Elektryczny ciągnik z fotowoltaiką. Moonrider T27 wchodzi na rynek
Moonrider chce pokazać, że elektryfikacja maszyn rolniczych nie musi oznaczać odrzucenia rozwiązań sprawdzonych przez dziesięciolecia. Indyjski producent połączył klasyczną konstrukcję niewielkiego ciągnika z napędem elektrycznym, własnym systemem bateryjnym i funkcjami cyfrowymi.
Moonrider to młoda firma z Bengaluru rozwijająca rodzinę elektrycznych ciągników o mocy od 27 do 75 KM. Jej najmniejszym przedstawicielem jest T27 – kompaktowa maszyna przeznaczona m.in. do mniejszych gospodarstw i prac gospodarczych. Model ten ma teraz rozpocząć swoją przygodę na rynku północnoamerykańskim. Moonrider nawiązał współpracę z amerykańskim GoSun, które odpowiada za marketing i dystrybucję ciągnika w tym regionie.
Elektryczny, ale nadal znajomy
Pod względem podstawowej konstrukcji T27 nie próbuje całkowicie zrywać z rozwiązaniami dobrze znanymi użytkownikom maszyn rolniczych. Ciągnik ma napęd na cztery koła, skrzynię biegów 9F+3R oraz trzypunktowy układ zawieszenia o udźwigu 750 kg. Dzięki temu może współpracować z tradycyjnym osprzętem rolniczym.
Zmiana zaczyna się natomiast w układzie napędowym. T27 oferuje moc znamionową 27 KM. Energię magazynuje bateria LFP o pojemności 24 kWh. Według producenta ma on pozwalać na około pięć godzin pracy, a uzupełnienie energii od 0 do 80 proc. zajmuje około 2,5 godziny. Moonrider podkreśla przy tym, że rozwija własne rozwiązania bateryjne. System zarządzania temperaturą akumulatora został zaprojektowany z myślą o wielogodzinnej pracy pod dużym obciążeniem oraz wysokich temperaturach otoczenia, które w przypadku maszyn rolniczych mogą mieć szczególne znaczenie.
Ciągnik staje się także urządzeniem cyfrowym
Elektryfikacja jest tylko jednym z elementów projektu. T27 oferuje również dostęp do funkcji cyfrowych, takich jak aplikacja mobilna, GPS czy geofencing. Użytkownik może monitorować m.in. stan baterii, lokalizację i historię pracy maszyny. W szerszym ekosystemie Moonrider pojawiają się również zdalna diagnostyka, informacje serwisowe i aktualizacje oprogramowania OTA. Ciągnik staje się więc nie tylko maszyną wykonującą pracę w polu, ale także połączonym z siecią urządzeniem, którego stan i eksploatację można monitorować zdalnie.
To dobrze pokazuje filozofię Moonridera. Firma nie próbuje eliminować wszystkich mechanicznych rozwiązań tylko dlatego, że pojawił się napęd elektryczny. Zostawia te elementy, które nadal spełniają swoją funkcję, a elektryfikację i software wykorzystuje tam, gdzie mogą uprościć codzienną pracę i ograniczyć koszty użytkowania.
W Ameryce Północnej dochodzi jeszcze energia ze słońca
Wersja oferowana przez GoSun dodaje do tej historii jeszcze jeden element. Ciągnik może zostać wyposażony w opcjonalne zadaszenie fotowoltaiczne o mocy 1,1 kW, które pozwala doładowywać akumulator podczas postoju. Według GoSun jeden dzień dobrego nasłonecznienia może dostarczyć energii odpowiadającej około 1,5 godziny pracy.

Cena Moonridera T27 w północnoamerykańskiej ofercie GoSun zaczyna się od 19 995 dolarów (ok. 75 tys. zł). Pierwsze dostawy zaplanowano na 2027 rok.
Moonrider T27 jest więc ciekawy nie dlatego, że całkowicie zrywa z dotychczasowym sposobem budowy ciągników. Wręcz przeciwnie – próbuje zachować to, co dobrze znane, a jednocześnie dołożyć elektryczny napęd, własny system bateryjny i cyfrową warstwę, która jeszcze kilka lat temu z rolniczym ciągnikiem kojarzyła się znacznie mniej.
Moonrider ma też znacznie mocniejszego zawodnika
T27 jest najmniejszym modelem w ofercie producenta, ale Moonrider nie ogranicza swoich ambicji do lekkich prac. Na drugim końcu gamy znajduje się T75 o mocy 75 KM, który według producenta może pracować przez około siedem godzin na jednym ładowaniu.

To już zdecydowanie większa maszyna: waży 3120 kg, ma napęd 4WD, zsynchronizowaną skrzynię 12+12 oraz trzypunktowy układ zawieszenia o udźwigu aż 2400 kg.
Moonrider ponownie podaje 2,5 godziny na uzupełnienie energii od 0 do 80 proc., ale T75 jako jedyny z obecnej gamy obsługuje również szybkie ładowanie, które ma skracać ten czas do około 40 minut (na stronie producenta nie podano mocy szybkiego ładowania).
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News