GearoX – polska przekładnia wiatrowa. Jak wypada na tle światowej konkurencji?
GearoX to przekładnia do turbin wiatrowych wyprodukowana w polskim zakładzie, w 90 proc. z polskich komponentów. Jak radzi sobie z konkurencją z Azji?
Grupa Famur jako pierwsza w Polsce i jedna z nielicznych w Europie wyprodukowała przekładnię do turbiny wiatrowej. Do tej pory powstały dwa egzemplarze: jeden już pracuje, a drugi został sprzedany i ma trafić do odbiorcy pod koniec listopada 2026 r. Firma przygotowuje obecnie osiem kolejnych. Jak wygląda sytuacja na rynku i przed jakimi wyzwaniami stoi Famur, aby zachować konkurencyjność?
Pierwsza polska przekładnia
Pierwsze projekty firmy Famur dotyczące turbin wiatrowych sięgają lutego 2022 r. Famur nie rozpoczął jednak od razu produkcji: najpierw zajmował się remontami przekładni wiatrowych i wałów głównych. Firma rozwijała kompetencje, czego efektem jest samodzielnie zbudowana przekładnia. Pierwszy egzemplarz GearoX powstał we wrześniu 2024 r. Realizacja projektu zajęła 14 miesięcy i objęła wszystkie etapy – od opracowania koncepcji, przez przygotowanie dokumentacji, produkcję i montaż, po testy pod obciążeniem i walidację projektu.
Przekładnia GearoX jest przeznaczona do turbin wiatrowych o mocy 2 MW. Przeszła testy pod pełnym obciążeniem i została próbnie zainstalowana na farmie wiatrowej Bystra, gdzie pracuje od listopada ubiegłego roku. Urządzenie jest kompatybilne z kilkoma platformami turbin wiatrowych, m.in. Vestas V80 i V90 (liczba w nazwie oznacza średnicę wirnika w metrach). Platformy te są bardzo popularne w Europie, również w Polsce, co potencjalnie otwiera przed GearoX szeroki rynek zbytu.
Przekładnia nie jest przeznaczona wyłącznie do nowych turbin. Turbiny wiatrowe projektuje się na około 25 lat eksploatacji. W razie awarii lub przy przedłużaniu okresu pracy turbiny właściciel może zdecydować się na zainstalowanie polskiej przekładni.

Polski produkt na międzynarodowym rynku
Około 90 proc. komponentów i procesów produkcyjnych pochodzi z Polski, a pozostała część – z innych krajów europejskich. Jak deklaruje Famur, przy produkcji przekładni nie korzystano z dostawców z Azji.
Polska firma ma w regionie dwóch konkurentów. Pierwszy również bazuje na europejskich rozwiązaniach, a drugi część produkcji prowadzi w Indiach, gdzie jest ona tańsza – między innymi dlatego, że nie obowiązują tam europejskie normy pracy.
W rozmowie z redakcją portalu Gramwzielone.pl jeden z pracowników firmy wyjaśnił, że aby zachować konkurencyjność cenową, konieczne mogą być ustępstwa – np. wykonanie części odlewów w Chinach. To jednak tylko jeden z możliwych scenariuszy. Obecnie przekładnie firmy powstają z wykorzystaniem europejskich – głównie polskich – procesów i komponentów.
Nierówne zasady gry
O konkurencję na rynku przekładni zapytaliśmy również wiceprezesa Famuru Pawła Majcherkiewicza.
– Konkurencja jest bardzo trudna. Chcielibyśmy, aby klient kontraktował nie tylko zakup przekładni, ale również jej wymianę i długoterminowy serwis. Pozwoliłoby nam to optymalizować koszty. Nie boimy się konkurencji z Azji, pod warunkiem że będzie ona działać według tych samych reguł gry – powiedział.
Jak wyjaśnił rozmówca Gramwzielone.pl, konkurencja z Azji ma obecnie dostęp do tańszych surowców i energii elektrycznej, a także korzysta z niższych kosztów pracy.
– Mimo to wygraliśmy przetarg na dostawę przekładni, w którym jedynym kryterium była cena. Nie dostaliśmy dodatkowych punktów za to, że w 90 proc. przekładnia powstała w Polsce – dodał Majcherkiewicz, odnosząc się do przekładni, którą firma dostarczy pod koniec listopada.
Redakcja Gramwzielone.pl odwiedziła zakład Famur w ramach wyjazdu studyjnego zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, poświęconego krajowemu łańcuchowi dostaw dla lądowej energetyki wiatrowej.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News