Nowe przepisy dla spółdzielni energetycznych. Co zmienia się w 2026
Liczba spółdzielni energetycznych w Polsce rośnie w zawrotnym tempie – w ciągu dwóch lat wzrosła o ponad 750 proc. Tak dynamiczny rozwój to efekt nie tylko rosnącej popularności OZE, lecz przede wszystkim zmian w przepisach, które obniżyły barierę wejścia na rynek.
Obecnie w wykazie spółdzielni energetycznych prowadzonym przez KOWR znajduje się 540 podmiotów. Zdecydowana większość z nich została wpisana w ostatnich kilkunastu miesiącach: aż 340 spółdzielni w 2025 r., a kolejne 147 już w 2026 r. Dla porównania, w latach 2021–2024 w wykazie znajdowały się łącznie jedynie 53 spółdzielnie energetyczne. Oznacza to wzrost przekraczający 900 proc. Co istotne, w wykazie nadal pojawiają się spółdzielnie zgłoszone jeszcze w grudniu 2025 r., których formalny wpis został dokonany dopiero na początku 2026 r. Niewykluczone więc, że w najbliższym czasie liczba spółdzielni energetycznych zbliży się do poziomu 600 podmiotów.
Tak dynamiczny przyrost nie jest przypadkowy i nie wynika wyłącznie z rosnącej popularności energetyki lokalnej. W dużej mierze jest on efektem konkretnych zmian w przepisach, które w ostatnich latach znacząco obniżyły próg wejścia dla nowych spółdzielni energetycznych.
Wyższy próg wejścia od 2026
Jednym z wymogów, jakie musi spełnić spółdzielnia energetyczna, jest zapewnienie odpowiedniego stosunku ilości energii wytwarzanej w instalacjach OZE do zapotrzebowania na energię w obiektach zgłoszonych do spółdzielni. Przez długi czas próg ten wynosił 70 proc. W praktyce oznaczało to konieczność posiadania istotnych mocy wytwórczych już na starcie, co dla wielu potencjalnych inicjatorów było barierą trudną do przeskoczenia.
Istotną zmianę w tym zakresie wprowadziła ustawa z dnia 17 sierpnia 2023 r. o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw. Zgodnie z art. 41 tej ustawy spółdzielnie energetyczne, które złożyły wniosek o wpis do wykazu do dnia 31 grudnia 2025 r., mogły spełnić wymagany warunek przy obniżonym wskaźniku – na poziomie 40 proc.
Regulacja ta miała charakter przejściowy, jednak jej znaczenie było szczególnie istotne na etapie uruchamiania nowych spółdzielni. Obniżenie progu pozwoliło wielu podmiotom rozpocząć działalność bez znaczących mocy źródeł wytwórczych. Co ważne, spółdzielnia, która spełniła wymóg przy wskaźniku 40 proc., zachowuje ten poziom również w kolejnych latach działalności – niezależnie od dalszego rozwoju, przyjmowania nowych członków czy zwiększania liczby punktów poboru energii.
Inwestycja we własne źródła się opłaca
Czy zatem zmiana przepisów może zahamować rosnący trend przyrostu spółdzielni energetycznych? Wszystko wskazuje na to, że nie. W praktyce sam poziom wskaźnika przestaje mieć kluczowe znaczenie wraz z przejściem spółdzielni do fazy rzeczywistego obrotu energią. Co więcej, model generowania oszczędności w ramach spółdzielni energetycznej sprawia, że dla osiągnięcia najwyższej efektywności ekonomicznej i tak należy dążyć do jak najwyższego wskaźnika, możliwie zbliżonego do 140 proc.
Wynika to z prostego mechanizmu ekonomicznego: im większa część zapotrzebowania członków spółdzielni jest pokrywana energią wytworzoną w ramach własnych źródeł OZE, tym mniejsza jest konieczność zakupu energii od sprzedawcy energii. Członkowie spółdzielni funkcjonują w oparciu o umowy kompleksowe, co w praktyce oznacza ograniczone możliwości negocjowania stawek sprzedaży energii. Energia, która nie zostanie pokryta produkcją z OZE w ramach spółdzielni, musi być dokupiona na stawkach narzuconych przez sprzedawcę, które często okazują się mniej korzystne. Z tego względu polityka maksymalizacji wskaźnika produkcji względem zapotrzebowania jest dla spółdzielni rozwiązaniem naturalnym i ekonomicznie uzasadnionym, niezależnie od formalnych minimów określonych w przepisach.
Inne korzyści w pakiecie
Oczywiście, obniżony próg obowiązujący do końca 2025 r. mógł w części przypadków skłaniać do podejmowania decyzji w przyspieszonym tempie wejścia na rynek. Jednak z perspektywy długofalowego funkcjonowania spółdzielni nie ma to kluczowego znaczenia. Podmioty działające trwale blisko minimalnych poziomów wskaźnika mogą po prostu nie być finansowo efektywne.
Dodatkowo spółdzielnie energetyczne oferują szereg innych korzyści, takich jak zwolnienie z opłat dystrybucyjnych zmiennych, możliwość rozliczania energii w systemie net-meteringu czy elastyczna formuła rozliczeń energii pomiędzy członkami, oparta na wykorzystaniu sieci dystrybutora i niewymagająca koncesji na obrót energią. To właśnie suma tych mechanizmów – a nie sam poziom wskaźnika określony w ustawie – stanowi realną zachętę do tworzenia spółdzielni energetycznych.
Jan Węgrzyn, członek zarządu Polskie Spółdzielnie Energetyczne Sp. z o.o.
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.