCW, który pełniłby rolę pośrednika między kierowcami a firmami paliwowymi zobowiązanymi do realizacji norm. Zbierałby on dane dotyczące energii zużytej do ładowania pojazdów i włączał je do systemu rozliczeń.
Jak informuje Interia, w praktyce właściciel auta elektrycznego podpisywałby umowę z takim podmiotem, a agregator nabywałby prawo do zaliczania zużytej energii na poczet NCW i odsprzedawał je firmom paliwowym.
Dla kierowcy oznaczałoby to brak dodatkowych formalności: rozliczenia mogłyby odbywać się ryczałtowo lub na podstawie rzeczywistych pomiarów. System miałby być zabezpieczony przed podwójnym liczeniem tej samej energii.
Nadzór nad rynkiem sprawowałby Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, prowadząc publiczny rejestr agregatorów.
Potencjalne korzyści finansowe
Jak podkreślają jego pomysłodawcy, nowy mechanizm oferowałby konkretne korzyści zarówno koncernom paliwowym, które muszą wykazać w swojej sprzedaży odpowiedni wolumen paliw i energii z OZE w swojej sprzedaży, jak i kierowcom, którzy mogliby czerpać z niego wymierne korzyści finansowe.
Według szacunków Transport & Environment jedna ciężarówka ładowana z sieci może generować wartość rozliczeniową sięgającą 30 tys. zł rocznie. W przypadku zasilania z OZE kwota ta może wzrosnąć nawet do 100 tys. zł rocznie.
W segmencie samochodów osobowych skala byłaby mniejsza, ale efekt systemowy mógłby być znaczący. Z danych Licznika Elektromobilności wynika, że na koniec 2025 r. po polskich drogach jeździło ponad 121 tys. w pełni elektrycznych samochodów osobowych (BEV). Każdy z nich zużywa średnio od 2 do 3 MWh energii rocznie. Łącznie daje to setki gigawatogodzin, które dziś pozostają poza systemem NCW.
Zmiany w prawie dopiero przed nami
Propozycje PSNM i T&E zostały zgłoszone w ramach konsultacji projektu nowelizacji ustawy wdrażającej unijną dyrektywę RED III. Na tym etapie są to jednak postulaty branży, a nie obowiązujące przepisy.
Obecna wersja projektu nie przewiduje jeszcze wliczania prywatnych punktów ładowania do systemu NCW. Decyzje legislacyjne mają zapaść w najbliższych miesiącach.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Tak tak twórzcie kolejne głupie przepisy do istniejących głupot i zwiększcie armię urzędasów do pilnowania tych głupot.