Dlaczego operatorzy sieci chcą kontroli nad fotowoltaiką prosumentów? Prezes PSE tłumaczy
Propozycje przepisów zmierzające do przekazania operatorom sieci kontroli nad instalacjami należącymi do prosumentów wywołały medialną burzę. Jakie przesłanki stoją za umożliwieniem operatorom ingerencji w domową fotowoltaikę i magazyny energii? Wytłumaczenie przedstawił prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski.
W ostatnich dniach zrobiło się głośno o nowym projekcie rozporządzenia, w którym Ministerstwo Energii chce umożliwić operatorom sieci dystrybucyjnych przejmowanie kontroli nad domowymi instalacjami fotowoltaicznymi i magazynami energii – a w razie potrzeby nawet na ich odłączanie od sieci.
Dlaczego Ministerstwo Energii chce dać tak szerokie uprawnienia operatorom sieci? Do tej kwestii odniósł się Grzegorz Onichimowski, prezes krajowego operatora systemu elektroenergetycznego, Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Prosumenci utrudnili Hiszpanom wyjście z blackoutu?
Podczas odbywającego się w Warszawie Kongresu PV prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych tłumaczył, jak zmieniła się architektura systemu energetycznego Polski. Jak mówił, jeszcze 30 lat temu w Krajowej Dyspozycji Mocy pracowało kilka osób, które sterowały pracą systemu za pomocą kilku telefonów. Obecnie krajowy system elektroenergetyczny jest w zupełnie innym miejscu, a o jego sytuacji decydują odnawialne źródła.
Grzegorz Onichimowski powołał się przy tym na doświadczenia Hiszpanii, gdzie odnawialne źródła energii dominują już w systemie energetycznym, dzięki czemu spotowe ceny energii na hiszpańskim rynku należą obecnie do najniższych w Europie. Z drugiej strony – jak mówił PSE – utrudniły one wyjście z blackoutu, do którego doszło w zeszłym roku na Półwyspie Iberyjskim.
– Dzisiaj OZE to podstawa systemu. W Hiszpanii mamy sytuację, w której przez 2/3 godzin to nie źródła kopalne wyznaczają cenę energii na giełdzie. To ma wpływ na ceny, które w Hiszpanii na rynku spotowym są średnio prawie 3-krotnie niższe niż u nas. Oczywiście wszystko ma swoją cenę i akurat system hiszpański nie do końca był przygotowany na tak daleko idącą decentralizację – stwierdził Grzegorz Onichimowski.
O co można oskarżyć fotowoltaikę?
Odnosząc się do zeszłorocznego blackoutu w Hiszpanii prezes PSE zwrócił uwagę na brak narzędzi, które umożliwiłyby jego powstrzymanie.
– Brak regulacji dla odnawialnych źródeł energii, ale tak samo brak technologii, który zapewniłyby odpowiednią ilość inercji, brak grid formingu – to powodowało, że tej inercji było za mało. Trudno powiedzieć, czy to fotowoltaka, czy wiatr, ale na pewno zupełnie nowa architektura systemu spowodowała, że przy braku magazynów energii czy kompensatorów synchronicznych doszło do blackoutu – stwierdził Grzegorz Onichimowski.
Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych ocenił jednocześnie, że brak kontroli nad dachowymi instalacjami fotowoltaicznymi utrudnił operatorowi systemu przesyłowego w Hiszpanii zakończenie blackoutu.
Jedna rzecz, o którą można „oskarżyć” fotowoltaikę, to ta, że nie było łatwo wyjść z blackoutu przez pierwsze kilka godzin, dlatego, że za każdym razem, gdy system podnosił się z blackoutu na danym obszarze, to dachowa fotowoltaika – nie mówię o dużych farmach, bo one stosowały się do poleceń operatora – włączała się i cała robota szła na nic, i trzeba było czekać do zmroku, aby można było z tego blackoutu wyjść
– stwierdził prezes PSE.
Nie wszystkim się to podoba. OZE muszą przejąć odpowiedzialność
Grzegorz Onichimowski tłumaczył, że z tego względu, mając na uwadze doświadczenia z Hiszpanii, operatorzy sieci elektroenergetycznych w Polsce powinni zyskać narzędzia umożliwiające odpowiednie sterowanie pracą mniejszych instalacji PV. Prezes PSE ocenił, że w sytuacjach kryzysowych operatorzy sieci „muszą mieć narzędzia, aby te interwencje przeprowadzić”.
– Z tego wychodzą pewne wnioski dotyczące operacjonalności czy obserwowalności źródeł rozproszonych i my próbujemy je realizować. Nie wszystkim się to podoba i ja to rozumiem, ale to po prostu wiążę się z tym nowym miejscem w ogóle całego OZE w systemie. To OZE muszą przejąć odpowiedzialność za system. Muszą być plany pracy, musi być bilansowanie. Bez tego sobie nie poradzimy. Ludzie siedzący w krajowej dyspozycji mocy dzisiaj są jak piloci samolotów pasażerskich, nie powinni niczego dotykać, bo wszystko musi działać automatycznie, ale jak jest problem, to muszą interweniować – stwierdził prezes PSE.
Gdzie jest granica? Prezes PSE: prosumenci muszą zaufać operatorom
Odnosząc się do projektu rozporządzenia, które ma umożliwić operatorom sieci integrowanie w pracę prosumenckich mikroinstalacji, Grzegorz Onichimowski stwierdził, że „musimy mieć świadomość, że wszyscy jesteśmy uczestnikami rynku energii i musimy do reguł tego rynku się naginać”.
– Musimy dostarczać plany pracy, musimy się bilansować. Jeśli tego nie robimy, mamy niestety olbrzymi bałagan, którego nie jesteśmy w stanie ogarnąć. Na dachach mamy 3 elektrownie Bełchatów. Jeśli chodzi o prosumentów, nie mamy nawet obserwowalności tej części systemu, już nie mówiąc o sterowalności – stwierdził Grzegorz Onichimowski.
– Jeśli spółki dystrybucyjne wystąpiły z pewnym postulatem dotyczącym rozporządzenia i to rozporządzenie jest już dzisiaj wiralem w sieci, i wszyscy mówią „nie wygracie następnych wyborów, jeśli będziecie nam proponować takie rzeczy”, to ja się pytam – gdzie jest granica. Jeśli nie damy możliwości operatorowi do ingerencji w sytuacji, gdy coś się dzieje; nie zaufamy mu, że on będzie działał w sytuacji, kiedy rzeczywiście jest to niezbędne, nie będzie w Polsce krajowego Octopusa i 20 innych agregatorów, to biada nam. System będzie nieefektywny jako całość. Koszty bilansowania będą bardzo wysokie – mówił prezes PSE.
– Rozumiem, że każdy chciałby czuć się wojewodą na swoim, ale jeśli to jest jego, to proszę bardzo. Wszystko, co się dzieje za licznikiem, nas nie interesuje – stwierdził szef operatora krajowego systemu elektroenergetycznego.
Tak źle już nigdy nie będzie
Grzegorz Onichimowski podkreślił jednocześnie, że do bilansowania systemu powinien przede wszystkim służyć rynek energii.
– To on podpowiada czy opłaca się produkować. Gdy jest cena energii, to nie warto – szczególnie jeśli eksponujemy się na rynek spot. Oczywiście mamy świadomość, że wszystko między producentami energii i operatorami działa idealnie. Wina jest tutaj równo po obu stronach. Wszyscy się uczymy nowej rzeczywistości, ale ja powiedziałbym, że tak źle jak jest teraz, już nigdy nie będzie, bo mamy na horyzoncie elektryfikację gospodarki i zupełnie nowe perspektywy dla źródeł odnawialnych – powiedział prezes PSE.
Grzegorz Onichimowski zaznaczył, że obecnie do polskiego systemu elektroenergetycznego wchodzą pierwsze wielkoskalowe magazyny energii, których moc pod koniec zeszłego roku może wzrosnąć do 1 GW, a przyszły rok powinien przynieść jeszcze większy przyrost zdolności magazynowych w bateriach. Jednocześnie prezes operatora krajowego systemu elektroenergetycznego zwrócił uwagę na potrzebę budowy bardziej elastycznego systemu elektroenergetycznego z udziałem elektrowni gazowych, czyli źródeł, które mogą reagować na sytuację w systemie znacznie szybciej niż konwencjonalne elektrownie węglowe.
Potrzebujemy fotowoltaiki przez większą liczbę godzin
Grzegorz Onichimowski tłumaczył, że w obecnej sytuacji krajowej elektroenergetyki, kiedy dominującym źródłem wytwórczym w ciągu dnia stają się elektrownie fotowoltaiczne, to ich właściciele muszą brać na siebie odpowiedzialność za pracę systemu. Wskazał też na potrzebę wyposażania elektrowni PV w magazyny energii, aby dostarczały one energię do sieci przez dłuższą liczbę godzin.
Mamy świadomość, że tworzymy szkodę inwestorom, ale oni też muszą wiedzieć, że dzisiaj przejęli już główną odpowiedzialność, bo poza nielicznymi dniami, kiedy jest bardzo pochmurnie nad całą Polską, zobaczymy, że od świtu do zmierzchu fotowoltaika ma największy udział w generacji w systemie. My chcielibyśmy – i jest na to szansa – aby fotowoltaika była już 12,13- czy 14-godzinna, ale była 20-godzinna, abyśmy musieli importować czy uruchamiać źródła konwencjonalne tylko na kilka godzin, a resztę załatwiałby nam układ fotowoltaika i magazyny energii
– powiedział Grzegorz Onichimowski.
Rozporządzenie o warunkach technicznych nie zablokuje magazynów
Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych podkreślił, że „system, który dzisiaj mamy, to dopiero wstęp do elektryfikacji”, a kluczowe jest zwiększenie wykorzystania energii elektrycznej w transporcie i ciepłownictwie.
Grzegorz Onichimowski mówił, że już obecnie na polskim rynku elektromobilności pojawiają się okresowo oferty ładowania aut elektrycznych po bardzo niskich cenach, a większe wykorzystanie aut na prąd jego zdaniem mógłby zwiększyć leasing, w którym oszczędności z przejścia aut na prąd i na tańsze ładowanie mogłyby pokrywać koszty leasingowych.
Będziemy mogli wejść na poziom 80 proc. OZE, bo będziemy mieć wystarczająco dużo instrumentów, aby trzymać system stabilnie nawet przy takiej sytuacji. Miejsce dla OZE jest, a poza klasycznym systemem będzie go nawet jeszcze więcej
– zapewnił Grzegorz Onichimowski.
Prezes PSE odniósł się podczas swojego wystąpienia na Kongresie PV również do innego projektu rozporządzenia, które wywołuje spore obawy w branży OZE i magazynów energii, a które przygotowuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Chodzi o rozporządzenie dotyczące warunków technicznych, którego projekt w obecnym kształcie blokuje wykorzystanie magazynów energii w mieszkaniach i firmach. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: Ministerstwo chce zakazać magazynów energii w blokach i firmach?
Jak zapewnił Grzegorz Onichimowski, rozporządzenie w przepisami, które blokowałyby elektryfikację, nie zostanie podpisane.
Piotr Pająk, redaktor Gramwzielone.pl
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Żeby nas wydymać