Potentat ze Śląska zbudował potęgę na węglu, teraz wchodzi w OZE
Śląska firma przez ponad sto lat produkowała maszyny dla górnictwa węglowego. Od 2022 r. rozwija się także w energetyce wiatrowej, wykorzystując doświadczenie w budowie przekładni i przekwalifikowując własnych pracowników. Wiceprezes spółki opowiada, jak przebiega ta zmiana, z jakimi wyzwaniami się wiąże i dlaczego jego zdaniem węgiel i wiatr mogą współistnieć.
Transformacja energetyczna zakłada odejście od energetyki węglowej. Wygaszanie kolejnych elektrowni i problemy z rentownością kopalń rodzą pytania nie tylko o przyszłość górnictwa, ale też o los pracowników sektora.
Famur, firma, która pierwotnie produkowała urządzenia dla górnictwa podziemnego, obecnie świadczy usługi i dostarcza sprzęt także dla energetyki wiatrowej. O łączeniu tych dwóch ścieżek i rozwoju firmy rozmawialiśmy z Pawłem Majcherkiewiczem, wiceprezesem Famuru, który uważa, że energetyka węglowa i wiatrowa mogą współistnieć.
Doświadczenie z górnictwa w energetyce wiatrowej
Wejście w energetykę wiatrową było odpowiedzią na potrzeby rynku. Do firmy zgłosił się klient, który miał problem z przekładniami pozbawionymi już wsparcia producenta. Famur, mając wieloletnie doświadczenie w projektowaniu i produkcji przekładni do własnych maszyn, mógł zaproponować ich remont.
– Zaczęliśmy właśnie od remontów. Zauważyliśmy, że w Polsce pracuje pokaźna liczba turbin wiatrowych. Stąd decyzja o rozwoju w tym kierunku – wyjaśnia Paweł Majcherkiewicz.
Obecnie firma produkuje nie tylko przekładnie, ale też inne komponenty do turbin wiatrowych, w tym wały główne i generatory. Famur dostrzegł także potrzebę wspierania klientów w zakresie serwisu, dlatego systematycznie rozwija kompetencje również w tym obszarze.
Weterani i świeża krew ramię w ramię
Gdy firma wchodziła w nową dla siebie branżę, kluczowe okazały się kompetencje zdobyte przez ponad sto lat działalności. Majcherkiewicz wyjaśnia, że to doświadczenie i wiedza pracowników, nabyte przy realizacji zamówień i usług dla górnictwa, pozwoliły firmie zaistnieć w nowym obszarze.
– Oczywiście dopływ świeżej krwi zawsze jest potrzebny. Trzeba się rozwijać i uczyć, a pracownicy z sektora wiatrowego, których pozyskaliśmy, znacznie przyspieszyli ten proces – zaznacza.
Jak mówi wiceprezes Famuru, w serwisie turbin wiatrowych ok. połowę pracowników stanowią osoby przekwalifikowane z dotychczasowej kadry. Pozostałych firma zrekrutowała z zewnątrz.
Zmiana nie dla każdego
Rozszerzenie działalności otwiera nowe możliwości, ale wiąże się też z wyzwaniami. Rozmówca Gramwzielone.pl wskazuje, że największą trudnością okazała się zmiana charakteru pracy, która wpływa na życie prywatne pracowników.
Serwis maszyn wymaga dyspozycyjności. W górnictwie trzeba pracować także poza standardowymi godzinami, również w weekendy i święta. W energetyce wiatrowej praca jest pod tym względem jeszcze bardziej wymagająca. Często odbywa się w systemie rotacyjnym, np. cztery dni w delegacji i dwa w domu.
– Nie każdy jest na to gotowy – komentuje wiceprezes Famuru. – Nie można jednak generalizować. Niektórzy pracownicy są w stanie zmienić tryb pracy, inni nie będą chcieli podjąć wyzwania, jakie stawia branża wiatrowa w zakresie organizacji życia prywatnego – dodaje.
Grupa Famur rozrasta się i ma już spółki w regionach Polski, w których prężnie rozwija się energetyka wiatrowa.
– Chcemy budować firmę serwisową, opierając ją na zakładzie produkcyjnym na południu kraju, który zapewni remonty i produkcję komponentów. Już teraz mamy jednak rozproszone po kraju zespoły serwisowe. Ten proces będzie postępował, bo trzeba być blisko farm wiatrowych, żeby ograniczać koszty i skracać czas reakcji – zapowiada rozmówca redakcji.
Zapytany o dostępność kadr, Majcherkiewicz przyznaje, że na rynku brakuje techników serwisu turbin wiatrowych.
Polska firma na międzynarodowym rynku
Wiceprezes Famuru przyznaje, że firma jest „świeżym graczem” na rynku energetyki wiatrowej – działa na nim od 2022 r. Ambicją grupy jest jednak zbudowanie firmy obecnej nie tylko w Polsce, ale też na rynkach europejskich.
– Pierwsze sukcesy już mamy, np. projekt pierwszej polskiej przekładni do turbiny o mocy 2 MW – wskazuje Paweł Majcherkiewicz.
Grupa zaczyna też przejmować pierwsze farmy wiatrowe w pełną obsługę serwisową.
Zapytany o konkurencję na rynku, wiceprezes ocenia ją jako bardzo silną. Famur chce, by w przyszłości klienci zamawiali u niego nie tylko przekładnie, ale też ich wymianę i długoterminowy serwis.
– Nie boimy się konkurencji z Azji, pod warunkiem że będzie ona działać według tych samych reguł gry – mówi rozmówca Gramwzielone.pl.
Tymczasem producenci z Azji mają dostęp do tańszych surowców i energii elektrycznej, a także korzystają z niższych kosztów pracy.
– Mimo to wygraliśmy przetarg na dostawę przekładni, w którym jedynym kryterium była cena. Nie dostaliśmy dodatkowych punktów za to, że przekładnia w 90 proc. powstała w Polsce – dodaje Majcherkiewicz, mając na myśli urządzenie, które firma dostarczy pod koniec listopada.
Więcej o pierwszej polskiej przekładni i konkurencji na rynku można przeczytać w artykule „GearoX – polska przekładnia wiatrowa. Jak wypada na tle światowej konkurencji?”.
Czy wiatr i węgiel mogą współistnieć?
Pytany o przyszłość energetyki węglowej i wiatrowej w polskim miksie energetycznym, Paweł Majcherkiewicz przekonuje, że potrzebne są oba źródła.
– To nasze własne, krajowe źródła energii. W długiej perspektywie gwarantują bezpieczeństwo energetyczne – wyjaśnia.
Jako przykład sytuacji, w której Polsce szczególnie potrzebna była niezależność energetyczna, wiceprezes Famuru podaje niedawny kryzys na rynku gazu i gwałtowny wzrost cen tego surowca. Jego zdaniem energetyka wiatrowa i węglowa mogą wspólnie zapewnić stabilność systemu.
Artykuł i wywiad: Marcin Karwowski, marcin.karwowski@gramwzielone.pl
Wideo: Michał Dusiński, michal.dusinski@e-magazyny.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News