REKLAMA
 
REKLAMA

Bornholm po raz kolejny bez prądu. Blackout sparaliżował wyspę

Bornholm po raz kolejny bez prądu. Blackout sparaliżował wyspę
fot. Pixabay – Alfred Koop

W środę przed południem duńska wyspa Bornholm została pozbawiona zasilania. Bez prądu znalazło się ponad 18 tys. gospodarstw domowych. Przyczyny awarii wciąż są badane, ale wykluczono możliwość ataku terrorystycznego.

W środę, 21 stycznia 2026 r. około godziny 10:16 na duńskiej wyspie Bornholm zgasło światło. Jak informują lokalne media, około 18,5 tys. gospodarstw domowych zostało pozbawionych prądu. Awaria spowodowała także trudności z dostępem do bieżącej wody – głównie ze względu na unieruchomienie pomp elektrycznych obsługujących lokalne sieci wodociągowe i stacje uzdatniania.

Reakcja władz na blackout była natychmiastowa: służby ratunkowe uruchomiły lokalną elektrownię i elektrociepłownię w Ronne, która jest wykorzystywana jako źródło pomocnicze w sytuacji awarii połączeń energetycznych między wyspą a kontynentem. W efekcie około godz. 12:30 przywrócono zasilanie w części gospodarstw domowych. Resztę dostaw energii przywracano stopniowo do godz. 14:00.

REKLAMA

Jak informował tego samego dnia duński operator systemu energetycznego Energinet: „O godzinie 13:53 [red.: spółka dystrybucyjna] Trefor poinformowała, że wszyscy konsumenci na Bornholmie są już zaopatrywani w energię elektryczną”.

Przeciążenie kabla, nie sabotaż

Blackout na Bornholmie – połączonym ze Szwecją podmorskim kablem energetycznym – od razu wywołał pytania o to, czy awaria zasilania nie była spowodowana atakiem terrorystycznym. Duńskie władze szybko wykluczyły jednak taką możliwość. Początkowo sugerowano, że przyczyną odcięcia dostaw prądu mogło być uszkodzenie kabla podmorskiego, jednak Energinet szybko zdementował te doniesienia.

W tej chwili jestem prawie pewien, że awaria była spowodowana przeciążeniem kabla podmorskiego i nie ma to nic wspólnego z terroryzmem – poinformował rzecznik firmy Trefor w rozmowie przywołanej przez Polsat News.

Z kolei rzecznik Energinet przekazał, że przeciążenie spowodowało prawdopodobnie automatyczne odłączenie kabla, ale infrastruktura na dnie morza nie została uszkodzona. Jednocześnie podkreślił, że przyczyny wystąpienia błędu w systemie zasilania są nadal badane.

Może on być spowodowany m.in. tym, że na wyspie znajduje się duży akumulator, który mógł przekroczyć dopuszczalne limity. Przyczyna tego stanu rzeczy musi zostać zbadana – powiedział Per Sørensen, dyrektor ds. dostaw energii elektrycznej w Trefor, cytowany przez Polsat News.

Służbom udało się w pełni wznowić pracę sieci elektroenergetycznej tego samego dnia wieczorem.

REKLAMA

Wrażliwy punkt na energetycznej mapie Bałtyku

Z podobną awarią Bornholm zmagał się już w 2022 r. Wówczas przyczyną blackoutu okazała się lokalna awaria sieciowa na wyspie, która spowodowała wyłączenie stacji transformatorowej obsługującej przesył prądu ze Szwecji. Po usunięciu usterki jeszcze tego samego dnia zasilanie przywrócono.

Jak informował wówczas Reuters – podobnie jak w przypadku środowej awarii – operator systemu elektroenergetycznego w pierwszej kolejności wykluczył uszkodzenie kabla podmorskiego i poinformował o tym mieszkańców. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę, że kabel łączący wyspę ze Szwecją już kilkakrotnie ulegał uszkodzeniu, m.in. na skutek przerwania kotwicą statku.

Co więcej, Bornholm leży niedaleko miejsca, w którym krótko przed awarią z 2022 r. doszło do uszkodzenia gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 łączących Rosję z Niemcami – najprawdopodobniej w wyniku sabotażu.

Autonomia energetyczna jako strategiczny cel

Okresowe przerwy w zasilaniu na Bornholmie sprawiają, że na aktualności zyskuje temat zwiększenia niezależności wyspy od dostaw energii elektrycznej ze Szwecji. Jedną z inicjatyw mogących rozwiązać ten problem jest projekt Bornholm Energy Island (BEI), który we wrześniu 2025 r. uzyskał wsparcie Komisji Europejskiej.

Koncepcja Wyspy Energetycznej Bornholm zakłada m.in. budowę połączenia energetycznego między Danią a Niemcami z wykorzystaniem morskich farm wiatrowych znajdujących się w duńskiej i niemieckiej części Morza Bałtyckiego. Farmy o łącznej mocy około 3 GW miałyby – według projektu – dostarczać energię do morskiego węzła energetycznego na wyspie Bornholm, skąd następnie energia ta miałaby być przesyłana dalej na ląd i rozprowadzana do milionów domów i przedsiębiorstw w Danii i Niemczech.

Projekt BEI jest realizowany wspólnie przez operatorów systemów przesyłowych Energinet z Danii i 50Hertz z Niemiec. W ramach wsparcia Unii Europejskiej otrzymał dofinansowanie w wysokości ponad 645 mln euro z programu Connecting Europe Facility (CEF). Grant ma być wykorzystany na budowę dwóch nowych stacji energetycznych na Bornholmie i Zelandii oraz instalację rozległego systemu kabli podmorskich o długości około 200 km, uzupełnionego o 17-kilometrowe połączenie między Zelandią a Bornholmem. Według Komisji Europejskiej będzie to pierwszy na świecie hybrydowy morski interkonektor prądu stałego.

Agata Świderska

agata.swiderska@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze

Brak komentarzy