Czy warto teraz kupić elektryka? Jak zmieniają się ceny i dostępność infrastruktury

Czy warto teraz kupić elektryka? Jak zmieniają się ceny i dostępność infrastruktury
Fot. DepositPhotos

Rynek samochodów elektrycznych w Polsce zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Ceny nowych modeli spadają, sieć ładowania gęstnieje, a koszty codziennej eksploatacji wyraźnie odróżniają elektryki od aut spalinowych. Decyzja o zakupie auta na prąd przestała być kwestią wyłącznie ekologii – dziś to przede wszystkim pragmatyzm.

Ile kosztuje elektryk w 2026 roku i czy jest taniej niż rok temu?

Jeszcze kilka lat temu najtańszy nowy samochód elektryczny kosztował w Polsce ponad 100 tysięcy złotych i był dostępny właściwie tylko dla najbardziej zdecydowanych entuzjastów. Dziś Dacia Spring – jeden z najtańszych modeli BEV (Battery Electric Vehicle, czyli auto zasilane wyłącznie energią elektryczną) – nie przekracza 75 000 zł. Ceny wyraźnie poszły w dół, a wybór znacząco się poszerzył. To efekt wejścia na europejski rynek nowych producentów, głównie z Chin, którzy wymusili obniżenie cen na uznanych markach.

W przedziale do 100 000 zł dostępne są między innymi Citroën ë-C3 (od 88 900 zł) i Leapmotor T03 (ok. 84 900 zł), który w wyprzedażach rocznika jeszcze bardziej kusi ceną zakupu. Wyżej cenowo, ale z zasięgiem przekraczającym 400 km według normy WLTP, plasują się modele takie jak Hyundai Ioniq 6 czy Kia EV3. WLTP to europejski standard pomiaru zużycia energii w warunkach zbliżonych do codziennej jazdy. Warto pamiętać, że realny zasięg elektryka bywa o 15-20 proc. niższy, szczególnie zimą przy niskich temperaturach.

Do kosztów posiadania każdego auta – również elektrycznego – należy doliczyć obowiązkowe ubezpieczenie OC. Na stronie HDI możesz je kupić szybko przez internet.

Koniec dopłat rządowych – co to oznacza dla kupującego?

Jeszcze na początku 2026 roku w procesie zakupu nowego elektryka można było uzyskać wsparcie finansowe. Jednak program NaszEauto, który oferował dofinansowanie nawet do 40 000 zł, zakończył się wcześniej, niż planowano – pula środków wyczerpała się już w styczniu. Teraz trzeba wziąć pod uwagę pełną cenę rynkową pojazdu. To istotna zmiana w kalkulacji opłacalności zakupu, bo różnica cenowa między elektrykiem a porównywalnym autem spalinowym, choć mniejsza niż dawniej, wciąż istnieje.

Mimo braku bezpośrednich dopłat kupujący wciąż mogą skorzystać z kilku wymiernych korzyści:

  • Samochody elektryczne są zwolnione z akcyzy oraz z opłat za wjazd do stref czystego transportu, które stopniowo wprowadzają polskie miasta.
  • W wielu aglomeracjach właściciele elektryków korzystają też z darmowego parkowania w strefach płatnego parkowania.
  • Do tego w wybranych miastach dochodzi możliwość jazdy buspasami, co w godzinach szczytu potrafi skrócić czas dojazdu.

To korzyści, które w odczuwalny sposób przekładają się na komfort codziennego użytkowania pojazdu.

Sieć ładowania w Polsce – jak wygląda sytuacja w 2026 roku?

Jak informuje Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności, na koniec marca 2026 roku w Polsce działało 12 543 ogólnodostępnych punktów ładowania pojazdów elektrycznych. Liczba robi wrażenie, ale równie ważne jak ilość są jakość i rozmieszczenie ładowarek. Sieć wciąż jest gęstsza w dużych miastach, niż poza nimi.

Jak wiadomo, wyróżniamy dwa główne typy ładowarek do samochodów elektrycznych – DC i AC. Ładowarki DC (prąd stały) to tak zwane szybkie ładowarki – w zależności od modelu potrafią naładować baterię do 80 proc. w 20-40 minut. Ładowarki AC (prąd zmienny) działają wolniej i wymagają kilku godzin, ale są tańsze w budowie i częściej spotykane, np. na parkingach galerii handlowych czy w hotelach. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem AFIR (ang. Alternative Fuels Infrastructure Regulation) wzdłuż głównych korytarzy transportowych TEN-T stacje szybkiego ładowania powinny być rozmieszczone co 60 km. Polska miała spełnić ten wymóg do końca 2025 roku, jednak jego realizacja wciąż jest opóźniona.

Czy można bez obaw ruszać elektrykiem w podróż po Polsce?

Na autostradach i drogach ekspresowych dostępność szybkich ładowarek stale rośnie, jednak poza głównymi trasami oraz w mniejszych miejscowościach bywają odcinki słabiej pokryte siecią. Planując dłuższą trasę, warto skorzystać z aplikacji, które wyznaczają optymalną drogę z uwzględnieniem przystanków na ładowanie.

Osoby mieszkające w domach jednorodzinnych mogą rozwiązać kwestię ładowania jeszcze prościej, instalując ładowarkę ścienną, zwaną wallboxem. Koszt urządzenia wraz z montażem to kilka tysięcy złotych, ale nocne ładowanie przy tańszej taryfie pozwala zejść z kosztem przejechania 100 km do zaledwie 8 zł. Mieszkańcy bloków bez dostępu do gniazdka w garażu są w trudniejszej sytuacji i muszą polegać głównie na publicznej infrastrukturze, co warto wziąć pod uwagę przed zakupem.

Ile kosztuje eksploatacja elektryka na co dzień?

Porównując koszty codziennej jazdy, zauważamy, że elektryki mają wyraźną przewagę. Ładując auto w domu po standardowej taryfie, koszt przejechania 100 km wynosi 12-18 zł. Benzyna przy analogicznym przebiegu i spalaniu 7 litrów na 100 km kosztuje w Polsce w kwietniu 2026 roku ponad 44 zł za te same 100 km. Przy rocznym przebiegu rzędu 15 000 km ta różnica przekłada się na oszczędność wynoszącą kilka tysięcy złotych – wyłącznie na paliwie. Elektryki są tańsze też w serwisie. Brak oleju silnikowego, układu wydechowego, sprzęgła ani wielostopniowej skrzyni biegów sprawia, że lista rutynowych przeglądów jest krótsza.

Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze warto przeznaczyć na dodatkową ochronę pojazdu. Zakup dobrowolnej polisy autocasco (AC) stanowi zabezpieczenie przed finansowymi skutkami np. szkody parkingowej lub kradzieży.

Wyższa cena zakupu elektryka w porównaniu z autem spalinowym wciąż stanowi barierę wejścia. Przy braku dopłat różnica startowa jest odczuwalna, jednak całkowity koszt posiadania pojazdu (TCO – Total Cost of Ownership) uwzględnia nie tylko cenę zakupu, ale też paliwo, serwis, ubezpieczenia i wartość rezydualną, czyli cenę, za jaką auto można sprzedać po kilku latach. Uwzględniając wszystkie te elementy, eksploatacja elektryka przez 5 lat może okazać się tańsza o 35 000-55 000 zł niż porównywalnego auta benzynowego. Im więcej kilometrów rocznie przejeżdża właściciel i im częściej ładuje pojazd w domu, tym szybciej rachunek zaczyna przemawiać na korzyść elektryka.

 

HDI – materiał sponsorowany