Prosumencie, oddajesz prąd do sieci? Fiskus mówi: płać VAT. Eksperci: to nie dotyczy każdego
Najnowsza interpretacja skarbówki dotycząca energii z fotowoltaiki wywołała niepokój wśród prosumentów. Choć fiskus uznał oddawanie prądu do sieci za opodatkowaną sprzedaż, doradcy podatkowi uspokajają – kluczowe jest to, kto i na jaką skalę produkuje energię.
Interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej jasno wskazuje: energia elektryczna jest towarem, a jej przekazanie do sieci stanowi odpłatną dostawę, nawet jeśli rozliczenie odbywa się w formie depozytu prosumenckiego, a nie przelewu gotówki. W konsekwencji taka czynność podlega opodatkowaniu 23-procentowym podatkiem VAT.
Stanowisko fiskusa wywołało obawy, że nowy obowiązek obejmie wszystkich prosumentów, w tym właścicieli przydomowych instalacji fotowoltaicznych. Eksperci podkreślają jednak, że taka interpretacja jest zbyt daleko idąca.
– Rozstrzygnięcie nie może być automatycznie stosowane wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej – wskazuje Magdalena Góra, doradca podatkowy z kancelarii Gawlas & Partnerzy, na łamach Wyborcza.biz.
Net-billing: rozliczenie bez gotówki, ale z podatkiem
Sprawa dotyczy systemu net-billing, obowiązującego od 2022 r. W jego ramach nadwyżki energii oddawane do sieci przez prosumentów przeliczane są na wartość pieniężną według cen rynkowych i trafiają na depozyt prosumencki. Zgromadzone środki służą później do obniżenia rachunków za energię pobraną z sieci.
Zdaniem wielu prosumentów brak klasycznej zapłaty powinien wykluczać obowiązek podatkowy. Fiskus uważa jednak inaczej.
„Forma rozliczenia nie ma znaczenia – liczy się fakt przekazania energii jako świadczenia o określonej wartości ekonomicznej” – wynika z interpretacji Krajowej Informacji Skarbowej.
VAT od całości, nie od różnicy
Kluczowy spór dotyczył tego, jak obliczać podatek. Samorząd, którego dotyczyła interpretacja, argumentował, że VAT powinien być liczony od bilansu energii – czyli różnicy między energią pobraną a oddaną do sieci.
Krajowa Informacja Skarbowa odrzuciła to podejście. Jej zdaniem opodatkowaniu podlega cała energia oddana do sieci, zanim zostanie rozliczona w ramach depozytu.
„Podstawą opodatkowania jest pełna wartość należna – iloczyn ilości energii i jej ceny rynkowej, a nie saldo rozliczeń” – wskazano w uzasadnieniu.
Faktury nawet bez przepływu pieniędzy
Interpretacja oznacza również konieczność wystawiania faktur za energię oddawaną do sieci oraz samodzielnego określania terminów płatności. Co istotne, obowiązek podatkowy powstaje niezależnie od tego, czy środki z depozytu zostały faktycznie wykorzystane.
To podejście pokazuje, że system podatkowy traktuje net-billing jak klasyczną sprzedaż, nawet jeśli w praktyce przypomina on raczej mechanizm rozliczeniowy niż handlowy.
Osoby fizyczne poza systemem VAT
Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy jednak tego, kogo interpretacja rzeczywiście obejmuje. Jak podkreślają doradcy podatkowi, przeciętny prosument – osoba fizyczna korzystająca z instalacji na potrzeby własne – nie staje się z tego powodu podatnikiem VAT.
Ustawa o OZE wprost wskazuje, że wytwarzanie i wprowadzanie energii do sieci przez prosumenta niebędącego przedsiębiorcą nie stanowi działalności gospodarczej – tłumaczy Magdalena Góra w rozmowie z Wyborcza.biz.
Oznacza to, że obowiązki, takie jak wystawianie faktur czy rozliczanie VAT, nie dotyczą większości gospodarstw domowych.
Kiedy prosument staje się podatnikiem?
Sytuacja zmienia się, gdy produkcja energii zaczyna mieć charakter zarobkowy lub jest związana z działalnością gospodarczą. Definicja podatnika VAT jest bowiem szeroka i obejmuje każdy podmiot dokonujący sprzedaży.
– W pewnych sytuacjach nawet osoba fizyczna może zostać uznana za podatnika VAT, jeśli skala działalności wskazuje na jej gospodarczy charakter – zauważa Krzysztof Biernacki, doradca podatkowy PITax na łamach Wyborcza.biz.
Dotyczy to zwłaszcza dużych instalacji lub przypadków, gdy energia staje się stałym źródłem dochodu. Jednym z orientacyjnych progów jest moc instalacji przekraczająca 50 kW, choć – jak podkreślają eksperci – każdą sytuację należy analizować indywidualnie.
Spór o samorządy i sektor publiczny
Interpretacja KIS dotyczyła konkretnego przypadku jednostki samorządu terytorialnego i to właśnie w tym obszarze budzi największe kontrowersje. Samorządowcy nie zgadzają się z podejściem fiskusa i zapowiadają działania.
– Uważamy, że w ramach jednego przedsiębiorstwa komunalnego nie powinno być mowy o VAT, a cały sektor powinien być traktowany jako jedna grupa – wskazuje Joanna Proniewicz ze Związku Miast Polskich w rozmowie z Wyborcza.biz.
Spór dotyczy m.in. relacji między jednostkami budżetowymi a spółkami komunalnymi oraz sposobu ich rozliczania na gruncie VAT.
Podatki nie nadążają za energetyką
Cała sytuacja wpisuje się w szerszy problem dopasowania systemu podatkowego do nowych technologii energetycznych. Fiskus konsekwentnie traktuje przepływy energii jako zdarzenia podatkowe, nawet jeśli z ekonomicznego punktu widzenia mają one charakter czysto rozliczeniowy.
Podobne podejście widać w innych przypadkach, np. gdy energia odzyskiwana przez pociągi podczas hamowania nie zmniejsza podstawy opodatkowania akcyzą.
W efekcie dla części podmiotów – zwłaszcza instytucji publicznych i większych producentów energii – zielona energia może oznaczać nie tylko oszczędności, ale i nowe obowiązki podatkowe. Dla większości prosumentów pozostaje jednak dobra wiadomość: podatek od „nadwyżki słońca” nie jest dziś powszechnym obowiązkiem, choć granica – jak wynika z opisanej interpretacji Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej – bywa cienka.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Było śmiesznie to teraz będzie śmiech przez łzy w przypadku prowadzących działalność . Państwo z kartonu 🙁
KAS skubie teraz przedsiębiorców a po przyszłorocznych wyborach weźmie się za osoby fizyczne. Jestem na 500% pewien, że nawet jeśli w polskim prawie pojawi się arbitraż cenowy dla osób fizycznych to z automatu doliczą VAT 23%, co w niektórych przypadkach sprawi, że prosument dopłaci do tego interesu. Właściciele magazynów energii zastanowią się teraz, czy warto wspierać państwo w stabilizacji polskiego systemu energetycznego, bo zamiast wynagrodzenia zostaną ukarani podatkiem.