Biomasa drzewna zdrożała nawet o 60 proc. Litwa reaguje przed sezonem grzewczym
Litewskie ministerstwa energetyki i środowiska uzgodniły, że do końca roku na rynek trafi dodatkowo 125 tys. m3 (ok. 250 GWh) surowca drzewnego do produkcji biopaliwa stałego, głównie pozostałości zrębowych z lasów państwowych. Wilno chce w ten sposób ograniczyć ryzyko skoków cen w sezonie grzewczym. Biomasa, z której ciepło otrzymuje większość litewskich gospodarstw domowych, jest dziś o 40–60 proc. droższa niż przed rokiem.
Dodatkowy wolumen oznacza wzrost o mniej więcej jedną trzecią w porównaniu z ilością pozostałości zrębowych, które w ubiegłym roku dostarczył państwowy zarządca lasów Valstybiniu misku uredija (VMU). Jest też większy niż dodatkowe zużycie wywołane mrozami ubiegłej zimy, które wyniosło 108 tys. m3 (216 GWh).
Porozumienie zawarli minister energetyki Lukas Savickas, minister środowiska Ieva Andriulaityte i szef VMU Valdas Kaubre. To kolejny krok we wdrażaniu planu stabilizacji rynku biopaliw, który rząd przyjął pod koniec sierpnia. Rząd zobowiązał wówczas resorty i instytucje do przedstawienia konkretnych rozwiązań do 1 grudnia.
– Największy potencjał dodatkowej podaży biopaliwa widzimy w pozostałościach zrębowych. (…) Pozwoliłoby to zastąpić stosowane obecnie droższe drewno opałowe i zmniejszyć presję na ceny biopaliwa, a w konsekwencji także na rachunki mieszkańców za ogrzewanie – powiedział Savickas.
Ceny biomasy na Litwie wyraźnie w górę
Według sierpniowych danych ministerstwa biopaliwo kosztuje ok. 27 euro/MWh (ok. 118 zł), prawie 60 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnia cena kontraktów długoterminowych na nadchodzący sezon wynosi 29,85 euro/MWh (ok. 131 zł) i jest o ok. 46 proc. wyższa niż przed rokiem.
Ciepłownie zabezpieczyły kontraktami długoterminowymi zaledwie ok. 20 proc. prognozowanego zapotrzebowania. To najniższy odsetek od pięciu lat. Oznacza to, że większość paliwa trafi do nich z rynku krótkoterminowego już zimą, gdy ceny są szczególnie wrażliwe na pogodę i zmiany popytu.
Drożeje też sam surowiec. Na aukcjach VMU na drugie półrocze drewno opałowe osiągnęło cenę 52,03 euro (ok. 228 zł) za m3, a pozostałości zrębowe 40,42 euro (ok. 177 zł) za m3. Według VMU w drugim półroczu pozostałości zrębowe podrożały o 14 proc., a drewno opałowe o 16 proc. To właśnie najdroższy surowiec, czyli drewno opałowe, wyznacza obecnie ogólny poziom cen biopaliwa.
Producenci biopaliwa konkurują o surowiec z przemysłem meblarskim i eksporterami drewna opałowego. Dodatkowo ceny paliw wzrosły o ok. 50 proc.
Pięć sposobów na większą podaż biopaliwa
Ubiegłej zimy zużycie biopaliwa na Litwie wzrosło o 4,8 proc., przy czym 88 proc. tego przyrostu przypadło na mroźny styczeń i luty. Plan resortu energetyki zakłada kilka działań.
- Więcej pozostałości zrębowych z lasów państwowych. VMU i prywatni właściciele gospodarują podobną powierzchnią lasów. VMU dostarcza jednak na rynek ok. 350 tys. m3 pozostałości zrębowych, a prywatni właściciele ok. 640 tys. m3. Dodatkowa podaż z lasów państwowych mogłaby sięgnąć 300–500 tys. m3 rocznie.
- Łatwiejszy import z UE. Na Łotwie biopaliwo kosztuje ok. 27,50 euro/MWh (ok. 120 zł), a zimowe transakcje w regionie wileńskim zawierane są po ok. 34,50 euro/MWh (ok. 151 zł). Ministerstwo chce ujednolicić warunki dostaw ze wszystkich krajów UE i w ten sposób zwiększyć konkurencję.
- Więcej kontraktów długoterminowych. Ciepłownie mają być zachęcane do zabezpieczania z wyprzedzeniem co najmniej połowy zapotrzebowania. Do kontraktów długoterminowych i rezerwowych będą mogli przystępować także mniejsi dostawcy, co dotąd nie było możliwe.
- Celowa aukcja na giełdzie BALTPOOL. Aukcja ma dotyczyć dodatkowego surowca do produkcji biopaliwa. Warunek jest taki, że musi pojawić się na niej nowy wolumen, a nie podaż przeniesiona z innych kanałów sprzedaży.
- Własna produkcja biopaliwa przez ciepłownie. Dostawcy ciepła będą mogli sami wytwarzać paliwo. Plan przewiduje zabezpieczenia przed ryzykiem związanym z zakupami od podmiotów powiązanych.
- Resort rozważa też powołanie publicznego dostawcy biopaliwa, który gromadziłby rezerwę i zapewniał dostawy ciepłowniom. W przeciwieństwie do rynku energii elektrycznej i gazu na rynku biopaliw nie ma dotąd dostawcy gwarantowanego. W poniedziałek ministrowie uzgodnili, że będą szukać sposobów na uruchomienie takiego rozwiązania w kolejnym sezonie grzewczym.
– Wzrostu cen biopaliwa nie powstrzymamy samymi apelami – rynek potrzebuje więcej surowca – mówił Savickas w sierpniu, przedstawiając plan.
Według szacunków ministerstwa zapewnienie dodatkowej podaży mogłoby podczas bardzo mroźnej zimy zmniejszyć skok cen mniej więcej o połowę, z 10 euro/MWh (ok. 44 zł) do ok. 5 euro/MWh (ok. 22 zł). Resort będzie też zachęcał odbiorców i ciepłownie do korzystania z taryfy dwuczłonowej, która jego zdaniem jest niedostatecznie wykorzystywana.
Połamane drzewa po sierpniowych nawałnicach trafią do ciepłowni
Ministrowie rozmawiali także o szybszym wykorzystaniu drewna z wiatrołomów po burzy z 22 sierpnia. Zanim powalone drzewa będą mogły trafić do produkcji biopaliwa, potrzebne jest porozumienie zainteresowanych stron i dostosowanie przepisów.
– Ministerstwo Środowiska i Zarząd Lasów Państwowych odpowiadają za surowiec – już zleciliśmy zwiększenie jego dostaw z lasów państwowych i jak najszybsze uporządkowanie terenów zniszczonych przez burzę, a nadające się do tego drewno skierujemy na biopaliwo. Zrobimy to z zachowaniem zasad zrównoważonej gospodarki leśnej – powiedziała Andriulaityte.
Cel na 2027 rok? Biomasa tańsza o jedną czwartą
W dłuższej perspektywie ministerstwo chce od 2027 r. zapewnić ok. 800 GWh, czyli ok. 400 tys. m3, dodatkowego, tańszego surowca. Źródłem mają być większy import z UE, rosnące dostawy pozostałości zrębowych z VMU i inwestycje w produkcję biopaliwa. Pozwoliłoby to zastąpić część drogiego drewna opałowego i obniżyć cenę biopaliwa mniej więcej o jedną czwartą.
Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News
A polski rząd ma to gdzieś