Prosument wirtualny – nowy model rozliczeń działa od lipca 2025. Co mówią pierwsze dane?

Prosument wirtualny – nowy model rozliczeń działa od lipca 2025. Co mówią pierwsze dane?
Fot. Shutterstock

Model prosumenta wirtualnego, choć jest obecny w przepisach już od kilku lat, dopiero niedawno wszedł w życie i nabrał realnego kształtu. Z jakim zainteresowaniem spotyka się ta koncepcja w pierwszych miesiącach po wdrożeniu nowych przepisów i z czym wiąże się działalność w formule wirtualnego prosumenta?

Od lipca 2025 roku w Polsce obowiązują przepisy umożliwiające rozliczanie energii z instalacji OZE zlokalizowanej w innym miejscu niż punkt poboru – zgodnie z formułą określoną w ustawie o odnawialnych źródłach energii jako prosument wirtualny.

Prosument wirtualny to odbiorca energii, który jednocześnie jest współwłaścicielem instalacji OZE znajdującej się w innym miejscu niż jego punkt poboru energii. Energia produkowana przez taką instalację trafia do sieci dystrybucyjnej, a operator systemu przekazuje dane o produkcji sprzedawcy energii odbiorcy. Rozliczenia odbywają się w systemie net-billing: produkowana i na bieżąco konsumowana energia pomniejsza rachunek za prąd, zaś nadwyżka trafia do depozytu prosumenckiego prowadzonego przez sprzedawcę energii, z którego klient rozlicza pobraną energię w przypadku, gdy produkcja nie pozwala na pokrycie zapotrzebowania.

REKLAMA

Jakub Ciężkowski z firmy Prosume Energy podkreśla, że kluczowe w tym modelu jest to, że lokalizacja przestaje mieć znaczenie: instalacja i punkt odbioru energii mogą być od siebie oddalone o setki kilometrów.

To odpowiedź na bardzo konkretny problem: ogromna część odbiorców – zarówno firm, jak i osób prywatnych – po prostu nie ma gdzie postawić własnej fotowoltaiki. Nie mają dachu, nie są właścicielami budynku albo ich dach nie spełnia wymogów technicznych – wyjaśnia Jakub Ciężkowski.

Ile mamy wirtualnych prosumentów?

Chociaż koncepcja wirtualnego prosumenta została wpisana do ustawy o odnawialnych źródłach energii już kilka lat temu, to tego rodzaju działalność na polskim rynku energii można prowadzić dopiero od lipca 2025 r. – wraz z wdrożeniem tzw. Centralnego Systemu Informacji Rynku Energii (CSIRE).

Obecnie punkty poboru energii (PPE) i instalacje wytwórcze należące do wirtualnego prosumenta mogą być zlokalizowane tylko na terenie jednego operatora systemu dystrybucyjnego. To się jednak zmieni wraz z wprowadzeniem kolejnego etapu CSIRE, w październiku 2026 r. Wówczas to ograniczenie zostanie wyeliminowane i punkt poboru oraz instalacja wytwórcza wirtualnego prosumenta będą mogły być zlokalizowane u różnych OSD.

W drugim półroczu 2025 r. na rozpoczęcie działalność w tej formie zdecydowało się 272 wirtualnych prosumentów. Łączna moc posiadanych przez nich instalacji wytwórczych wynosiła 1,734 MW. Do końca 2025 r. wprowadzili oni do sieci 485,3 MWh energii elektrycznej.

Jak podkreśla Jakub Ciężkowski, to skromny początek – ale rynek dopiero zaczyna rozumieć, co ten model tak naprawdę umożliwia.

Mikroinstalacja to niejedyne rozwiązanie

Przytoczone dane Urzędu Regulacji Energetyki dotyczą wyłącznie mikroinstalacji – czyli instalacji o mocy do 50 kW. Warto jednak podkreślić, że model prosumenta wirtualnego nie jest do nich ograniczony. Przepisy dopuszczają rozliczanie energii z instalacji o znacznie większej mocy, a limit wynosi 50 kWp mocy wytwórczej przypadającej na jeden PPE. Oznacza to, że odbiorca może nabyć udział w dużej farmie fotowoltaicznej i rozliczać jej produkcję na swojej fakturze – nie musi budować własnej instalacji ani szukać miejsca pod nią w pobliżu swojego budynku.

Mikroinstalacje w tym modelu to jeden z wariantów, ale moim zdaniem niekoniecznie ten najbardziej interesujący. Możliwość zakupu udziału w dużej, profesjonalnie zarządzanej farmie – bez żadnych obowiązków operacyjnych po stronie klienta – to zupełnie inny poziom dostępności. Ktoś, kto wynajmuje biuro w centrum miasta, prowadzi hotel, restaurację czy salon usługowy i nie ma żadnych możliwości instalacyjnych, może być pełnoprawnym prosumentem wirtualnym. Forma działalności ani lokalizacja nie stanowią tu żadnej bariery – mówi Jakub Ciężkowski.

Jakie formalności trzeba spełnić?

Jak wyjaśnia przedstawiciel firmy Prosume Energy, dla odbiorcy stającego się wirtualnym prosumentem cały proces rozliczeniowy może być w zasadzie niewidoczny: instalacja produkuje energię, sieć ją przesyła, operator przekazuje dane, sprzedawca uwzględnia je na fakturze.

Odbiorca nie musi zmieniać sprzedawcy energii ani ingerować w instalację elektryczną. Jedynym formalnym wymogiem jest zawarcie umowy prosumenckiej oraz – w przypadku niektórych sprzedawców – aktualizacja umowy sprzedaży o odpowiedni załącznik.

Dla wielu klientów największym zaskoczeniem jest właśnie to, jak mało formalności wymaga wejście w ten model. Numer licznika, umowa, zgłoszenie do sprzedawcy – i tyle. Resztą zajmuje się operator i deweloper OZE – komentuje Ciężkowski.

Najwięksi sprzedawcy energii w Polsce – PGE, Energa, Tauron, Enea czy E.ON – są ustawowo zobowiązani do prowadzenia rozliczeń z prosumentami wirtualnymi. Jak podkreśla ekspert Prosume Energy, to nie kwestia ich dobrej woli ani oferty handlowej, lecz obowiązek wynikający wprost z prawa energetycznego. Ciężkowski podkreśla, że od października 2026 roku system rozliczeń będzie dodatkowo obsługiwany przez Centralny System Informacji Rynku Energii, co jeszcze bardziej ustandaryzuje i uprości cały proces.

REKLAMA

Ważna zmiana w przepisach

Istotnym krokiem w dojrzewaniu modelu była nowelizacja przepisów dotyczących prosumenta wirtualnego, która weszła w życie w czerwcu 2025 roku – tuż przed startem nowego systemu rozliczeń. Ustawa usuwała szereg niedookreślonych obszarów, które wcześniej utrudniały praktyczne wdrożenie modelu – zarówno po stronie sprzedawców energii, jak i organizatorów procesu.

Uczestniczyliśmy w konsultacjach publicznych i zgłaszaliśmy konkretne poprawki, które zostały ostatecznie uwzględnione w ustawie. To ważne z perspektywy rynku – przepisy powinny być tworzone przy udziale podmiotów, które ten model faktycznie wdrażają i rozumieją jego praktyczne aspekty – mówi Jakub Ciężkowski.

Efektem nowelizacji jest bardziej precyzyjne otoczenie prawne, które daje zarówno odbiorcom, jak i organizatorom procesu większą pewność co do sposobu kształtowania modelu prosumenta wirtualnego oraz obowiązków regulacyjnych spoczywających na konkretnych podmiotach.

Mity wokół prosumenta wirtualnego

Jakub Ciężkowski z Prosume Energy podkreśla, że wokół modelu wirtualnego prosumenta narosło kilka powtarzających się nieporozumień – szczególnie wśród odbiorców, którzy słyszą o nim po raz pierwszy.

Pierwsze dotyczy ram prawnych. Część potencjalnych uczestników wciąż uważa, że przepisy w Polsce na to jeszcze nie pozwalają lub że model wirtualnego prosumenta jest w fazie pilotażu.

To błędne przekonanie. Przepisy funkcjonują, systemy informatyczne operatorów są przygotowane na obsługę rozliczeń, a sprzedawcy energii obejmujący większość rynku już teraz prowadzą rozliczenia w tym modelu. To dzieje się tu i teraz – mówi ekspert Prosume Energy.

Drugie nieporozumienie dotyczy formalności. Wiele osób zakłada, że przystąpienie do modelu wymaga zmiany sprzedawcy energii czy też przechodzenia procesu przyłączenia od strony formalnej.

Nic z tych rzeczy. Nie pytasz nikogo o zgodę, bo nic nie montujesz. Nie ma żadnej ingerencji w budynek, instalację elektryczną ani w umowę z zarządcą nieruchomości. W relacjach z dotychczasowym sprzedawcą energii sprawa jest prosta – część samodzielnie rozpoczyna rozliczanie prosumentów wirtualnych i samodzielnie przesyła aktualizację do umowy obejmującą zasady rozliczeń, część z kolei wymaga sporządzenia standardowego aneksu do umowy jaki zawierają wszyscy prosumenci – podkreśla Ciężkowski.

Trzecie, równie częste przekonanie, na które zwraca uwagę przedstawiciel Prosume Energy, to że model opłaca się wyłącznie przy dużym zużyciu energii. Tymczasem udział w instalacji można dopasować do faktycznego zapotrzebowania odbiorcy, niezależnie od tego, czy jest nim jednoosobowa firma, czy duży zakład produkcyjny.

Litewski rynek jako punkt odniesienia

Polska dopiero buduje swoje doświadczenia związane z wdrażaniem koncepcji wirtualnego prosumenta, jednak warto spojrzeć na przykład Litwy, gdzie wirtualni prosumenci funkcjonują od 2019 roku. Zgodnie z danymi litewskiego operatora sieci dystrybucyjnej ESO, z tego modelu korzysta już ponad 54 tysiące podmiotów. Co istotne, ponad 14 tysięcy z nich to firmy – i to właśnie one odpowiadają za blisko 70 procent łącznych mocy wytwórczych wykorzystywanych przez wirtualnych prosumentów w tym kraju.

Litewski rynek pokazuje wyraźnie, że model dojrzewa stosunkowo szybko i że to właśnie firmy – nie konsumenci indywidualni – stają się jego główną siłą napędową. Im wyższe zużycie energii, tym większa skala korzyści i tym szybszy zwrot z inwestycji w udział w instalacji. Przedsiębiorca z rachunkiem na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie patrzy na ten model zupełnie inaczej niż gospodarstwo domowe

– komentuje Jakub Ciężkowski.

Polska startuje z modelem wirtualnego prosumenta z wyraźnym opóźnieniem względem Litwy, ale – jak podkreśla ekspert Prosume Energy – pierwsze miesiące funkcjonowania przepisów pokazują, że zainteresowanie tą formą działalności na naszym rynku energii rośnie.

Piotr Pająk, redaktor Gramwzielone.pl

piotr.pajak@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.