Polak pobił rekord Guinnessa. Przejechał samochodem 1338 km na jednym ładowaniu
Kierowca rajdowy Mikołaj „Miko” Marczyk z Orlen Team ustanowił rekord Guinnessa w kategorii najdłuższego przejazdu seryjnie produkowanym samochodem elektrycznym na jednym ładowaniu, pokonując 1338 km. Wynik poprawił dotychczasowy rekord, który wynosił 1205 km, i został oficjalnie zatwierdzony przez Guinness World Records.
Próba rozpoczęła się na stacji Orlen Charge w Zakopanem, skąd trasa prowadziła przez południową, centralną i północną Polskę aż na Hel, a następnie z powrotem. Celem przedsięwzięcia było pokazanie zarówno postępu technologicznego samochodów elektrycznych, jak i rozwoju infrastruktury ładowania w Polsce. Rekord ustanowiono samochodem elektrycznym marki Audi.
– Nigdy nie jechałem tak długo, tak wolno – powiedział kierowca.
Rekordy tego typu pełnią przede wszystkim funkcję promocyjną, ale warto zaznaczyć, że warunki, w jakich zostały osiągnięte – jazda „eksperymentalna”, zoptymalizowana pod kątem maksymalizacji zasięgu, a nie odzwierciedlająca typowe użytkowanie – z natury różnią się od realnych, codziennych warunków jazdy z prędkością autostradową czy w ruchu miejskim.
Sam Marczyk zresztą to podkreślił, wskazując, że realistyczne zasięgi dla przeciętnego kierowcy to raczej 500–600 km w trasie i 700–800 km w mieście, a nie ponad 1300 km osiągnięte w warunkach rekordowej próby. Rajdowy mistrz Europy z 2025 r. podkreślił, że znaczenie wydarzenia wykracza poza sam wynik sportowy.
– To już nie są czasy, gdy elektrykiem przejeżdża się może 200 km i trzeba go ładować. Musimy, oczywiście, wybrać właściwe modele, ale technologia jest dziś sprawna tu i teraz, i dla wielu osób może być najlepszą decyzją pod kątem wyboru rodzaju napędu – zaznaczył Marczyk.

Marczyk zwrócił uwagę, że przejazd był możliwy dzięki równoległemu rozwojowi infrastruktury ładowania. Polski kierowca podkreślił jednocześnie, że użytkownicy samochodów elektrycznych nie powinni dążyć do maksymalizowania zasięgu za wszelką cenę.
– Zachęcam, żeby w trasie co 2–3 godziny stanąć, naładować samochód, odpocząć kilkanaście minut – powiedział Marczyk.
Marczyk ocenił, że rekord Guinnessa w tej kategorii można traktować jako miernik tempa postępu technologicznego elektromobilności.
– Jeszcze parę lat temu to był wynik na poziomie 900 kilometrów, w tej chwili mamy 1338. Ten wzrost na przestrzeni 3–4 lat oznacza, że ta technologia jest coraz lepiej przygotowana dla wszystkich uczestników ruchu drogowego – ocenił kierowca

Przybywa ładowarek EV
Zgodnie z danymi Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSNM, na koniec lipca 2026 r. w Polsce zarejestrowanych było łącznie 158 365 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy roku ich liczba wzrosła o 22 737 sztuk, czyli o 23 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2025 r.
Całą flotę samochodów osobowych z napędem elektrycznym szacowano na 302 346 sztuk, w tym 145 251 pojazdów w pełni elektrycznych (BEV) oraz 157 095 hybryd typu plug-in (PHEV), a park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 14 202 sztuki. Rosła też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, sięgająca 32 052 sztuk, oraz park hybrydowych aut osobowych i dostawczych, który powiększył się do 1 483 430 sztuk.
Liczba bezemisyjnych autobusów w Polsce wzrosła do 2801 sztuk, z czego 2572 stanowiły pojazdy w pełni elektryczne, a 229 – wodorowe.
Równolegle rozwija się infrastruktura ładowania – na koniec lipca 2026 r. w Polsce funkcjonowały 13 454 ogólnodostępne punkty ładowania, z czego 50,2 proc. (6751 sztuk) stanowiły szybkie punkty prądu stałego (DC), a pozostałe 49,8 proc. – wolniejsze punkty prądu przemiennego (AC) o mocy do 22 kW.
W przypadku 21 proc. punktów DC możliwe jest dodatkowo alternatywne ładowanie w standardzie AC.

Patrycja Rapacka
patrycja.rapacka@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News