Pompy ciepła zaczęły wyraźnie zwiększać zapotrzebowanie na prąd w Polsce
W ostatnich mroźnych dniach użytkownicy pomp ciepła wyraźnie zwiększyli pobór energii elektrycznej, aby ogrzać swoje domy. Związaną z tym zmianę profilu zapotrzebowania na prąd w Polsce dostrzegł operator krajowego systemu elektroenergetycznego – PSE.
Liczba pomp ciepła w Polsce systematycznie rośnie. Rekordowy w tym zakresie był czas po wybuchu kryzysu energetycznego w Europie spowodowanego wzrostem cen gazu po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wysokie ceny energii elektrycznej, które były tego następstwem, skłoniły wiele europejskich gospodarstw domowych, w tym polskich, do poszukania alternatywnych sposobów zaopatrzenia w energię i zabezpieczenia się przed przyszłymi wzrostami rachunków. Efektem był notowany w wielu europejskich krajach wzrost liczby instalacji domowych systemów fotowoltaicznych, magazynów energii czy pomp ciepła.
Według danych stowarzyszenia PORT PC rekordowa sprzedaż pomp ciepła w Polsce miała miejsce w latach 2022–2023, gdy w sytuacji kryzysu energetycznego Polacy kupili odpowiednio 188,2 tys. i 110,8 tys. pomp ciepła powietrze-woda przeznaczonych do ogrzewania budynków. W kolejnym roku (2024) sprzedaż pomp ciepła w naszym kraju spadła do około 80 tys. Jak było w 2025 r.?
Według prognoz PORT PC z września ubiegłego roku sprzedaż pomp ciepła powietrze-woda w całym 2025 r. może wynieść około 80 tys. sztuk. Prognoza stowarzyszenia mówi również o sprzedaży w zeszłym roku około 6,6 tys. pomp ciepła solanka-woda oraz 4,65 tys. pomp ciepła typu powietrze-woda. W obu przypadkach byłyby to wyniki podobne do osiągniętych w 2024 r.
Efekt pomp ciepła: wzrost zapotrzebowania na moc nawet o 2–3 GW
Teraz okazuje się, że pomp ciepła w Polsce mamy już tyle, że w okresie mrozów – gdy ich użytkownicy zwiększają pobór energii elektrycznej z sieci – ta technologia wyraźnie wpływa na kształtowanie profilu zapotrzebowania na prąd w krajowym systemie elektroenergetycznym.
Wpływ pomp ciepła na popyt na energię elektryczną w Polsce w ostatnich dniach odnotował wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) Konrad Purchała. Zauważył on, że między styczniem 2025 r. i styczniem 2026 r. widać wyraźną różnicę, jeśli chodzi o profil zapotrzebowania – zarówno pod względem poziomu, jak i kształtu profilu. W porównaniu ze styczniem 2025 r. zapotrzebowanie na moc wzrosło w niektórych dniach obecnego miesiąca, w godzinach porannych, nawet o 2–3 GW.
Wiceprezes PSE zwrócił uwagę na wyraźny wzrost porannego zapotrzebowania na prąd, który stał się wyższy od szczytu zapotrzebowania występującego wieczorem. Jak tłumaczył Konrad Purchała, wynika to wprost ze spadku temperatury: ogrzewanie elektryczne – w szczególności pompy ciepła i klimatyzatory z funkcją grzania – zmienia dobowy profil zużycia energii, przesuwając jego ciężar z wieczora na poranek i godziny dzienne, kiedy domy – wychłodzone w nocy – są dogrzewane przez ich właścicieli coraz częściej z wykorzystaniem urządzeń zasilanych energią elektryczną.
– Wiele gospodarstw obniża nocą temperaturę wewnętrzną. Rano system grzewczy musi więc podnieść temperaturę do wymaganego poziomu komfortu dziennego, jednocześnie nadrabiając straty ciepła w wychłodzonym budynku z całej nocy. To powoduje wyraźny skok poboru mocy w godzinach porannych. Wieczorem budynek jest już nagrzany po całym dniu pracy systemu grzewczego i dzięki swojej bezwładności cieplnej zwykle wymaga jedynie podtrzymania temperatury, a nie intensywnego dogrzewania. To sprawia, że poranny pik zapotrzebowania w chłodnie dni staje się silniejszy niż wieczorny – ocenił Konrad Purchała.

Kluczowa sprawność pomp ciepła i wykorzystanie fotowoltaiki
Wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych podkreśla, że kluczowa dla zapotrzebowania na energię elektryczną generowanego przez użytkowników pomp ciepła jest sprawność takich urządzeń – pracują one wydajniej przy wyższych temperaturach, co sprzyja eksploatacji pomp ciepła nie w nocy, ale w ciągu dnia, gdy temperatury na zewnątrz są wyższe.
.
.
.
Co więcej, intensywniejszemu korzystaniu z pomp ciepła w godzinach porannych i południowych sprzyja fakt, że wielu użytkowników pomp ciepła jest jednocześnie właścicielami instalacji fotowoltaicznych. Skoordynowanie pracy fotowoltaiki z pracą pomp ciepła sprzyja obniżeniu kosztów zużycia energii, a – jak pokazują ostatnie dane z krajowego systemu elektroenergetycznego – instalacje fotowoltaiczne mogą produkować relatywnie dużo energii w mroźne dni, kiedy często mamy do czynienia z dobrym nasłonecznieniem.
Ogrzewanie elektryczne tworzy nowy typ profilu dobowego: zamiast dominującego szczytu wieczornego pojawia się silny wzrost zapotrzebowania rano i podtrzymany, wysoki poziom w ciągu dnia. Wieczór staje się okresem raczej stabilizacji niż gwałtownego wzrostu zużycia, co zasadniczo zmienia sposób, w jaki system elektroenergetyczny musi bilansować popyt
– podsumowuje Konrad Purchała.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.
Dobra biomasa, dobra.
LIczba grzejników, słoneczek, termowentylatorów itp jest liczona w milionach, jest ich jakieś 10x więcej niż pomp ciepła w Polsce, może więcej. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego urzędu gminy czy biura małej firmy. Ludzie przychodzą rano do pracy i włączają. Od lat w mroźne poranki zuzycie energii w Polsce wyraźnie wzrasta i PC niewiele tu wnoszą, bardziej tradycyjne ogrzewanie elektryczne. Autorowi jakoś umknął ten fakt. Tak samo i w domach – u mnie np chodzą 3 grzejniki elektryczne od ponad godziny.
Ten artykuł to klasyczny przykład odwracania uwagi od systemowych zaniedbań i stosowania przerzucania winy. Komu służy ta narracja? Czy podkreślanie „problemu” pomp ciepła bez wskazywania na zaniedbania w modernizacji sieci przez państwowe spółki energetyczne nie jest próbą przerzucenia odpowiedzialności z monopolisty na obywatela-inwestora? Dlaczego brak tu korelacji z temperaturą? Czy wzrost zapotrzebowania został skorygowany o stopniodni grzewcze? Porównywanie zużycia rok do roku bez uwzględnienia surowości zimy jest błędem na poziomie szkoły podstawowej. Dlaczego go popełniacie? Artykuł sugeruje: „Mamy problem, bo ludzie kupili pompy”.
Problemem nie jest to, że ludzie kupili nowoczesne urządzenia, ale to, że przez dekady pobierali opłaty dystrybucyjne, a inwestycje w sieć były głodowe. Narracja o „zbyt dużym zapotrzebowaniu” ma przygotować grunt pod: Ograniczenia w wydawaniu warunków przyłączeniowych. Wprowadzanie dodatkowych opłat. Raz OZE dobre, raz złe i tak w kółko a koszta chwiejnych zmian odgórnych ponosi zwykły obywatel. Przy takiej zimie jaką obecnie mamy, każde urządzenie będzie potrzebować więcej energii, każde.
Zamiast przyznać, że sieć energetyczna to u nas skansen, który przestał nadążać za światem, próbuje się zrobić winowajcę z kogoś, kto zainwestował w pompę. To klasyczne odwracanie kota ogonem, problemem nie jest to, że chcemy żyć nowocześnie, tylko że infrastruktura utknęła w poprzednim stuleciu. Teraz szuka się „kozła ofiarnego”, żeby mieć na kogo zwalić winę, jak w zimie siądzie transformator, który pamięta jeszcze czasy Gierka. Takie teksty to zwykła podkładka pod przyszłe podwyżki albo ograniczanie ludziom możliwości wyboru, czym chcą grzać we własnym domu.
@ Gdzie korelacja z temperaturą? vel Odwracanie Kota Ogonem? – co ty pierdolisz? Kto tu próbuje zrobić jakiegoś winowajcę? Suchy artykuł podający jedynie twarde fakty, którw wystąpiły. W 3 dekadzie XXI nawet małpa potrafi znaleźć dane o temperaturach i na wykresie jest jasno pokazane – wzrost zużycia nastąpił w dniach, od kiedy nad połową Polski panują mrozy.
System podatkowy w Polsce jest tak śmieszny że opłaca się tylko off grids a reszta artykułów tj zawłaszczanie sobie czyjejś pracy przez państwo