Mieli dostać wiatrak i pieniądze z dotacji. Zostali z kredytem i bez inwestycji

Mieli dostać wiatrak i pieniądze z dotacji. Zostali z kredytem i bez inwestycji
Shutterstock

Starsze małżeństwo trafiło w internecie na ofertę firmy, która poszukiwała gruntów pod inwestycje w odnawialne źródła energii. Po weryfikacji działki, spełniającej wymagania techniczne, przedstawiciel firmy zaproponował budowę przydomowej elektrowni wiatrowej, instalacji fotowoltaicznej oraz magazynu energii. Wykonawca miał także wystąpić o dofinansowanie do inwestycji. Nie dość, że instalacja nie powstała, to inwestorzy muszą spłacać kredyt, bo nie dostali dofinansowania. 

Jak opisuje portal Dziennikwschodni.pl, małżeństwo ze Skorczyc koło Kraśnika zawarło w sierpniu 2025 r. umowę dotyczącą budowy przydomowej elektrowni wiatrowej, instalacji fotowoltaicznej oraz magazynu energii.

Oferta została przedstawiona po tym, jak właścicielka nieruchomości odpowiedziała na ogłoszenie dotyczące poszukiwania gruntów pod inwestycje w odnawialne źródła energii. Działka spełniała wymagania techniczne, w tym odpowiednią klasę gruntu oraz dostęp do infrastruktury energetycznej.

REKLAMA

Przedstawiciel firmy D&W Projekt, który wizytował teren, wskazał możliwość realizacji inwestycji, zapewniając, że przedsięwzięcie będzie korzystne dla obu stron.

Założenia finansowe i kredyt

Inwestorzy zgodzili się, aby firma D&W Projekt zaciągnęła w ich imieniu kredyt na inwestycję. Pożyczka spłacona miała zostać z pieniędzy z programu  Moja Elektrownia Wiatrowa.

Łączna wartość planowanego dofinansowania wynosiła około 47 tys. zł i miała pokryć koszt instalacji. Kredyt został podzielony na dwie części przypisane każdemu z małżonków, a jego całkowita wartość wraz z odsetkami przekraczała 50 tys. zł.

Niezrealizowany harmonogram prac

Montaż urządzeń miał rozpocząć się w połowie września 2025 r. i zakończyć miesiąc później. Jak wynika z relacji opisanej przez Dziennikwschodni.pl, prace nie zostały rozpoczęte w wyznaczonym terminie, a na działce nie pojawiła się żadna infrastruktura związana z inwestycją.

Pomimo braku realizacji projektu, właściciele nieruchomości zaczęli otrzymywać wezwania do spłaty rat kredytu. Miesięczne zobowiązania wynosiły kilkaset złotych.

Umowa dzierżawy bez wypłat

Równolegle podpisano umowę dzierżawy gruntu pod budowę farmy fotowoltaicznej i magazynów energii. Dokument zakładał wieloletnią współpracę, a czynsz dzierżawny miał wynosić od 32 tys. zł rocznie, z możliwością wzrostu do 67 tys. zł w przypadku realizacji dodatkowych elementów inwestycji.

Pierwsza płatność miała zostać przekazana w ciągu trzech miesięcy od podpisania umowy. Jak wynika z ustaleń portalu, żadne środki z tego tytułu nie zostały jednak wypłacone.

Brak wniosku o dofinansowanie

Właścicielka działki zwróciła się do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z zapytaniem o status wniosku o dofinansowanie. Otrzymała informację, że taki wniosek nie został złożony.

REKLAMA

W ramach zakończonego już programu Moja Elektrownia Wiatrowa można było ubiegać się o wypłatę dofinansowania dopiero po zakończeniu inwestycji i uruchomieniu instalacji, co oznacza, że wcześniejsze zapewnienia dotyczące finansowania mogły nie uwzględniać procedur obowiązujących w programie.

Rola banku i dodatkowych podmiotów

W toku sprawy pojawiła się firma Codestellation, wskazywana jako podmiot powiązany z realizacją inwestycji i obsługą kredytu. Bank został poinformowany, że instalacja jest w trakcie realizacji, jednak właściciele nieruchomości nie potwierdzili zawarcia dodatkowych ustaleń dotyczących montażu.

Santander Bank podkreślał, że umowa kredytowa została zawarta z wykorzystaniem podpisu elektronicznego i nie dostrzega powodów do anulowania kredytu, który został zawarty z opcją podpisu cyfrowego, za pośrednictwem SMS-a. Inwestorzy twierdzą, że żadnego SMS-a nie potwierdzali.

Bank odmówił także unieważnienia kredytu, wskazując na upływ ustawowego terminu odstąpienia od umowy.

Postępowania i działania prawne

Sprawa została zgłoszona organom ścigania. Początkowe postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia dochodzenia bez konieczności składania wyjaśnień, jednak – jak przekazała portalowi Dzienikwschodni.pl Komenda Powiatowa Policji w Kraśniku – obecnie prowadzone jest kolejne postępowanie dotyczące podejrzenia oszustwa, nadzorowane przez prokuraturę.

Równolegle poszkodowani podejmują działania prawne, w tym składanie reklamacji i korzystanie z pomocy prawników.

Podobne zgłoszenia od innych klientów

Według informacji przekazanych portalowi, do kancelarii prawnych zgłaszają się kolejne osoby mające podobne doświadczenia z inwestycjami realizowanymi przez D&W Projekt.

Zgłoszenia dotyczą m.in. braku realizacji instalacji, niezgodności parametrów urządzeń z umowami oraz problemów formalnych związanych z dokumentacją i pozwoleniami. Część spraw kierowana jest na drogę postępowania sądowego, a prawnicy wskazują na konieczność wieloetapowego dochodzenia roszczeń.

Przedstawiciele firm D&W Projekt oraz Codestellation nie odnieśli się do pytań skierowanych przez redakcję portalu Dziennikwschodni.pl.

Katarzyna Poprawska-Borowiec

katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.