Plaga kradzieży kabli z ładowarek EV. Gdzie ginie najwięcej kabli?
Kradzieże kabli ze stacji ładowania samochodów elektrycznych stają się coraz poważniejszym problemem w Polsce. Choć skala zjawiska różni się w zależności od operatora i lokalizacji, branża zgodnie przyznaje, że proceder wpływa zarówno na koszty działalności, jak i dostępność infrastruktury dla kierowców. Zapytaliśmy kilku operatorów stacji ładowania o skalę problemu i sposoby przeciwdziałania.
W połowie marca doszło do kolejnej kradzieży kabli ładowania na stacji ChargeIn we Wrocławiu przy ul. Królewieckiej 72. To już trzeci taki przypadek w tej lokalizacji w ciągu ostatnich sześciu miesięcy – wcześniejsze zdarzenia miały miejsce jesienią 2025 r. oraz w lutym bieżącego roku.
Jak podkreśla operator stacji, firma ChargeIn, problem nie ogranicza się wyłącznie do strat materialnych. Kradzieże bezpośrednio uderzają w użytkowników samochodów elektrycznych, którzy tracą dostęp do infrastruktury, często na długie tygodnie.
Jak poinformował operator, stację ładowania objęto monitoringiem. Wdrażane są również dodatkowe zabezpieczenia.
Straty liczone w tysiącach euro i miesiącach przestojów
Z danych przekazanych przez ChargeIn wynika, że koszt naprawy po kradzieży dwóch kabli sięga kilku tysięcy euro.
Z kolei operator Powerdot szacuje, że instalacja kompletu kabli to wydatek około 20 tys. zł, nie licząc strat wynikających z wyłączenia stacji z użytkowania.
To właśnie przestoje są jednym z największych problemów. Według Powerdot średni czas przywrócenia stacji do działania wynosi nawet dwa miesiące. W tym czasie kierowcy muszą szukać alternatywnych punktów ładowania, co we wciąż rozwijającej się sieci infrastruktury bywa poważnym utrudnieniem.
Problem lokalny czy ogólnopolski?
Choć przypadek z Wrocławia może wyglądać na jednostkowy, operatorzy wskazują, że zjawisko ma szerszy zasięg. ChargeIn mówi wręcz o „pladze kradzieży” w tym mieście oraz o incydentach na innych stacjach w Polsce.
Powerdot przyznaje, że skala problemu w kraju jest znacząca, choć nie ujawnia szczegółowych danych. W przypadku tego operatora najczęściej do kradzieży dochodzi na Śląsku.
Jednocześnie pojawiają się sygnały poprawy. Powerdot wskazuje na spadek liczby kradzieży w ostatnim czasie, co ma być efektem skuteczniejszych działań policji prowadzących do większej liczby wykrytych sprawców przestępstw, a w konsekwencji też wyroków skazujących. Za potencjalne przeszkody zapobiegające kradzieżom Powerdot uważa także testowanie przez operatorów różnego typu nowoczesnych zabezpieczeń.
Nie wszyscy operatorzy mają problem
Na drugim biegunie znajduje się Orlen. Koncern podkreśla, że większość jego punktów ładowania działa na całodobowych stacjach paliw objętych monitoringiem. W efekcie kradzieże mają charakter incydentalny – w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowano tylko jeden przypadek.
To pokazuje, że lokalizacja infrastruktury i poziom zabezpieczeń mogą znacząco ograniczać ryzyko.
Złodzieje działają szybko, operatorzy szukają rozwiązań
Operatorzy rozwijają i testują nowe zabezpieczenia infrastruktury. Wśród stosowanych rozwiązań znajdują się:
- monitoring i systemy alarmowe,
- czujniki przecięcia kabla,
- wielowarstwowe osłony,
- powłoki z barwnikiem.
Wiele z nich jest nadal w fazie testów, a branża dopiero ocenia ich skuteczność.
Współpraca i prawo kluczowe w walce z procederem
Firmy zgodnie podkreślają znaczenie współpracy z policją oraz innymi instytucjami. Przykładem skutecznych działań jest zatrzymanie przez funkcjonariuszy z Tomaszowa Mazowieckiego sprawców serii kradzieży działających w kilku regionach Polski.
Nie mniej istotna pozostaje czujność. Kontrole powinny objąć m.in. skupy złomu, których właściciele mają obowiązek weryfikowania pochodzenia przyjmowanych metali.
Zdaniem przedstawicieli branży warto rozważyć także zmiany systemowe, w tym zaostrzenie kar za tego typu przestępstwa – szczególnie w przypadkach, gdy stoją za nimi zorganizowane grupy. Według firmy Powerdot zasadne może być kwalifikowanie takich działań jako przestępczości zorganizowanej.
Apel do użytkowników: reagujcie
Operatorzy zwracają uwagę, że istotną rolę w ograniczaniu kradzieży mogą odegrać sami użytkownicy. Złodzieje często działają szybko i wykorzystują momenty, gdy nikt nie zwraca uwagi na stację.
W przypadku zauważenia podejrzanych sytuacji przy stacjach ładowania należy niezwłocznie powiadomić policję lub ochronę. Nawet pojedyncza reakcja może przerwać próbę kradzieży i ograniczyć skalę problemu.
Wyzwanie dla rozwoju elektromobilności
Choć – jak podkreślają operatorzy – problem kradzieży nie wpływa obecnie na decyzje inwestycyjne dotyczące budowy nowych stacji, stanowi on realne wyzwanie dla rynku elektromobilności.
Bez skutecznych rozwiązań systemowych oraz dalszej poprawy bezpieczeństwa infrastruktury, rozwój rynku EV może napotykać nieoczekiwane bariery – nie technologiczne, lecz przestępcze.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Dwa miesiące trwa wymiana kabla na nowy to tempo producent ma zabójcze. Tworzą je na orbicie wokół ziemi czy jak? To nie ginie non stop codziennie.