Atom zniknął z systemu na kilka dni. Jak Węgry uniknęły problemów z energią?
Od zeszłego tygodnia jednym z ważniejszych tematów jest kryzys energetyczny na Węgrzech. Elektrownia jądrowa Paks drastycznie ograniczyła produkcję energii. Według premiera Magyara został on zażegnany. Jak przebiegał i jak Węgry sobie z nim poradziły?
Węgry stanęły przed widmem kryzysu energetycznego. Jego przyczyną nie była awaria czy czynnik zewnętrzny, lecz zjawisko naturalne – spadek poziomu wody w Dunaju. Woda z rzeki służy do chłodzenia elektrowni jądrowej Paks, która odpowiada za pokrycie około 50 proc. zapotrzebowania energetycznego Węgier.
Peter Magyar, premier Węgier, przekazał na X, że kryzys został zażegnany i od 8 sierpnia br. nie ma potrzeby dobrowolnego ograniczenia zużycia. Sprawdźmy, jak przebiegał kryzys i co pozwoliło go opanować.
Czarne chmury nad węgierską energetyką
Węgierskie bezpieczeństwo energetyczne stało się w zeszłym tygodniu jednym z głównych tematów w mediach. 27 lipca ograniczono produkcję energii w elektrowni jądrowej Paks – moc została zmniejszona nawet o 50 proc.
30 lipca bieżącego roku premier zapowiedział, że możliwe jest całkowite wyłączenie elektrowni jądrowej 2 lub 3 sierpnia 2026 r., co może spowodować kryzys energetyczny w tym kraju. Analizy wskazywały, że zapotrzebowanie na energię elektryczną 3 sierpnia, między 17:00 a 22:00, może wzrosnąć o 20 proc. 31 lipca prognozy były mało optymistyczne. Peter Magyar, podczas konferencji prasowej, powiedział, że szacunki nie przewidują podniesienia poziomu wody w Dunaju, a wręcz może on jeszcze spaść. Woda obniżyła się już wówczas o 133 cm, a możliwy był spadek o kolejne 11 cm.
Rząd wystosował do osób prywatnych i firm apel o ograniczenie zużycia energii. Węgierski portal Telex podał, że Samsung SDI ograniczył w fabryce w Göd zużycie wody o 50 proc., a energii o 10 proc.
1 sierpnia o godzinie 19:00 opublikowano rozporządzenie rządowe, które umożliwiało odłączenie dużych przemysłowych odbiorców od dostaw energii, jeżeli nie przeprowadzą redukcji zużycia.
Problemy z wodą w Dunaju zbiegły się z awarią elektrowni gazowej w Szazhalombatta, którą jednak po trzech dniach udało się naprawić.
Niespodziewany zwrot akcji
Zapowiadało się, że sytuacja nie ulegnie poprawie. W pierwszy dzień sierpnia elektrownia zapewniała jedynie 480 MW przy całkowitej mocy zainstalowanej 2 GW. W niedzielę 2 sierpnia wyłączono przedostatni z czterech reaktorów, a realne było wyłączenie całej elektrowni, o czym informował premier. W poniedziałek 3 sierpnia, o godzinie 10:00, szef węgierskiego rządu przekazał, że ostatni reaktor wciąż działa. Zapowiedział też, że Węgry czeka pięć „najtrudniejszych dni”.
Przełomowa noc z poniedziałku na wtorek
– Około 1:30 byliśmy o krok, a właściwie o kilka milimetrów, od całkowitego wyłączenia elektrowni jądrowej Paks, jednak spadek poziomu wody ustał. A do rana wzrósł o 1,5 cm – poinformował premier.
Sytuacja zaczęła się odmieniać na lepsze. Zużycie energii 4 sierpnia było niższe o 0,5 GW niż szacowane, a poziom wody wzrósł łącznie o 3 cm względem najniższego punktu kryzysu. Rządowe komunikaty zawierały podziękowania dla przedsiębiorców i obywateli.
Tendencja się utrzymała. W czwartek, w godzinach porannych, poziom wody w Dunaju wzrósł o 9 centymetrów w porównaniu z niedzielnym poziomem. Wieczorem zaś premier poinformował, że od piątku nie ma potrzeby dobrowolnego ograniczenia zużycia.
Jak Węgry poradziły sobie bez atomu?
Praktyczne wyłączenie elektrowni jądrowej spowodowało lukę w węgierskim miksie energetycznym. Głównymi źródłami wytwórczymi były fotowoltaika (w godzinach jej efektywnej pracy) i gaz.


Węgry ratował import energii, głównie ze Słowacji, ale Budapeszt był wspierany m.in. przez Ukrainę. Eksperci wyrażali obawy, czy krajowy system elektroenergetyczny wytrzyma. Nie zanotowano jednak awarii.
Mimo że premier poinformował o oddaleniu się kryzysu, elektrownia jądrowa Paks nadal pracuje z minimalną mocą. Według danych z aplikacji Electricity Maps w miksie przodują energia słoneczna i import energii – obie wartości sięgają nieco ponad 2 GW. W czwartek wieczorem, gdy fotowoltaika już nie pracowała, wzrosła rola gazu.
Co dalej? Rząd Magyara deklaruje, że przyjął plan poprawy bezpieczeństwa energetycznego. W tym celu zainwestuje w magazynowanie energii, rozwój sieci elektroenergetycznych, energetykę wiatrową i geotermalną.
Energetyka przechodzi załamanie, a premierzy walczą
Nowy premier nie omieszkał skrytykować swojego poprzednika, Viktora Orbána. Zarzucił mu, że od 2022 r. wiedział, że „węgierski system energetyczny jest w swoich ostatnich dniach i na skraju załamania” i na to nie zareagował.
Viktor Orbán and his government already knew in 2022 that Hungary’s energy system was in its final days and on the brink of collapse. Yet they did nothing.
According to their own government proposal from 2022, the root cause was that the government at the time had burdened the…
— Magyar Péter (Ne féljetek) (@magyarpeterMP) August 6, 2026
– […] Ich własne obliczenia pokazywały, że przyznali więcej energii dużym projektom przemysłowym – zwłaszcza inwestycjom w przemysł bateryjny – niż węgierski system energetyczny mógł bezpiecznie dostarczyć – napisał na X.
Péter Magyar zarzucił Viktorowi Orbanowi, że do 2022 r. nie zbudowano nowych mocy wytwórczych, które byłyby znaczące dla systemu i cechowały się elastycznością. Inwestycje w fotowoltaikę nie zostały wsparte inwestycjami w magazynowanie energii, sieci elektroenergetyczne czy rezerwę mocy, a projekty farm fotowoltaicznych zostały zablokowane.
Premier krytykuje też otoczenie swojego poprzednika. Gdy wspominał o przedsiębiorcach, którzy nie przystąpili do inicjatywy redukcji zapotrzebowania, wskazał na Lorinca Meszarosa i jego przedsiębiorstwo Kall Ingredients. Biznesmen jest przyjacielem z dzieciństwa Orbana.
Jak Polska poradziła sobie z upałami?
Węgierski scenariusz pokazuje, jak blisko kryzysu może być kraj mocno uzależniony od jednego źródła energii. A jak na tym tle radzi sobie polska energetyka wobec upałów? Polska nie jest w tak krytycznej sytuacji jak Węgry, jednak w tym roku ogłoszono trzy okresy przywołania na rynku mocy: 30 czerwca, 4 sierpnia i 6 sierpnia 2026 r. W historii funkcjonowania tego mechanizmu skorzystano z niego tylko pięciokrotnie (wcześniej 6 listopada 2024 r. i 23 września 2022 r.).
Warto zaznaczyć, że nie jest to rozwiązanie kryzysowe, lecz mechanizm regulacyjny dostępny dla operatora sieci elektroenergetycznych. Więcej można przeczytać w tekście: Polska energetyka pod presją upałów. PSE sięgają po rezerwy.
Marcin Karwowski, redaktor Gramwzielone.pl
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News
Pełno błędów językowych w tym artykule. Wygląda jakby bardzo słabe AI to pisało.