Ministerstwo o cenach pelletu. Wskazuje na kilka przyczyn wzrostu kosztów
Dla osób, które ogrzewają dom pelletem, nadchodzący sezon grzewczy może oznaczać spore wyzwanie. Trzeba nie tylko kupić zapas paliwa na zimę, ale też liczyć się z tym, że jego cena zależy od wielu czynników, na które właściciele kotłów nie mają wpływu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, co obecnie kształtuje sytuację na rynku pelletu i jakie są perspektywy dla dostępności tego surowca.
W ostatnich tygodniach w mediach głośno zrobiło się o spekulacjach, że ceny pelletu mogą sięgnąć nawet 4 tys. zł za tonę. Odnosząc się do tych obaw, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przekonywała w mediach, że tak drastyczne podwyżki nie mają uzasadnienia ekonomicznego, ponieważ ceny surowca drzewnego pozostają w ostatnich latach stabilne. Resort zwraca jednak uwagę na głębsze mechanizmy rynkowe.
Według resortu na ceny pelletu wpływa przede wszystkim konkurencja o biomasę, w której uczestniczą gospodarstwa domowe, ciepłownictwo, energetyka zawodowa oraz przemysł meblarski i papierniczy. Znaczenie ma również rosnąca liczba użytkowników kotłów pelletowych i związany z tym popyt na paliwo.
Kolejnym czynnikiem jest dostępność surowców wykorzystywanych do produkcji pelletu. Ponieważ powstaje on głównie z trocin, wiórów, zrębków i innych produktów ubocznych przemysłowego przetwórstwa drewna, jego podaż jest bezpośrednio powiązana ze skalą tego sektora. Na ostateczne koszty wpływają także ceny energii, paliw i transportu – sam proces wytwarzania pelletu jest bowiem energochłonny i obejmuje m.in. suszenie biomasy, jej rozdrabnianie, prasowanie, a następnie pakowanie oraz magazynowanie.
Potencjał biomasy jest ograniczony
Ministerstwo wskazuje jednocześnie na ograniczony potencjał krajowej biomasy przeznaczanej na cele energetyczne. Z przygotowanej przez resort analizy wynika, że w 2023 r. wynosił on około 291 PJ, natomiast w perspektywie lat 2030–2040 prognozowany jest spadek do około 275 PJ rocznie w scenariuszu WAM.
Zdaniem resortu zasoby biomasy drzewnej są już w znacznym stopniu zagospodarowane. Oznacza to, że dalsze zwiększanie jej wykorzystania w energetyce może prowadzić do większego ryzyka niedoborów surowca, wzrostu zależności od importu oraz presji na ceny.
Resort nie wiąże ograniczeń dla energetyki z dostępnością pelletu
Ministerstwo podkreśla, że obowiązujące przepisy dotyczące drewna energetycznego oraz rozwiązania przewidziane w rządowym projekcie zmian ustawy o OZE nie mają na celu ograniczenia dostępności surowca dla producentów pelletu ani zmniejszenia poziomu pozyskania drewna.
Regulacje dotyczą przede wszystkim wykorzystania biomasy w energetyce zawodowej oraz zasad przyznawania wsparcia dla instalacji ją wykorzystujących. Ich założeniem jest wdrażanie zasady kaskadowego wykorzystania drewna, zgodnie z którą surowiec powinien w pierwszej kolejności trafiać do zastosowań zapewniających wyższą wartość materiałową i gospodarczą, a dopiero w dalszej kolejności być spalany. W ramach projektu UC118 resort przewiduje m.in. wyłączenie pniaków i korzeni z biomasy kwalifikującej się do systemów wsparcia OZE oraz ograniczenie możliwości udzielania nowego wsparcia instalacjom produkującym wyłącznie energię elektryczną z biomasy leśnej.
Pozyskanie drewna ma pozostać na stabilnym poziomie
Z danych przedstawionych przez ministerstwo wynika, że pozyskanie drewna przez Lasy Państwowe utrzymywało się na zbliżonym poziomie: wyniosło ponad 39 mln m3 w 2023 r., ponad 40 mln m3 w 2024 r. oraz ponad 39 mln m3 w 2025 r.
Resort wskazuje, że w najbliższych latach wielkość pozyskania ma utrzymywać się w przedziale około 39–40 mln m3 rocznie. Jak zaznaczono, znaczące zwiększenie tego poziomu nie jest możliwe bez naruszenia zasad trwałej i zrównoważonej gospodarki leśnej. Ewentualny wzrost ponad te normy mógłby nastąpić jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, np. w związku z masowym zamieraniem drzewostanów wywołanym czynnikami klimatycznymi.
Produkcja pelletu w Polsce rośnie
Jednocześnie dane GUS wskazują na dobrą kondycję krajowej branży. W 2025 r. krajowa produkcja pelletów i brykietów z drewna wyniosła 1,17 mln ton, czyli o 24,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Wzrosty odnotowano również w innych segmentach przemysłu drzewnego – produkcja tarcicy zwiększyła się o 6,4 proc., a płyt pilśniowych o 7,5 proc. Wartość produkcji sprzedanej wyrobów z drewna, korka, słomy i materiałów do wyplatania wzrosła o 10,5 proc. w cenach stałych. Dane te potwierdzają większą aktywność krajowego przemysłu, z którego działalności ubocznej czerpią producenci pelletu.
Ministerstwo chce większej przewidywalności dostaw
Resort pracuje nad zwiększeniem przewidywalności dostaw drewna dla sektora leśno-drzewnego. Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych ma przygotować strategię pozyskania surowca obejmującą perspektywę do 2030, 2035 i 2050 roku. Dokument ma uwzględniać uwarunkowania gospodarcze, społeczne i klimatyczne oraz realne potrzeby branży.
Ministerstwo przypomina jednak, że zwiększenie dostępności trocin, wiórów i zrębków ma swoje naturalne granice, wyznaczone przez ogólną skalę pozyskania i przerobu drewna.
Mniejsze wykorzystanie biomasy leśnej w energetyce
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zakłada stopniowe ograniczanie po 2030 r. wykorzystania biomasy leśnej w energetyce zawodowej i sygnalizuje, że nie powinno już dochodzić do konwersji jednostek węglowych na biomasowe. W polityce energetycznej priorytetem mają być efektywność energetyczna, rozwój bezemisyjnych źródeł energii, magazynowanie energii i ciepła oraz elektryfikacja ciepłownictwa.
Podsumowując, sytuacja na rynku pelletu pozostaje wypadkową rosnącego popytu na to paliwo, dostępności produktów ubocznych z przemysłu drzewnego oraz bieżących kosztów produkcji i logistyki.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News