Ministerstwo chce zakazać magazynów energii w blokach i firmach?
Najnowsze propozycje zmian w warunkach technicznych mogą skutkować wdrożeniem przepisów, które zahamują rozwój polskiego rynku magazynów energii. – Polska za moment będzie jedynym krajem w UE z tak restrykcyjnymi przepisami dla magazynów energii i jedynym, który wdraża dyrektywę o ułatwianiu magazynowania energii przez ich zakazanie – komentuje Maciej Borowiak, prezes SBFiME.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii od dłuższego czasu pracuje nad zmianami w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Najnowsze propozycje resortu rozwoju mogą wprowadzić duże i niestety bardzo niekorzystne zmiany dla magazynów energii. Chociaż ostatnie prace nad nowym projektem rozporządzenia i ich efekty nie były komunikowane przez resort rozwoju, do Internetu trafiła najnowsza wersja projektu zmian datowana na 13 maja 2026 r. O skomentowanie zawartych w tym projekcie propozycji poprosiliśmy Macieja Borowiaka, prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej i Magazynowania Energii (SBFiME).
Maciej Borowiak podkreśla dużą wagę przepisów przygotowywanych w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, określając warunki techniczne jako „obowiązkową mapę drogową dla wszystkich budujących i modernizujących domy i obiekty przemysłowe”.
Zapytaliśmy prezesa SBFiME, czy branża fotowoltaiki i magazynów energii dostrzega potrzebę wdrożenia dodatkowych przepisów regulujących zasady instalacji. Maciej Borowiak w swojej odpowiedzi ocenił, że rynek fotowoltaiki i magazynów energii bez dodatkowych regulacji rozwija się dobrze – i co najważniejsze bezpiecznie, jednak z drugiej strony w jego ocenie zasadne jest nakreślenie pewnych ram i stworzenie ogólnych standardów dla branży.
– Mamy 1,7 mln instalacji fotowoltaicznych i nie słyszymy o niebezpiecznych sytuacjach, takich jak pożary. Mamy też ponad 100 tys. przydomowych magazynów energii i nie słyszymy o tym, by jakiś się zapalił. Nie mówię, że nie ma takich przypadków, natomiast mogą to być sytuacje odosobnione. Warto zaznaczyć, że straż pożarna nie prowadzi żadnych statystyk pożarowych tych urządzeń, co też świadczy o małej skali problemu – komentuje Maciej Borowiak.
Jak zatem SBFiME ocenia propozycje ministerstwa rozwoju dotyczące nowych warunków technicznych w części poświęconej fotowoltaice i magazynom energii? Tutaj stanowisko stowarzyszenia jest jednoznaczne.
– To jest zły dokument, delikatnie mówiąc wadliwy i sprzeczny w niektórych obszarach z dyrektywą unijną, którą ma implementować – komentuje Maciej Borowiak.
Ministerstwo nie chce magazynów energii w blokach
Prezes SBFiME jako przykład wadliwej regulacji, która została zawarta w projekcie rozporządzenia o warunkach technicznych z 13 maja 2026 r., podaje propozycję prowadzącą do zakazu wykorzystania magazynów energii w blokach.
Chodzi o paragraf 312 ust. 4 pkt 4, który wprowadza de facto bezwzględny zakaz instalacji magazynów energii w lokalach mieszkalnych budynków wielorodzinnych oraz na balkonach i loggiach. Jak ocenia SBFiME, w ten sposób nowy przepis może wyeliminować około 45 proc. polskiego zasobu mieszkaniowego z rynku magazynów energii, a ta propozycja jest wprost sprzeczna z dyrektywą EPBD 2024/1275, którą to rozporządzenie ma wdrażać. Dyrektywa nakazuje bowiem ułatwiać instalowanie systemów magazynowania w istniejących budynkach.
Koszt inwestycji w magazyny energii w przedsiębiorstwach mocno wzrośnie
Maciej Borowiak podaje także przykłady przepisów, których implementowanie może mocno zahamować rozwój krajowego rynku magazynów energii także w segmencie większych instalacji, dzięki którym koszty energii mogłyby obniżać przedsiębiorstwa.
Prezes SBFiME przywołuje proponowany paragraf 312 ust. 1, który wprowadza limit pojemności magazynowania energii przypadającej na jedną strefę pożarową. Propozycja ministerstwa zakłada, że w budynku niededykowanym magazynowi energii będzie można zainstalować maksymalnie 600 kWh łącznej pojemności przypadającej na jedną strefę pożarową. Jak podkreśla Maciej Borowiak, dla przedsiębiorstwa chcącego zainstalować magazyn o pojemności 1–2 MWh oznacza to konieczność tworzenia oddzielnych stref pożarowych, a to generuje koszty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych jeszcze przed montażem baterii.
Inny zaproponowany przepis uderzający w inwestycje w BESS w przedsiębiorstwach to paragraf 312 ustęp 2, zgodnie z którym magazyny energii o pojemności powyżej 300 kWh będzie można instalować wyłącznie na kondygnacji nadziemnej pierwszej, z dostępem bezpośrednio z zewnątrz. Dla hal wielopoziomowych, budynków z antresolą, obiektów bez możliwości wejścia z zewnątrz na poziomie parteru instalacja będzie fizycznie niemożliwa bez przebudowy.
Filozofia bunkra
Maciej Borowiak ocenia jako niezrozumiały brak rozróżnienia w projekcie rozporządzenia technologii magazynowania energii. Jak określa to prezes SBFiME, autorzy nowych przepisów dla magazynów energii kierowali się „filozofią bunkra”.
Prezes SBFiME wskazuje na proponowany paragraf 316, który uzależnia wymogi wydzielenia ogniowego wyłącznie od pojemności baterii w kilowatogodzinach, bez jakiegokolwiek rozróżnienia chemii ogniw ani certyfikacji systemu.
– Certyfikowany system magazynowania energii z ogniwami LFP, które są termicznie stabilne do 250 stopni Celsjusza, traktowany jest identycznie jak tania bateria bez certyfikatu. Dla firm i obiektów komercyjnych powyżej 120 kWh oznacza to obowiązek budowy ścian z żelbetonu odpornych na ogień przez dwie godziny. To koszt od 80 tys. zł do 200 tys. zł przed montażem pierwszej baterii. Żadna jurysdykcja w Unii Europejskiej nie stosuje takiego podejścia – tłumaczy Maciej Borowiak.
Instalatorzy będą kuć ściany?
Projekt nowelizacji rozporządzenia o warunkach technicznych obejmuje też zmiany w zakresie montażu falowników i rozprowadzenia instalacji w domu.
– Podam tylko dwa przykłady, ale niestety jest ich więcej. Paragraf 303 ustęp 1–2: przewód DC prowadzi się na zewnątrz budynku. Wewnątrz dopuszczalny tylko w tynku o grubości 5 mm lub w osłonie EI 30 w budynkach mieszkalnych, albo EI 60 w pozostałych. Nowy wymóg osłony ogniowej dla kabli DC wewnątrz budynku oznacza wprost: albo będziemy kuć ściany, albo prowadzić kable w stalowych rurach. Wprowadzając taki przepis po 10 latach funkcjonowania rynku bez incydentów, ministerstwo powinno dysponować twardymi danymi uzasadniającymi jego konieczność. Takich danych nie ma – tłumaczy Maciej Borowiak.
– Coś co miało poprawić bezpieczeństwo, może przynieść skutek odwrotny. Przepis wymaga wyłącznika awaryjnego PV dla straży pożarnej, ale nie precyzuje, co ten wyłącznik ma robić. Odłączyć falownik? Obniżyć napięcie do bezpiecznego poziomu? To różnica dla bezpieczeństwa ekip ratowniczych – dodaje Maciej Borowiak.
Prezes SBFiME powołuje się na zasady wdrożone w Australii, gdzie wyłącznik stał się obligatoryjnym elementem instalacji. Jak tłumaczy Maciej Borowiak, dane z rynku australijskiego pokazują, że zwykłe rozłączniki DC są częstą przyczyną pożarów, czyli psują się w warunkach atmosferycznych i generują iskrzenie. Co więcej, nawet po ich zadziałaniu kable między panelami a falownikiem pozostają pod napięciem, a uczestniczący w akcji strażak nadal jest zagrożony.
Koniec magazynów dla sektora domowego i C&I?
Jak podsumowuje Maciej Borowiak, wdrożenie rozporządzenia o warunkach technicznych w kształcie zaproponowanym przez ministerstwo rozwoju będzie oznaczać „śmierć branży residential i C&I w Polsce”.
Nie zaczęło się to wczoraj i nie zacznie z tym rozporządzeniem, to już trwa od trzech lat i ma związek z różnymi nowymi regulacjami. Nie lubię teorii spiskowych, ale fakty mówią same za siebie: rynek utility, czyli wielkoskalowych magazynów i fotowoltaiki, rozwija się swobodnie i nie obejmują go te regulacje. Nasi czempioni, którzy nam sprzedają prąd, regularnie publikują informacje o nowych inwestycjach w tym zakresie. Drogi kliencie po co masz produkować własny prąd, skoro ktoś może Ci go sprzedać
– komentuje Maciej Borowiak.
.
.
Czy są dobre wiadomości? Maciej Borowiak zaznacza, że znowelizowane rozporządzenie o warunkach technicznych ma wejść w życie we wrześniu 2026 r., ale ministerstwo rozwoju zadeklarowało uwzględnienie rocznego vacatio legis.
- Przez rok przepisy nie będą obowiązywać i przez rok będziemy pracować w grupie roboczej, żeby wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Chcę wierzyć, że to realna szansa na zmianę. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby te przepisy weszły w życie w obecnym kształcie. I nie zamierzam się z tym pogodzić - mówi Maciej Borowiak, zapraszając firmy z branży do wspólnego działania w ramach SBFiME. - Uważam, że każda firma powinna być w stowarzyszeniu, niekoniecznie naszym - po to, aby siedzieć przy stole, a nie być w menu.
Piotr Pająk, redaktor Gramwzielone.pl
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Zakazać, bardzo dobrze. Bo już ostrzegają:
– albo na wnuczka na policjanta na Jezuska a teraz na domowe akumulatorowe magazyny energii.
Cały naród ładowałby w taryfie nocnej i zużywał w dzień, a kto zużywałby prąd w dzień 😀
Zakazać wszystkiego, niech nie będzie nic 😉
Odkąd weszło w życie konieczność uzgadniania instalacji PV zawsze daję kable DC w korycie stalowym wewnątrz budynku. Chyba, że przy panelach montuję rozłącznik DC, to wtedy zwykła rura PVC. Nie jest to żadne utrudnienie. Po co kuć ściany? bez przesady…
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze a dokładnie o zabezpieczenie zysków dla mafii energetycznych poprzez uniemożliwienie Polakom odczepienia się od cycka spółek energetycznych w których zasiadają i biorą kolosalne pieniądze kolesie partyjni….po prostu chodzi o koryto i zyski jakie można z niego czerpać…. Polska to kraj o strukturach mafijnych zatem haracz ma być płacony dla bossów…w budynkach wielorodzinnych mieszka 80% Polaków.
To jest absolutny majstersztyk urzędniczej hipokryzji. Przez lata pompowanie propagandy o ekologii, zielonej energii, niezależności energetycznej i ratowaniu planety. Ludzie uwierzyli, wzięli kredyty, założyli fotowoltaikę, kupili magazyny energii, zaczęli realnie odciążać sieć i ograniczać zużycie prądu z elektrowni.
I dokładnie wtedy państwo wpada na pomysł:
„hmm… a może jednak utrudnijmy im korzystanie z własnej energii?”
Bo najwyraźniej ekologia jest świetna, dopóki obywatel nadal grzecznie płaci rachunki co miesiąc.
Naprawdę trudno nie odnieść wrażenia, że największym zagrożeniem dla systemu nie jest emisja CO₂, tylko Kowalski, który przestaje być dojną krową dla energetycznych molochów.
Absurd goni absurd:
– magazyn energii w bloku? Niebezpieczny.
– tysiące ton węgla spalane codziennie? Spokojnie, to „bezpieczeństwo energetyczne”.
– obywatel produkujący własny prąd? Problem.
– kolejne podwyżki od gigantów energetycznych? „Konieczność rynkowa”.
I oczywiście wszystko podlane sosem „troski o bezpieczeństwo”. Klasyka. Jak państwo albo wielka spółka chce ci coś ograniczyć, to zawsze „dla twojego dobra”.
Najbardziej komiczne jest to, że cała ta „zielona transformacja” kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się niezależność zwykłego człowieka.
Bo Tauron, Enea i cała reszta energetycznych dinozaurów panicznie boją się jednego:
że ludzie odkryją, iż prąd można mieć taniej, mądrzej i bez całowania monopolisty po liczniku.
„Ministerstwo Dziwnych Kroków…”.
Od dawna twierdzę, że tak samo jak prawica (lewica mówiąca o sobie że jest prawicą) walczyła z wiatrakami, tak obecna koalicja przetrwania oficjalnie popiera ale praktycznie zwalcza niezależność energetyczną (i prosumentów w ogóle) stawiając na umocnienie monopoli państwowych przebranych za konkurujące spółki (a tak naprawdę konkurują kto uzasadni większe koszty przed URE).
Tych urzędasów należy potraktować w iście western’owy sposób— oblać smołą, osypać pierzem i na kopach wygonić do łukaszeniki gdzie ich miejsce.
Bardzo dobrze, może wreszcie te barany przestaną na Nich głosować.
I znowu ogólnikowo.
Magazyny energii to są akumulatorowe i bufory ciepła.
Zakazać tylko te akumulatorowe i to konieczne a promować magazyny ciepła.
Wielkie przeprogramowanie”. Profesor psychologii: jesteśmy świadkami masowego niszczenia kapitału ludzkiego w skali globalnej
— Możemy mówić o setkach milionów młodych ludzi na całym świecie, którzy będą mniej inteligentni, mniej szczęśliwi i mniej kompetentni — mówi Jonathan Haidt. Profesor psychologii z New York University uważa, że na skutek użytkowania nowych technologii od dzieciństwa nastąpiło „wielkie przeprogramowanie” w społeczeństwach. I może ono pociągnąć za sobą nieprzewidywalne konsekwencje.
Najpierw na koszt bywateli dogodzili bankom. Teraz naszym koszem chca dogodzic energetycznym molochom. Nic tylko pogonic taki rzad, dzialajacy na szkode obywateli i polskiej przedsiebiorczosci.
Znaczy, instalacja gazowa w budynku jest zdaniem ministerstwa bezpieczna, mimo że co roku wybucha kilkanaście mieszkań, ale już praktycznie niepalne magazyny energii są niebezpieczne?
Banda klaunów.
Wyraźnie widać spadek dochodów monopolu energetycznego, a i wpływy z akcyzy i innych para podatków też spadają. To jest próba zatrzymania spirali śmierci tych molochów. Mam silne podejście liberalne do wszystkiego, ale gdy to wprowadzą, to już nigdy nie oddam głosu na to środowisko, co dla mnie osobiście będzie dramatyczną zmianą w głosowaniach. Cóż wyjdzie z tego ***** *** i Platformę.
Norma nieRzad zrobi wszystko aby wywiązać się z umowy z bundestagiem. A dlaczego chce zakazać aby dojść kasę na zawyżonych cenach energii od Polaków
Gdzie można znaleźć pełną treść WT2026?
W wersji dostępnej na RCL nie występują poniższe informacje o granicznej wartości:
Dla firm i obiektów komercyjnych powyżej 120 kWh oznacza to obowiązek budowy ścian z żelbetonu odpornych na ogień przez dwie godziny.
Należy zakazać używania prądu ze źródeł innych niż państwowe. To współczesna pańszczyzna?