Zmiany wymogów dla magazynów energii: regulujemy przyszłość tak, jakby była przeszłością
Nasze państwo jedną ręką przelewa miliardy na magazyny energii, a drugą dokłada im kolejne warstwy formalności. Trudno mówić tu o spójnej strategii transformacji energetycznej. Technologia wyprzedziła przepisy o kilka długości, a nowelizacja Prawa budowlanego właśnie to boleśnie obnażyła. Ustawa weszła w życie, została ogłoszona jako kompromis, a już dziś widać, że jest rozwiązaniem przejściowym – i to bardzo krótkim.
Nie dlatego, że jest całkowicie błędna. Problem polega na tym, że próbuje regulować dynamicznie rozwijający się segment energetyki narzędziami zaprojektowanymi z myślą o statycznym świecie budownictwa.
Efekt kotwicy zamiast realnego kompromisu
Proces legislacyjny w przypadku magazynów energii był niemal podręcznikowym przykładem tzw. efektu kotwicy. Najpierw pojawiła się propozycja skrajna – obowiązek pozwolenia na budowę już od 20 kWh. Rynek zareagował gwałtownie: branża jednogłośnie wskazała absurdalność tak niskiego progu. Po chwili nastąpiła korekta – 30 kWh – i narracja o „wysłuchaniu głosu ekspertów”.
Tyle że z punktu widzenia techniki i zastosowań rynkowych nie był to kompromis, lecz jedynie cofnięcie się o kilka kroków z pozycji wyraźnie oderwanej od rzeczywistości. Granica pozostała nisko, a problem został jedynie estetycznie wygładzony.
Co dokładnie wprowadza nowelizacja?
Nowe przepisy wprowadzają gradację formalności w zależności od pojemności magazynu energii: do 30 kWh – brak obowiązków administracyjnych; powyżej tego poziomu pojawiają się zgłoszenia, projekty zagospodarowania terenu, uzgodnienia przeciwpożarowe, a przy większych pojemnościach również obowiązek zawiadamiania Państwowej Straży Pożarnej lub uzyskania pozwolenia na budowę.
Na pierwszy rzut oka wygląda to logicznie. Problem w tym, że przyjęte progi nie odpowiadają ani skali ryzyka, ani realnym potrzebom użytkowników. 30 kWh to dziś wartość, która coraz częściej okazuje się niewystarczająca nawet dla większych domów jednorodzinnych, małych firm czy gospodarstw rolnych. Dla porównania: baterie obecnie dostępnych samochodów elektrycznych standardowo osiągają pojemności rzędu 60–100 kWh i nie są traktowane jak obiekty budowlane.
Bezpieczeństwo – tak. Budowlany hamulec – niekoniecznie
Nie ulega wątpliwości, że magazyny energii wymagają regulacji. Standardy projektowe, ochrona przeciwpożarowa i odpowiedzialność wykonawcza są konieczne. Problem polega na filozofii regulacyjnej. Polski ustawodawca potraktował magazyny energii przede wszystkim jako „obiekt budowlany”, a nie jako element infrastruktury systemowej – narzędzie elastyczności, stabilizacji sieci i zwiększania autokonsumpcji OZE.
To podejście fundamentalnie różni się od kierunku obieranego na poziomie europejskim.
Europa upraszcza, Polska formalizuje
Komisja Europejska w ramach European Grids Package jasno wskazuje, że rozwój OZE, magazynów energii i infrastruktury ładowania wymaga upraszczania procedur administracyjnych, a nie ich multiplikowania. Magazyny energii są w tym podejściu traktowane jako kluczowy element modernizacji sieci elektroenergetycznych, zwiększania ich odporności, a także – a może nawet przede wszystkim – poprawy bezpieczeństwa i stabilizacji systemu.
Na tym tle polskie progi formalne – szczególnie w segmencie mikroskali, tj. domów i małych firm, już dziś zaczynają odstawać od europejskiego trendu. Co więcej, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że będą wymagały korekty szybciej niż ustawodawca zdąży ogłosić sukces tej nowelizacji.
KPO: miliardy na magazyny, bariery w realizacji
Sprzeczność systemowa staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy spojrzymy na Krajowy Plan Odbudowy. KPO przewiduje znaczące środki finansowe na rozwój magazynów energii – zarówno w segmencie prosumenckim, jak i komercyjnym. Państwo deklaruje wsparcie inwestycji, jednocześnie podnosząc próg formalny dla ich realizacji.
W praktyce oznacza to, że część beneficjentów KPO będzie musiała przejść przez procedury, które wydłużą proces inwestycyjny, podniosą koszty i zniechęcą mniej doświadczonych inwestorów. To klasyczny przykład braku synchronizacji między polityką finansową a regulacyjną.
Rynek wykonawczy i chaos ofertowy
Nowe obowiązki formalne oznaczają dodatkowe koszty projektowe, uzgodnienia i czas. Firmy działające zgodnie z przepisami będą je uwzględniać w wycenach, inne – niekoniecznie. W efekcie inwestorzy zobaczą skrajnie różne oferty cenowe dla podobnych instalacji – bez jasnej informacji, z czego wynikają te różnice.
To realne zagrożenie dla jakości rynku, uczciwej konkurencji i bezpieczeństwa użytkowników. Regulacje, które miały uporządkować rynek, mogą paradoksalnie pogłębić jego rozwarstwienie.
Wnioski: to nie koniec tej historii
Nowelizacja Prawa budowlanego była potrzebna, ale w obecnym kształcie trudno uznać ją za rozwiązanie docelowe. Magazyny energii są jednym z fundamentów transformacji energetycznej, modernizacji sieci i bezpieczeństwa energetycznego kraju. Regulacje muszą za tym nadążać – nie tylko chronić, ale też umożliwiać rozwój.
Przy obecnym tempie zmian w UE i skali środków uruchamianych z KPO można z dużą dozą pewności stwierdzić, że temat progów i procedur dla magazynów energii szybko wróci do legislacyjnego stołu. A przynajmniej – powinien wrócić.
Autor: mgr inż. Tomasz Pijarczyk, członek zarządu Bison Energy Sp. z o.o.
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.
To nie Państwo lecz ludzie z Monopolu Dystrybucji opłacaja pracowników Ministerstwa w procesie opóźniania w przejęciu coraz większej części wolumenu wytwarzania energii elektrycznej przez mikrowytwórców oraz podmioty pozostające poza wpływem Monopolu.
Bez wywalenia na bruk 70% pracowników Ministerstwa nawykłych do legislacji limitującej OZE nic dobrego z tej legislacji nie wyjdzie.
Opłacani z naszych podatków urzędnicy stworzyli gniota, który w żaden sposób nie reguluje rynku. Jedynie zachęca do jeszcze większych patologii. Wielokrotnie już nawet w trakcie tworzenia tych absurdalnych przepisów pokazywałem luki w prawie w ogóle podważające sens tworzenia prawa, które nic nie rozwiązuje i nic nie reguluje. Wystarczyło, żeby osoby decyzyjne zaczęły czytać głosy i komentarze takie jak moje, które pojawiały się w dyskusjach w sieci na różnych portalach. Obawiam się, że temat magazynów energii skończy podobnie, jak aktualnie program Czyste Powietrze, który niemalże umarł. Chciałbym poznać nazwiska tych „ekspertów”, którzy współtworzyli ten niewypał. Po efektach ich pracy widać jak na dłoni, że można mieć dyplom uczelni, który nie ma żadnej wartości.
Nadzór budowlany w naszym kraju to niestety niereformowalna, opóźniona w rozwoju grupa/klika ludzi która od zawsze próbuje zawłaszczać pod siebie kolejne obszary szeroko pojętej techniki/inżynierii. Dobitnie to widać na przykładzie magazynów energii. Domowy Magazyn energii to prostopadłościan na kółkach lub nóżkach o wadze do 200 kg, przy większych pojemnościach łączony w zespoły. Jaki jego zakres podchodzi pod prawo budowlane? ŻADEN! Powinien spełniać kilka wymagań prawnych:
1. Montaż przez elektryka z grupą G1 E
2. Odbiór potwierdzony protokołem i pomiarami przez elektryka z grupy G1 D
3. Obowiązkowe zgłoszenie do OSD
4. Oznakowanie budynku znakiem „ magazyn energii” dla straży pożarnej.
5. Wymagane certyfikaty, zgodność z normami.
6. Usytuowanie z dala od materiałów palnych, 4 metry od sąsiedniej posesji .
Żeby zapewnić odpowiedni magazyn energii w okresie zimowym dla pompy ciepła z wykorzystaniem taryfy G13 lub dynamicznych potrzebuje ok 50kWh, uzyskam to np. stawiając na kółkach, 3 magazyny po 15kWh. Na tym koniec. Projekt budowlany? Nie chcę tutaj używać epitetów.
Nie liczyłbym na to Państwo , nazywane dla zmyłki „polskie” . Tutaj obywatel i nic co jest mu drogie i niezbędne, nie leży w interesie tego „Państwa ****kiego”. Mały człowieczek czyli Obywatel Polski, utrzymujący ten twór, zwany „Państwem ****kim” ma tylko płacić, a interesy ubija się z kimś innym. Zmuszają nas do omijania, jak za Stalina, głupich rozporządzeń i konspiracji wobec systemu wrogiego Obywatelowi Polskiemu. Nie wiem czy tak ma być już do końca świata, czy jednak cos wcześniej się zmieni. Kiedy wreszcie będziemy u siebie? może czas o to zadbać wreszcie!!!?