Potentat ze Śląska zbudował potęgę na węglu, teraz wchodzi w OZE

Potentat ze Śląska zbudował potęgę na węglu, teraz wchodzi w OZE
Paweł Majcherkiewicz, wiceprezes Famur, wyjaśnił redakcji jak górnicza firma weszła w rynek energetyki wiatrowej. Fot. Michał Dusiński / Gramwzielone.pl

Śląska firma przez ponad sto lat produkowała maszyny dla górnictwa węglowego. Od 2022 r. rozwija się także w energetyce wiatrowej, wykorzystując doświadczenie w budowie przekładni i przekwalifikowując własnych pracowników. Wiceprezes spółki opowiada, jak przebiega ta zmiana, z jakimi wyzwaniami się wiąże i dlaczego jego zdaniem węgiel i wiatr mogą współistnieć.

Transformacja energetyczna zakłada odejście od energetyki węglowej. Wygaszanie kolejnych elektrowni i problemy z rentownością kopalń rodzą pytania nie tylko o przyszłość górnictwa, ale też o los pracowników sektora.

Famur, firma, która pierwotnie produkowała urządzenia dla górnictwa podziemnego, obecnie świadczy usługi i dostarcza sprzęt także dla energetyki wiatrowej. O łączeniu tych dwóch ścieżek i rozwoju firmy rozmawialiśmy z Pawłem Majcherkiewiczem, wiceprezesem Famuru, który uważa, że energetyka węglowa i wiatrowa mogą współistnieć.

REKLAMA
REKLAMA

Doświadczenie z górnictwa w energetyce wiatrowej

Wejście w energetykę wiatrową było odpowiedzią na potrzeby rynku. Do firmy zgłosił się klient, który miał problem z przekładniami pozbawionymi już wsparcia producenta. Famur, mając wieloletnie doświadczenie w projektowaniu i produkcji przekładni do własnych maszyn, mógł zaproponować ich remont.

– Zaczęliśmy właśnie od remontów. Zauważyliśmy, że w Polsce pracuje pokaźna liczba turbin wiatrowych. Stąd decyzja o rozwoju w tym kierunku – wyjaśnia Paweł Majcherkiewicz.

Obecnie firma produkuje nie tylko przekładnie, ale też inne komponenty do turbin wiatrowych, w tym wały główne i generatory. Famur dostrzegł także potrzebę wspierania klientów w zakresie serwisu, dlatego systematycznie rozwija kompetencje również w tym obszarze.

Weterani i świeża krew ramię w ramię

Gdy firma wchodziła w nową dla siebie branżę, kluczowe okazały się kompetencje zdobyte przez ponad sto lat działalności. Majcherkiewicz wyjaśnia, że to doświadczenie i wiedza pracowników, nabyte przy realizacji zamówień i usług dla górnictwa, pozwoliły firmie zaistnieć w nowym obszarze.

– Oczywiście dopływ świeżej krwi zawsze jest potrzebny. Trzeba się rozwijać i uczyć, a pracownicy z sektora wiatrowego, których pozyskaliśmy, znacznie przyspieszyli ten proces – zaznacza.

Jak mówi wiceprezes Famuru, w serwisie turbin wiatrowych ok. połowę pracowników stanowią osoby przekwalifikowane z dotychczasowej kadry. Pozostałych firma zrekrutowała z zewnątrz.

Zmiana nie dla każdego

Rozszerzenie działalności otwiera nowe możliwości, ale wiąże się też z wyzwaniami. Rozmówca Gramwzielone.pl wskazuje, że największą trudnością okazała się zmiana charakteru pracy, która wpływa na życie prywatne pracowników.

Serwis maszyn wymaga dyspozycyjności. W górnictwie trzeba pracować także poza standardowymi godzinami, również w weekendy i święta. W energetyce wiatrowej praca jest pod tym względem jeszcze bardziej wymagająca. Często odbywa się w systemie rotacyjnym, np. cztery dni w delegacji i dwa w domu.

– Nie każdy jest na to gotowy – komentuje wiceprezes Famuru. – Nie można jednak generalizować. Niektórzy pracownicy są w stanie zmienić tryb pracy, inni nie będą chcieli podjąć wyzwania, jakie stawia branża wiatrowa w zakresie organizacji życia prywatnego – dodaje.

Grupa Famur rozrasta się i ma już spółki w regionach Polski, w których prężnie rozwija się energetyka wiatrowa.

– Chcemy budować firmę serwisową, opierając ją na zakładzie produkcyjnym na południu kraju, który zapewni remonty i produkcję komponentów. Już teraz mamy jednak rozproszone po kraju zespoły serwisowe. Ten proces będzie postępował, bo trzeba być blisko farm wiatrowych, żeby ograniczać koszty i skracać czas reakcji – zapowiada rozmówca redakcji.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Zapytany o dostępność kadr, Majcherkiewicz przyznaje, że na rynku brakuje techników serwisu turbin wiatrowych.

Polska firma na międzynarodowym rynku

Wiceprezes Famuru przyznaje, że firma jest „świeżym graczem” na rynku energetyki wiatrowej – działa na nim od 2022 r. Ambicją grupy jest jednak zbudowanie firmy obecnej nie tylko w Polsce, ale też na rynkach europejskich.

– Pierwsze sukcesy już mamy, np. projekt pierwszej polskiej przekładni do turbiny o mocy 2 MW – wskazuje Paweł Majcherkiewicz.

Grupa zaczyna też przejmować pierwsze farmy wiatrowe w pełną obsługę serwisową.

Zapytany o konkurencję na rynku, wiceprezes ocenia ją jako bardzo silną. Famur chce, by w przyszłości klienci zamawiali u niego nie tylko przekładnie, ale też ich wymianę i długoterminowy serwis.

– Nie boimy się konkurencji z Azji, pod warunkiem że będzie ona działać według tych samych reguł gry – mówi rozmówca Gramwzielone.pl.

Tymczasem producenci z Azji mają dostęp do tańszych surowców i energii elektrycznej, a także korzystają z niższych kosztów pracy.

– Mimo to wygraliśmy przetarg na dostawę przekładni, w którym jedynym kryterium była cena. Nie dostaliśmy dodatkowych punktów za to, że przekładnia w 90 proc. powstała w Polsce – dodaje Majcherkiewicz, mając na myśli urządzenie, które firma dostarczy pod koniec listopada.

Więcej o pierwszej polskiej przekładni i konkurencji na rynku można przeczytać w artykule „GearoX – polska przekładnia wiatrowa. Jak wypada na tle światowej konkurencji?”.

Czy wiatr i węgiel mogą współistnieć?

Pytany o przyszłość energetyki węglowej i wiatrowej w polskim miksie energetycznym, Paweł Majcherkiewicz przekonuje, że potrzebne są oba źródła.

– To nasze własne, krajowe źródła energii. W długiej perspektywie gwarantują bezpieczeństwo energetyczne – wyjaśnia.

Jako przykład sytuacji, w której Polsce szczególnie potrzebna była niezależność energetyczna, wiceprezes Famuru podaje niedawny kryzys na rynku gazu i gwałtowny wzrost cen tego surowca. Jego zdaniem energetyka wiatrowa i węglowa mogą wspólnie zapewnić stabilność systemu.

Artykuł i wywiad: Marcin Karwowski, marcin.karwowski@gramwzielone.pl

Wideo: Michał Dusiński, michal.dusinski@e-magazyny.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.