BMW: włókno węglowe podstawą elektrycznego auta

Inżynierowie BMW są przekonani, że rozwojowi samochodu elektrycznego będzie towarzyszył rozwój technologii opartej na wykorzystaniu włókna węglowego. Niemiecka firma prowadzi już w tym zakresie zaawansowane badania. {więcej}

Niemieckie koncerny motoryzacyjne jeszcze do niedawna nie przywiązywały dużej uwagi do badań nad samochodem o napędzie elektrycznym, pozostając w tyle choćby za konkurentami z Japonii. Jakiś czas temu uległo to jednak zmianie, w czym dużą zasługę ma rząd Angeli Merkel.

Przykładem ewolucji w strategii niemieckich koncernów jest BMW. Już za dwa lata do produkcji trafić ma pierwsze auto tej marki, które będzie napędzane wyłącznie za pomocą energii elektrycznej. Co więcej, BMW idzie dalej niż ich japońscy czy amerykańscy konkurenci. Szefowie koncernu z Bawarii są bowiem przekonani, że elektryczny samochód przyszłości to samochód zbudowany w dużej mierze z włókien węglowych.

REKLAMA

Za wykorzystaniem włókien węglowych w samochodach elektrycznych stoi potrzeba znaczącego obniżenia ich wagi. Wraz z rozwojem aut, kolejne modele charakteryzowały się coraz większą wagą. Golf z 1974 roku waży 750 kilogramów, a najnowsza wersja tego pojazdu to już ok. pół tony więcej. W dodatku, wagę samochodów elektrycznych znacząco podniesie ciężka bateria.

Tymczasem ciężar samochodów elektrycznych ma bezpośredni związek z ich zasięgiem, którego niedostatek w obecnych modelach aut tego rodzaju jest dużym problemem.

Rozwiązaniem według niemieckiego koncernu ma być zastosowanie włókien węglowych – o wiele lżejszych niż stal.

Technologia, która dzisiaj stosowana jest w statkach kosmicznych, samolotach, a ostatnio także do produkcji elektrowni wiatrowych, ma według Niemców już niedługo służyć także do produkcji aut. Z jej wykorzystaniem wiąże się jednak pewien problem – jest bardzo droga.

REKLAMA

Jak informuje niemiecki Spiegel, elementy z włókien węglowych są ok. 50 razy droższe niż ich odpowiedniki ze stali, a do wyprodukowania względnie lekkiego auta potrzeba ok. 150-200 kg włókna węglowego. Dlatego, w dzisiejszych warunkach wyprodukowanie konstrukcji auta z wykorzystaniem włókien to koszt ok. 40 tys. euro.

Kierownictwo BMW wieży jednak w znaczący postęp w produkcji włókien węglowych, co ma wpłynąć na obniżenie kosztów. W tym celu niemiecki koncern motoryzacyjny nawiązał współpracę z rodzimym producentem włókien SGL Carbon. Firma z Wiesbaden jest jedynym producentem tego materiału w Europie.

Owocem tej współpracy jest uruchomienie produkcji włókien węglowych w fabryce w USA. Dlaczego Niemcy zlokalizowali produkcję aż za Oceanem? Wytwarzanie tego rodzaju materiału pochłania ogromne ilości energii, a fabryka jest położona w górzystym stanie Waszyngton, gdzie znajduje się wiele elektrowni wodnych dostarczających tani prąd.

W celu obniżenia kosztów produkcji włókien węglowych BMW uruchomiło też koleją fabrykę, w której włókna będą obrabiane, a która zlokalizowana jest już dużo bliżej, w bawarskim Wackersdorf. Głównym zadaniem specjalistów zatrudnionych w niemieckiej fabryce ma być przyspieszenie procesu obróbki włókien. 

Częściowo obrobiony materiał z Wackersdorf trafi do kolejnej fabryki BMW w Landshut niedaleko Monachium. Tam mają powstawać gotowe elementy do produkcji ultralekkich samochodów.

Jak do tej pory kosztowna technologia w motoryzacji jest stosowana wyłącznie w Formule 1, ale czy znajdzie zastosowanie także w tradycyjnych autach? Jej szersze zastosowanie będzie możliwe, gdy włókna węglowe będą o wiele tańsze niż obecnie. Dlatego przed inżynierami BMW jest jeszcze długa droga. Tania technologia wykorzystująca włókna węglowe może jednak okazać się prawdziwym przełomem w motoryzacji i nie tylko.

gr