Atom dla AI. Kairos Power i Samsung zbudują reaktor dla Google
Kairos Power nawiązał współpracę z Samsung C&T przy budowie reaktora jądrowego dla Google. Elektrownia ma zasilać centra danych AI i według planów wykorzysta nowatorską technologię.
Startup Kairos Power nawiązał współpracę z Samsung C&T przy budowie reaktora o mocy 50 MW dla Google. Koreańska firma wniesie swoje kompetencje, świadcząc usługi inżynieryjne oraz zainwestuje kapitał. Łączna wartość wsparcia może wynieść nawet 100 mln dol.
W odpowiedzi na wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, wywołany rozbudową centrów danych AI, Kairos podpisał jesienią 2024 r. umowę z Google na budowę reaktorów jądrowych do 2035 r. Ich łączna moc ma wynieść 0,5 GW.
Kairos otrzymał od amerykańskiej Komisji Dozoru Jądrowego (ang. Nuclear Regulatory Commission, NRC) zezwolenia na budowę reaktorów: grudniu 2023 r. dla Hermesa 1, a w listopadzie 2024 r. dla Hermesa 2. Oba powstają w Oak Ridge (stan Tennessee). Hermes 1 to demonstrator małej mocy, który posłuży Kairosowi do udoskonalenia projektów komercyjnych. Hermes 2 będzie pierwszym reaktorem startupu dostarczającym energię do sieci.
Właśnie przy drugim z reaktorów Kairos skorzysta ze wsparcia Samsunga. Koreańska firma ma na swoim koncie pracę przy około tuzinie reaktorów jądrowych. 50 MW mocy zainstalowanej w Hermesie 2 będzie pierwszą mocą objętą umową z Google. Reaktor ma rozpocząć pracę w 2030 r.
Unikalna technologia
Projekt jest ciekawy ze względu na zastosowaną technologię. Hermes 2 będzie reaktorem wysokotemperaturowym chłodzonym solą fluorkową. Mimo że badania nad tą technologią trwają od lat, nie została ona jeszcze wdrożona na skalę komercyjną.
Dzięki wysokiej temperaturze wrzenia soli fluorkowych reaktor może pracować pod niskim ciśnieniem, zbliżonym do atmosferycznego. Przekłada się to na mniejsze ryzyko rozszczelnienia lub wybuchu wywołanego wysokim ciśnieniem w przypadku awarii któregokolwiek z podzespołów.
Kairos postawił też na paliwo innego typu niż stosowane w klasycznych elektrowniach jądrowych. Reaktor ma być zasilany paliwem TRISO, w którym drobne ziarna paliwa uranowego są zamknięte w warstwach ceramiki i węgla. Całość umieszczana jest w kulach wielkości mniej więcej piłeczki golfowej. Dzięki tej technologii spada ryzyko stopienia rdzenia.
Google szuka źródeł energii dla AI
Google dynamicznie rozbudowuje swoje centra danych, a co za tym idzie, szuka sposobów ich zasilania. Oprócz klasycznej energetyki jądrowej inwestuje w fuzję, czyli technologię naśladującą reakcje zachodzące w Słońcu.
Korporacja zainwestowała w startup Proxima Fusion, który pracuje nad stellaratorem. Urządzenie tego typu wywodzi swoją nazwę od łacińskiego słowa stella (gwiazda), co nawiązuje do odtwarzania reakcji zachodzących w gwiazdach. Największy stellarator, Wendelstein 7-X, znajduje się w Instytucie Fizyki Plazmy im. Maxa Plancka w Greifswaldzie, z którego wywodzi się Proxima Fusion. Placówka leży około 60 km od polskiej granicy.
O szczegółach inwestycji oraz o tym, czym stellarator różni się od popularniejszego tokamaka, można dowiedzieć się z artykułu: Google inwestuje w sztuczne słońce. Chce nim zasilić sztuczną inteligencję.
Google stawia nie tylko na reaktory, ale również na odnawialne źródła energii do zasilania swoich centrów danych, w tym na geotermię. Korporacja podpisała umowę z Fervo Energy, deweloperem projektów geotermalnych. Kontrakt dotyczy dostaw energii z 396 MW mocy zainstalowanej w ramach projektu Cape Station. Dodatkowo do czerwca 2030 r. Google będzie mogło zwiększyć zakontraktowaną moc o kolejne 600 MW.
Uruchomienie projektu, zlokalizowanego w hrabstwie Beaver (stan Utah), przewidziano na 2028 r. Fervo deklaruje, że stawia na lokalną społeczność, zatrudniając pracowników z okolicy i współpracując z dostawcami usług z Utah.
Więcej o geotermalnej współpracy oraz o polskim akcencie w projekcie redakcja Gramwzielone.pl napisała w artykule: Google stawia na geotermię. Energia zasili centra danych nowej generacji.
Marcin Karwowski
marcin.karwowski@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News