Najsłynniejszy polski prosument chce zdemontować fotowoltaikę. Co mu grozi?
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zasłynął w ostatnich dniach z krytyki odnawialnych źródeł energii. Gdy okazało się, że na swoim domu ma zainstalowane panele fotowoltaiczne, zapowiedział, że je zdemontuje. To może się jednak okazać problematyczne.
Podczas niedawnej konwencji PiS Przemysław Czarnek, który ma być kandydatem tej partii na premiera, skrytykował inwestycje w odnawialne źródła energii, wzywając do wznowienia inwestycji w energetykę opartą na węglu. Później okazało się, że dom autora hasła „OZE-sroze”, o którym zrobiło się głośno w polskich mediach, jest zasilany energią odnawialną. Przemysław Czarnek jest bowiem prosumentem – właścicielem domowej instalacji fotowoltaicznej.
W odpowiedzi na tę informację Przemysław Czarnek zapewnił, że „fotowoltaika jest kompletnie nieopłacalna” i że zdemontuje panele fotowoltaiczne, które kilka lat temu zainstalował na swoim domu. Jak stwierdził, „panele fotowoltaiczne nie byłyby w ogóle potrzebne, gdyby energia w Polsce bazowała na tym, co mamy”.
– My mamy węgiel. Węgiel można wydobywać w sposób naprawdę ekologiczny i w sposób naprawdę łatwy można produkować czystą energię – stwierdził kandydat PiS na premiera na antenie Radia Zet w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Rachunki niższe o połowę to za mało
Cała inwestycja w panele fotowoltaiczne – dzięki otrzymanemu dofinansowaniu – miała kosztować Przemysława Czarnka 8,1 tys. zł. Tłumacząc zamiar demontażu paneli fotowoltaicznych, polityk PiS poinformował, że przed ich założeniem płacił za prąd około 2,5 tys. zł rocznie, a po założeniu fotowoltaiki jego rachunki spadły do około 1-1,2 tys. zł.
W ocenie Przemysława Czarnka taki efekt ekonomiczny inwestycji okazał się niewystarczający, aby nadal korzystać z fotowoltaiki. Polityk zapowiedział, że panele fotowoltaiczne zdemontuje.
Demontaż fotowoltaiki musi poczekać?
Demontaż instalacji fotowoltaicznej może się jednak okazać dla polityka problematyczny. Jak się okazało, instalując panele, Przemysław Czarnek skorzystał z lokalnego programu dotacji na domowe instalacje fotowoltaiczne. W ramach tego programu gmina Jastków w woj. lubelskim otrzymała niemal 3 mln zł unijnego dofinansowania, przeznaczając tę kwotę na montaż instalacji fotowoltaicznych na dachach domów swoich mieszkańców. Do programu dotacji zgłosił się także polityk PiS.
W ramach programu realizowanego przez gminę Jastków – podobnie jak w innych tego typu programach realizowanych przez wiele gmin w kraju i finansowanych z dotacji z regionalnych programów operacyjnych – mieszkańcy zyskiwali fotowoltaikę przy relatywnie niskim wkładzie własnym. Ponieważ właściciele domów nie mogli być bezpośrednimi beneficjentami dotacji, właścicielem instalacji montowanych na domach w okresie 5 lat miały być gminy i dopiero po tym okresie fotowoltaika przechodziła na własność gospodarstw domowych.
Instalacja fotowoltaiczna Przemysława Czarnka została podłączona do sieci w listopadzie 2021 r. Nie upłynął więc jeszcze 5-letni okres trwałości projektu. Oznacza to, że zapowiedziany przez polityka demontaż fotowoltaiki przed listopadem 2026 r. naraziłby go na dodatkowe koszty.
Jak zwrócił uwagę Paweł Lachman, prezes branżowego stowarzyszenia PORT PC, usunięcie paneli fotowoltaicznych przed listopadem 2026 r. wiązałoby się ze zwrotem dotacji wraz z odsetkami, a także ewentualnie z potrzebą skorygowania ulgi termomodernizacyjnej, która dodatkowo może obniżać koszt inwestycji w domową fotowoltaikę – jeśli Przemysław Czarnek skorzystał z tej możliwości (o objęciu fotowoltaiki ulgą termomodernizacyjną zdecydował w 2018 r. rząd PiS). W ocenie Pawła Lachmana naraziłoby to Przemysława Czarnka na łączne koszty w wysokości kilkunastu tysięcy złotych.
Co więcej, polityk PiS straciłby korzyści wynikające z pracy fotowoltaiki w kolejnych latach. Po zwrocie inwestycji panele fotowoltaiczne, o ile Przemysław Czarnek nie zdecyduje się na ich zdemontowanie, będą mu przynosić oszczędności na rachunkach za prąd jeszcze przez wiele lat. Powinny one bowiem pracować z wysoką wydajnością przynajmniej przez około 25-30 lat od uruchomienia instalacji – generując co roku coraz większe oszczędności wraz z rosnącymi opłatami za prąd pobierany z sieci.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.