REKLAMA
 
REKLAMA

Polski przemysł płaci więcej za energię niż inne europejskie gospodarki. Dlaczego?

Polski przemysł płaci więcej za energię niż inne europejskie gospodarki. Dlaczego?
fot. Shutterstock

Polski przemysł znajduje się pod rosnącą presją kosztową. Najnowsza analiza Forum Energii pokazuje, że jednym z kluczowych czynników osłabiających jego konkurencyjność są ceny energii – należące do najwyższych w Europie. Jednocześnie raport wskazuje konkretne mechanizmy, które pozwalają obniżyć te koszty nawet w krótkim czasie.

Polski przemysł odpowiada za około 23 proc. produktu krajowego brutto i zatrudnia około 3 miliony ludzi, co czyni go jednym z fundamentów krajowej gospodarki. Jednocześnie, jak wskazują autorzy raportu, jego kondycja systematycznie się pogarsza, a jednym z głównych powodów są rosnące koszty energii.

W analizie podkreślono jednoznacznie, że „koszty energii w Polsce należą do najwyższych w Europie”, co przekłada się bezpośrednio na spadek konkurencyjności przedsiębiorstw działających na rynkach międzynarodowych.

REKLAMA

Energia droższa niż w Niemczech i we Francji

Według raportu końcowa cena energii elektrycznej dla przemysłu energochłonnego w Polsce wyniosła w 2024 r. 166,9 euro za MWh i była znacznie wyższa niż u naszych głównych konkurentów gospodarczych. Przykładowo: w Niemczech w 2024 r. za 1 MWh przemysł energochłonny musiał zapłacić średnio 133 euro (o 20 proc. mniej niż w Polsce), w Danii – 105,8 euro (-37 proc.), a we Francji – 78,4 euro (-53 proc.).

Jak wskazuje Forum Energii, na tę różnicę składa się przede wszystkim wysoka cena samej energii elektrycznej, która w Polsce osiąga 128,8 euro za MWh, a także jedne z najwyższych w Europie koszty przesyłu i dystrybucji – 29,4 euro za MWh. Pozostałe opłaty wynoszą 8,6 euro za MWh i obejmują m.in. opłatę mocową.

Istotnym elementem kosztowym pozostaje także emisyjność polskiej energetyki. W 2024 r. koszt uprawnień do emisji CO2 wynosił 46,1 euro za MWh, co znacząco wpływa na końcową cenę energii.

 

Źródło: Instytut Reform

Koszty energii nierównomiernie obciążają branże i firmy

Raport wskazuje ponadto, że choć średni udział kosztów energii w produkcji przemysłowej w Polsce wynosi zaledwie 3,3 proc., dane te maskują ogromne zróżnicowanie między sektorami. W produkcji elektroniki udział ten wynosi zaledwie 0,7 proc., natomiast w branży metali podstawowych sięga już 11 proc.

Jeszcze większe dysproporcje widoczne są na poziomie pojedynczych przedsiębiorstw, gdzie udział kosztów energii waha się od 0,2 proc. do nawet 70 proc. To oznacza, że skuteczna polityka wsparcia powinna być precyzyjnie ukierunkowana na branże o strategicznym znaczeniu oraz najwyższej energochłonności.

 

Źródło: Instytut Reform

2,5 miliarda zł zamiast deindustrializacji

Autorzy raportu wskazują, że obniżenie cen energii dla przemysłu do poziomu konkurencyjnego wobec Niemiec czy Holandii jest możliwe przy relatywnie niewielkich kosztach. Szacowany wydatek wynosi około 2,5 mld zł rocznie.

W analizie podkreślono, że „z punktu widzenia gospodarki cena 2,5 mld zł rocznie za ochronę kraju przed deindustrializacją jest kwotą relatywnie niewielką”. To niemal trzykrotnie mniej niż dopłaty do górnictwa węgla kamiennego, które w samym 2024 r. wyniosły 7,1 mld zł.

Co więcej, raport wskazuje również na alternatywne mechanizmy redukcji kosztów energii, które nie obciążają bezpośrednio budżetu państwa, a opierają się na zmianach w strukturze systemu energetycznego i redystrybucji kosztów.

REKLAMA

 

Źródło: Instytut Reform

Redystrybucja kosztów i zmiany systemowe zamiast dopłat

Według autorów raportu istotny potencjał redukcji kosztów energii tkwi w zmianie sposobu rozkładania kosztów systemowych, a nie wyłącznie w ich finansowaniu z budżetu państwa. Jednym z kluczowych mechanizmów jest przesunięcie części opłat – takich jak koszty wsparcia odnawialnych źródeł energii, rynku mocy czy transformacji – z odbiorców energochłonnych na inne grupy uczestników rynku lub rozłożenie ich w czasie. Chodzi tu o bardziej selektywne podejście do obciążeń, tak aby branże najbardziej narażone na międzynarodową konkurencję nie ponosiły nieproporcjonalnie wysokich kosztów. W praktyce oznacza to korekty w taryfach dystrybucyjnych, zasadach naliczania opłat sieciowych oraz lepsze ukierunkowanie istniejących systemów rekompensat, bez konieczności zwiększania wydatków publicznych.

Drugim obszarem są zmiany strukturalne w samym systemie energetycznym, które wpływają na ceny energii w sposób pośredni, ale trwały. Raport podkreśla znaczenie zwiększenia udziału tańszych źródeł wytwarzania – zwłaszcza odnawialnych – oraz poprawy elastyczności systemu poprzez rozwój magazynowania energii i zarządzania popytem.

Istotne jest także ograniczenie kosztów przesyłu i dystrybucji poprzez bardziej efektywne wykorzystanie istniejącej infrastruktury. Tego typu działania nie wymagają bezpośrednich dopłat, lecz zmian regulacyjnych i inwestycyjnych, które w dłuższym horyzoncie obniżają hurtowe ceny energii i stabilizują koszty ponoszone przez przemysł.

Jednocześnie autorzy podkreślają, że działania te powinny mieć charakter przejściowy i uzupełniać długofalową transformację energetyczną, która docelowo obniży koszty poprzez zwiększenie udziału mniej emisyjnych źródeł energii i poprawę efektywności systemu.

Spór o ETS i polityczne uproszczenia

W przeciwieństwie do głównego nurtu dyskusji wokół cen energii propozycje Instytutu Reform wykraczają poza pomysły wyjścia z systemu ETS, powszechnego mrożenia cen energii czy szerokich dopłat do paliw.

Zdaniem autorów raportu tego typu propozycje mają często charakter polityczny i często są niemożliwe do wdrożenia lub szkodliwe w dłuższej perspektywie. Mogą one bowiem prowadzić do zwiększenia zależności gospodarki od importu paliw kopalnych.

Błędna statystyka zawyża udział podatków

Raport zwraca również uwagę na istotne nieporozumienie w interpretacji danych o kosztach energii. W przestrzeni publicznej funkcjonuje przekonanie, że Polska ma najwyższy w Unii Europejskiej udział podatków i opłat w cenie energii elektrycznej.

Tymczasem – jak wskazano w analizie – wynika to z błędnej klasyfikacji stosowanej w statystyce publicznej i powielonej przez Eurostat. Koszt uprawnień do emisji CO2 został zakwalifikowany jako podatek środowiskowy, choć formalnie nim nie jest.

W efekcie oficjalne dane wskazują, że podatki i opłaty stanowią około 47 proc. ceny energii dla gospodarstw domowych, podczas gdy rzeczywisty poziom wynosi około 26 proc. W innych krajach UE koszty emisji są prawidłowo zaliczane do kosztów produkcji energii, co prowadzi do bardziej wiarygodnych porównań.

Agata Świderska

agata.swiderska@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze
Zamieszczając komentarz akceptujesz Regulamin oraz potwierdzasz zapoznanie się z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest E-MAGAZYNY sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul.Szturmowa 2, 02-678 Warszawa. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych oraz przysługujących Państwu prawach znajduje się w Polityce prywatności.

Brak komentarzy
 
 
 
 
Wywiady
Patronaty medialne