Producenci paneli pod presją. Którzy są najlepiej przygotowani na zmiany?
JA Solar i Trina Solar wspólnie zajęły pierwsze miejsce w najnowszym rankingu producentów modułów fotowoltaicznych przygotowanym przez firmę Wood Mackenzie. Choć liderzy kontrolują większość światowych dostaw, sektor zmaga się z nadpodażą, presją cenową i stratami finansowymi. Ranking pokazuje jednak wyraźnie, kto potrafi odnaleźć się w coraz trudniejszym otoczeniu rynkowym.
Opracowany przez analityków Wood Mackenzie ranking producentów paneli fotowoltaicznych nie obejmuje klasyfikacji liczonej według wielkości mocy produkcyjnych czy zrealizowanych dostaw. Bierze natomiast pod uwagę szereg zmiennych, które wpływają na pozycję największych producentów, takich jak doświadczenie, integracja łańcuchów dostaw, kondycja finansowa, przestrzeganie standardów ESG, certyfikacje czy rozwój innowacji.
Zestawienie objęło 38 producentów modułów PV z krzemu krystalicznego z dziewięciu krajów i uwidoczniło rosnące różnice operacyjne oraz finansowe w globalnej branży fotowoltaicznej. Ex aequo pierwsze miejsce zajęły chińskie firmy JA Solar i Trinasolar, które uzyskały odpowiednio 91,7 oraz 91,6 punktów.
Jak podkreślają autorzy rankingu, przewagę budują dziś nie tylko skala produkcji, lecz także inwestycje w technologię, efektywne wykorzystanie mocy wytwórczych oraz dywersyfikacja geograficzna pozwalająca ograniczać skutki napięć handlowych i nadpodaży.
Dominacja bez gwarancji zysków
Choć w pierwszej połowie 2025 r. dziesięciu największych producentów odpowiadało aż za 62 proc. globalnych dostaw modułów (o łącznej mocy 224 GW), ich sytuacja finansowa pozostawała trudna z uwagi na rekordowy spadek cen paneli fotowoltaicznych, spowodowany dużą nadpodażą mocy produkcyjnych. W 2025 r. kwartalne straty największych producentów modułów były liczone w setkach milionów dolarów.
– Pomimo dominacji w globalnych dostawach czołowi producenci odczuwają presję wyjątkowo wymagającego rynku – zaznacza Yana Hryshko, dyrektor ds. globalnego łańcucha dostaw systemów fotowoltaicznych w Wood Mackenzie.
Według szacunków Wood Mackenzie, w 2025 r. dziesięciu największych producentów paneli fotowoltaicznych zanotowało łącznie stratę netto w wysokości 2,2 mld dolarów, głównie na skutek gwałtownych spadków cen. Co istotne, zupełnie inaczej radzili sobie producenci spoza Chin obecni w pierwszej dziesiątce rankingu. Skupienie się na segmentach modułów premium i rynkach chronionych restrykcjami importowymi pozwoliło im utrzymać rentowność.
Rynek coraz bardziej spolaryzowany
Ranking Wood Mackenzie wyraźnie pokazuje rosnącą polaryzację przemysłu fotowoltaicznego pod względem wykorzystania posiadanych mocy produkcyjnych. Najwięksi gracze utrzymali średni wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych na poziomie 70 proc., podczas gdy światowa średnia dla pozostałych producentów wyniosła zaledwie 43 proc. Na tym tle wyróżniły się indyjski Adani Solar oraz chiński DMEGC Solar, które osiągnęły pełne, stuprocentowe wykorzystanie swoich mocy.
Wood Mackenzie zwraca uwagę na wzrost znaczenia w globalnym przemyśle fotowoltaicznym producentów z Indii, Korei Południowej, Singapuru i Stanów Zjednoczonych, co zdaniem analityków amerykańskiej firmy konsultingowej potwierdza, że globalny krajobraz poza Chinami ulega stopniowej dywersyfikacji – w dużej mierze pod wpływem zaostrzających się restrykcji w handlu międzynarodowym.
Nowy standard: klasa „A”
Nowością w tegorocznym zestawieniu jest klasyfikacja „Grade A”, która ma wyznaczać standard kondycji finansowej i bankowalności producentów. Jak podkreśla Wood Mackenzie, to sygnał szczególnie istotny dla deweloperów i właścicieli elektrowni fotowoltaicznych, ponieważ pozwala ograniczać ryzyko jeśli chodzi o dostawy kluczowych komponentów inwestycji, jakimi są moduły PV.
– Przenosimy uwagę z samego wolumenu dostaw na zdolność spełniania surowych globalnych standardów zamówień – wyjaśnia Yana Hryshko.
W pierwszej połowie 2025 r. na liście „Grade A” znalazło się łącznie 29 producentów z dziewięciu krajów.

Konsolidacja i technologia zadecydują o przyszłości
Prognozy Wood Mackenzie wskazują, że lata 2026–2027 przyniosą dalszą konsolidację przemysłu fotowoltaicznego, głębszą integrację pionową oraz regionalizację produkcji. Coraz większe znaczenie będzie miała kontrola całego procesu – od płytek po gotowe moduły, zwłaszcza w regionach takich jak Bliski Wschód i Afryka Północna, oferujących produkcję odporną na bariery celne.
Równolegle sektor czeka kolejny skok technologiczny: technologie TOPCon 3.0 oraz back contact (BC) mają zwiększyć sprawność modułów powyżej 25 proc., przyspieszając wycofywanie mniej efektywnych linii produkcyjnych.
Od przetrwania do strategicznych inwestycji
Eksperci przewidują, że słabsi gracze staną przed koniecznością zamknięć lub fuzji, podczas gdy liderzy utrzymają wykorzystanie mocy na poziomie 60–75 proc.
Wraz ze wzrostem globalnego popytu i stabilizacją cen po 2026 r. branża fotowoltaiczna ma przejść od trybu przetrwania do fazy strategicznych inwestycji. Najlepiej przygotowani do wykorzystania kolejnego cyklu wzrostu będą producenci klasy A – ci, którzy już dziś potrafią łączyć skalę działania z technologiczną innowacyjnością i finansową dyscypliną.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.