Morskie wiatraki szkodzą środowisku, a Niemcy z nich rezygnują? Minister Motyka: To kłamstwo

Morskie wiatraki szkodzą środowisku, a Niemcy z nich rezygnują? Minister Motyka: To kłamstwo
Miłosz Motyka. Fot. Ministerstwo Energii

Z materiału zamieszczonego na Kanale Zero mogliśmy się dowiedzieć, że morskie farmy wiatrowe szkodzą środowisku, a z ich budowy rezygnują m.in. Niemcy. Te tezy, postawione w programie Roberta Gwiazdowskiego, spotkały się z mocną krytyką ze strony przedstawicieli rządu i ekspertów z rynku energii.

Farmy wiatrowe na morzu to może być jedna wielka ściema, a przynajmniej jedno wielkie nieporozumienie. To, że były wysokie koszty, to było wiadomo od początku (…) a teraz się jeszcze okazuje, że farmy wiatrowe mogą być szkodliwe dla środowiska. Dlaczego? Mogą powodować ocieplenie wody na powierzchni tychże farm, mogą spowalniać prądy morskie, mogą zmieniać lokalne układy energii pływów morskich i wreszcie wzmacniać turbulencje i mechanizmy mieszania się wód – powiedział Robert Gwiazdowski w programie na Kanale Zero.

Nie jest wykluczone, że właśnie z tego powodu coś zaczęło się dziać w głowach wielkich przywódców Unii Europejskiej – ocenił Robert Gwiazdowski, nawiązując do zapowiedzi modyfikacji systemu ETS ze strony niemieckiego kanclerza Friedricha Merza.

REKLAMA

Kanał Zero, zapowiadając program Roberta Gwiazdowskiego, podsumował:

Cios w eko-terrorystów. Najnowsze badania naukowców dowodzą, że farmy wiatrowe stawiane na morzu mają negatywny wpływ na środowisko. Podnoszą temperaturę wody i negatywnie wpływają na morską faunę i florę. Czy nie jest za późno?

Minister energii: To kłamstwo

Tezy postawione przez Roberta Gwiazdowskiego i Kanał Zero spotkały się z mocną krytyką przedstawicieli rządu oraz ekspertów ds. energetyki. Minister energii Miłosz Motyka ocenił wręcz, że są one „kłamstwem”.

To jest kłamstwo. Materiał Kanału Zero jest oparty na tezach, które są fałszywe lub źle zinterpretowane. Z danych nie wynika, że farmy wiatrowe powodują np. zamieranie życia w morzu – skomentował minister energii.

Z kolei do informacji, zgodnie z którą Niemcy mieliby rezygnować z budowy farm wiatrowych na morzu, odniósł się Marek Pogorzelski, rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Niemcy nie rezygnują z offshore. Wręcz przeciwnie – pracują nad nowymi inwestycjami. Mówił o tym wczoraj w Gnieźnie federalny minister środowiska Carsten Schneider. Również te tezy o negatywnym wpływie na środowisko rzekomo poparte badaniami to zwykły fake news. Po naszemu – bujda – dodał Marek Pogorzelski.

Obecnie zainstalowana moc morskich farm wiatrowych w Niemczech zbliża się do 10 GW. Natomiast aktualny cel niemieckiej polityki energetycznej zakłada budowę morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 30 GW do 2030 r., następnie 40 GW do 2040 r. oraz 70 GW do 2045 r.

Prezes PGE Baltica: Manipulacja

Materiał Kanału Zero skomentował także Bartosz Fedurek, prezes spółki PGE Baltica odpowiadającej za realizację morskich farm wiatrowych w Polskiej Grupie Energetycznej. Nazwał on materiał opublikowany przez Kanał Zero „manipulacją”.

Sugestia, że „Niemcy rezygnują z farm wiatrowych na morzu”, jest po prostu nieprawdziwa. Niemcy już dziś mają blisko 10 GW operacyjnych mocy offshore, a kolejne projekty są w budowie i w przygotowaniu – napisał przedstawiciel PGE Baltica.

REKLAMA

Bartosz Fedurek nawiązał także do podpisanej w styczniu br. przez przedstawicieli rządu Niemiec oraz rządów innych państw basenu Morza Północnego deklaracji, która wyznacza ambitne cele w zakresie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Autorzy deklaracji wyznaczyli cel przygotowania transgranicznej, morskiej infrastruktury energetycznej na Morzu Północnym, która umożliwiłaby budowę morskich farm wiatrowych o mocy 100 GW.

Prezes PGE Baltica odniósł się także do badań o rzekomej szkodliwości morskich farm wiatrowych, na które powołał się w swoim programie Robert Gwiazdowski i które zostały zamieszczone w artykule „Cumulative hydrodynamic impacts of offshore wind farms on North Sea currents and surface temperatures” opublikowanym przez Nature. Autorzy artykułu nie stwierdzają negatywnego wpływu na środowisko zrealizowanych dotychczas morskich farm wiatrowych, natomiast podkreślają potrzebę uwzględnienia kwestii środowiskowych przy planowaniu przyszłych inwestycji offshore.

Jak zwrócił uwagę Bartosz Fedurek, badanie dotyczyło ewentualnych skutków środowiskowych, które generowałyby wybudowane na Morzu Północnym farmy wiatrowe o hipotetycznej mocy 300 GW. Obecnie zainstalowana moc w morskiej energetyce wiatrowej w Europie wynosi około 37 GW, na co składa się ponad 6 tysięcy turbin wiatrowych.

Jak zwrócił uwagę prezes PGE Baltica, badania opisane w artykule pokazały, że przy bardzo dużej kumulacji farm wiatrowych mogą pojawiać się systemowe zmiany hydrodynamiczne – takie jak spowolnienie prądów, zmiany mieszania wody czy niewielkie ocieplenie powierzchni morza, co ma wynikać głównie z osłabienia oddziaływania wiatru na powierzchnię wody przez rozległe klastry farm wiatrowych.

Bartosz Fedurek ocenił, że o ile jest to ciekawy i ważny temat badawczy, to przedstawianie go jako dowodu, że morskie farmy wiatrowe niszczą środowisko „jest zwyczajnym nadużyciem”.

Co z wiatrakami na polskim Bałtyku?

Prezes PGE Baltica w swoim komentarzu odniósł się także do potencjalnego wpływu na środowisko morskich farm wiatrowych, które powstaną w polskiej części Bałtyku.

W polskim kontekście kluczowe jest to, że projekty na naszym Bałtyku są planowane już teraz przy mniejszym zagęszczeniu przestrzennym turbin niż np. w Niemczech, co ogranicza potencjalne efekty kumulacyjne. Dlatego w Polsce nie jest to problem na dziś, ale sygnał, że wraz z ewentualnym wzrostem skali offshore w przyszłości trzeba będzie modelować cały akwen Bałtyku

– ocenił Bartosz Fedurek.

W polskiej części Morza Bałtyckiego rozwijanych jest obecnie kilkanaście projektów morskich farm wiatrowych. Realizacja pierwszego z nich – farmy wiatrowej Baltic Power o mocy niemal 1,2 GW rozwijanej przez Orlen i Northland Power – ma się zakończyć jeszcze w tym roku. Więcej na temat tej inwestycji w artykule: Pierwsze turbiny na Bałtyku wyposażone w gondole ze Szczecina.

Jest to projekt z tzw. pierwszej fazy rozwoju offshore, w której w naszej części Morza Bałtyckiego mają powstać morskie farmy wiatrowe o mocy 5,9 GW. W drugiej fazie – realizowanej na podstawie aukcji prowadzonych przez Urząd Regulacji Energetyki – mają zostać przyznane gwarancje odkupu energii w ramach kontraktów różnicowych dla kolejnych kilku GW projektów offshore.

Piotr Pająk

Piotr.pajak@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.