Co z rachunkiem za brak realizacji celu OZE na 2020?

Co z rachunkiem za brak realizacji celu OZE na 2020?
Grzegorz Wiśniewski. Fot. MMC Polska

Czy ktoś mógłby opinię publiczną poinformować, czy służby dyplomatycznie dostały jakikolwiek sygnał, aby przygotować się do negocjacji w sprawie możliwie najbardziej korzystnego transferu statystycznego? Co prawda wstyd, żeby kraj o tak olbrzymich zasobach OZE jak Polska kupował, a nie sprzedawał nadwyżki, ale ignorowanie problemu oraz milczenie instytucji państwa, posłów, mediów zwiększa koszty tegoż transferu dla obywateli generuje ryzyko jeszcze wyższych kar lub dodatkowych uszczupleń w dostępie do środków UE pisze Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Cykl ostatnio wyjątkowo częstych kampanii wyborczych wcale nie zwiększa zapotrzebowania na wiedzę. Powoduje, że coraz większa część niepopularnej wiedzy naukowej i eksperckiej jest ignorowana lub nawet skrzętnie ukrywana. Niezwykle silnie dotyczy to problematyki energii i klimatu, gdzie skutki ignorancji mogą być nie do powetowania.

Eurostat opublikował właśnie wstępne wyniki udziałów energii z OZE w zużyciu energii w UE za 2018 rok. Polska osiągnęła 11,2 proc., mniej niż w 2013 roku, od kiedy rozwój OZE spowolnił, a potem się załamał i oczywiście nie ma najmniejszych szans, aby zrealizowała swój wymagany prawem 15 proc. cel w 2020 roku.

REKLAMA

Jak to się stało, że mając warunki naturalne, innowacyjne firmy, wykształconych polityków i wielu naukowców w energetyce, z powodu naruszenia prawa UE podatnicy poniosą koszty, a konsumenci energii z powodu zbyt niskich udziałów OZE zapłacą wkrótce za energię najwięcej w całej UE? Czy zabrakło wiedzy, wyobraźni, czy może odpowiedzialności?

W 1965 roku Naukowy Komitet Doradczy (Science Advisory Committee) doradzający prezydentowi USA L.B. Johnsonowi przedstawił raport, w którym po raz pierwszy ostrzegł głowę państwa, w oparciu o wyniki badań, przed zmianami klimatu dla Ameryki.

Johnson (demokrata) i kolejni amerykańscy prezydenci (adresatem kolejnego, jeszcze bardziej alarmistycznego raportu z 1969 roku był republikanin Richard Nixon) nie zawsze byli zadowoleni z tego typu raportów i często je ignorowali lub nadawali im klauzulę poufności. Nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności politycznej za to zaniechanie i już nie będą.

Amerykański gigant naftowy Exxon Mobil miał odpowiednią wiedzę naukową i świadomość skutków zmian klimatu już w 1977 roku. Mimo to przez dekady ukrywał dane naukowe, co więcej, wydawał miliony dolarów na działania, które można nazwać dezinformacyjnymi – wspierał organizacje, które sprzeciwiały się postanowieniom protokołu z Kyoto i podważały opinie klimatologów, że antropogenne globalne ocieplenie ma miejsce i jest wynikiem spalania paliw kopalnych.

Niedawno przypomniał o tym portal BiznesAlert.pl ”Exxon (…) na manipulowanie opinią publiczną przez powołane do życia grupy lobbingowe wydawał co najmniej tyle samo pieniędzy (mowa jest o 30 mln USD), co na zdobywanie wiedzy (o zmianach klimatu) na swoją korzyść”.

Kulminacją destrukcyjnej roboty i rozpisanego na wiele lat planu rozwoju największej przez lata firmy na świecie było powołanie w 2017 roku przez prezydenta Trumpa byłego szefa Exxonu Rexa Tillersona (przyjaciela Rosji) na sekretarza stanu. Skutecznie zabiegał on o interesy przemysłu naftowego i o wycofanie się USA z porozumienia klimatycznego.

Z powodu ukrywania wiedzy naukowej przeciwko Exxon Mobil w USA toczą się procesy sądowe i choć gigant jak dotychczas olbrzymim nakładem środków odpiera zarzuty, to może podzielić los innych rzekomo niewinnych i nieświadomych trucicieli. Można tu przywołać przykład firm tytoniowych. Np. Philip Morris zostanie zmuszony do naprawienia szkód, które przez wiele lat świadomie wyrządził, manipulując wiedzą naukową.

REKLAMA

Za zanieczyszczanie środowiska karani są zazwyczaj bezpośredni sprawcy wykroczeń, w szczególności w naszej części Europy. Za katastrofę jądrową w Czarnobylu odpowiedzieli tylko inżynierowie bezpośrednio obsługujący z definicji niebezpieczny reaktor, a nie polityczna „wierchuszka”.

W niektórych polskich miastach można dostać mandat w wysokości 500 zł lub grzywnę w wysokości 5000 zł za palenie w piecu węglem (a nawet drewnem!), ale za umożliwianie przez ustawodawcę niemal do 2019 roku sprzedaży mułów węglowych i flotokoncentratów udających węgiel nie ma sankcji, choć wiedza naukowa dotycząca szkodliwości palenia węglem była dostępna od dekad.

W ramach obecnego prawa trudno sobie wyobrazić postawienie w stan oskarżenia w Polsce firm energetycznych. A już w ogóle nie da się pociągnąć do odpowiedzialności denialistów klimatycznych, niekiedy nawet posiadających tytuły profesorskie, którzy uważają, że owe tytuły automatycznie dają im prawo do wypowiadania się na wszystkie tematy, włącznie z takimi, na jakich się nie znają.

Odpowiedzialności bez wątpienia uniknie też całe grono polityków ignorujących wiedzę naukową lub prowadzących kampanię dezinformacji robiącą wrażenie, że w obszarze środowiska, klimatu i energii nie ma naukowego konsensusu.

Nadzieja w młodych. Najbardziej wyraziste ruchy młodzieżowe, także w Polsce (Młodzieżowe Strajki Klimatyczne, Extinction Rebellion itp.) oraz część czujących ciężar odpowiedzialności środowisk naukowych, zgodnie i na pierwszym miejscu domagają się od polityków i szkół tylko jednego – rzetelnego przekazywania wiedzy o zagrożeniach klimatycznych, w tym dostosowania szkolnej podstawy programowej do obecnego stanu wiedzy naukowej.

Badania nad antropogennymi zmianami klimatu uczyniły w ostatnich latach znaczący postęp i ich lekceważenie w edukacji młodego pokolenia może nam przynieść jedynie katastrofalne skutki. Aczkolwiek dla kogoś, kogo horyzont myślowy nie wykracza poza horyzont czasowy następnych wyborów, budowanie arki przed potopem jest czystą stratą czasu.

W końcu następne generacje muszą dawać sobie radę same, prawda? Co nas to obchodzi, w końcu myśmy przeżyli swoje, a że za nasz oportunizm i zaniechanie zapłacą nasze dzieci, to ich problem, nas już wtedy nie będzie. Ale jako, że przyszłe pokolenia nie mają znaczenia oczywiście oraz młodzi są oczywiście z definicji głupi (a Greta to już najbardziej), przejdźmy do czegoś, co może nas dotknąć osobiście i to w horyzoncie czasowym najbliższych wyborów. A tym czymś są konsekwencje dla naszych portfeli.

Dotychczasowych błędów i zaniechań w sprawie polityki ochrony klimatu nie można było przeliczyć na uszczuplenia po stronie budżetu państwa i podatników. Do niedawna zbyt łatwo można było zwalić winę na dekarbonizację energetyki i OZE. Jest odwrotnie i tezę tę można już bardzo szybko empirycznie zweryfikować, w okresie krótszym niż cykl wyborczy.

Wieloletnie zaniedbania polityków powodują, że dalsze agresywne działania przeciwko polityce energetyczno- klimatycznej całej UE – lub ignorowanie naukowych przesłanek za nią stojącą – są niezwykle ryzykowne. Skutki błędów i zaniechań będą brzemienne i wymierne dla każdego z nas.

Link do dalszej części wpisu Grzegorza Wiśniewskiego na blogu „Odnawialny”.

Grzegorz Wiśniewski