Panele fotowoltaiczne dla zabytkowych obiektów. Nowa oferta niemieckiego producenta
Harmonijne połączenie nowoczesnej technologii fotowoltaicznej z restrykcyjnymi wymogami ochrony zabytków przesje być wyzwaniem niemożliwym do rozwiązania. Niemcy zaproponowali konkretny produkt.
Integracja systemów odnawialnych źródeł energii z historyczną tkanką miejską od lat stanowił jedno z najtrudniejszych wyzwań dla projektantów i konserwatorów, które w przeszłości w wielu przypadkach prowadziło do rezygnacji implementacji PV na połaciach dachu. Niemiecka firma Solar Fabrik wyszła naprzeciw tym potrzebom, wprowadzając do swojej oferty moduł fotowoltaiczny Mono S4 Halfcut Chroma Orange o mocy 400 W.
Dedykowany dla historycznych połaci dachowych
Charakteryzujący się nietypową barwą moduł fotowoltaiczny został zaprojektowany specjalnie z myślą o budynkach historycznych oraz starych miastach, gdzie rygorystyczne wymogi wizualne często wykluczały montaż standardowych paneli. Zgodnie z kartą katalogową, kluczowym elementem jest zastosowanie miedziano-czerwonego szkła frontowego o barwie zbliżonej do palety RAL 8004, co pozwala na wkomponowanie instalacji w połacie dachów pokrytych tradycyjną miedzianą dachówką lub terakotą.
Całość dopełnia aluminiowa rama w kolorze czerwono-brązowym, zbliżonym do odcienia RAL 8011, co eliminuje kontrastujące krawędzie i sprawia, że system niemal całkowicie wtapia się w otoczenie. Moduł ma wymiary 1762 x 1134 x 30 mm i waży ok. 24 kg.
Wydajność powyżej 20 proc.
Warto zauważyć, że “kolorowa fotowoltaika” to nie nowość rynkowa. W poprzednich latach producenci oferowali już różnobarwne panele słoneczne, jednakże bardzo często dostępność różnych odcieni oznaczała również znaczący spadek wydajności. W przypadku nowego modułu od niemieckiego producenta tak nie jest.
Pod estetyczną powłoką modułu kryje się nowoczesna technologia, która nie ustępuje wydajnością klasycznym rozwiązaniom. Jak wskazują dane techniczne z karty katalogowej, Chroma Orange bazuje na monokrystalicznych ogniwach (96 sztuk, półcięte) typu N-type oraz technologii TOPCon, co pozwala na osiągnięcie sprawności na poziomie 20,02 proc.
Zgodnie z danymi producenta, jest to konstrukcja typu szkło-szkło, w której obie tafle mają grubość 2 mm, co zapewnia wyjątkową stabilność mechaniczną. Zastosowanie ogniw dwustronnych (bifacial) umożliwia dodatkowe generowanie energii z promieniowania odbitego padającego na tylną część panelu, co w optymalnych warunkach znacząco podnosi całkowity uzysk energetyczny instalacji.
Odporność na niesprzyjające warunki atmosferyczne
Bezpieczeństwo budynków zabytkowych, często o konstrukcji drewnianej, wymaga najwyższych standardów ochrony. Jak wskazuje karta katalogowa, moduł Chroma Orange posiada certyfikat ochrony przeciwpożarowej klasy A, co jest najwyższym możliwym oznaczeniem dla komponentów fotowoltaicznych.
Produkt charakteryzuje się również wysoką odpornością na ekstremalne zjawiska pogodowe, spełniając wymogi czwartej klasy ochrony przed gradem. Oznacza to wytrzymałość na uderzenia kul lodowych o średnicy do 40 mm, poruszających się z prędkością 29,2 m/s. Dodatkowo, zgodnie z dokumentacją, panele są w pełni odporne na działanie amoniaku oraz mgły solnej, a ich dopuszczalne obciążenie śniegiem wynosi 5400 Pa, co odpowiada masie około 550 kg na metr kwadratowy.
30 lat gwarancji na produkt
Solar Fabrik kładzie również duży nacisk na trwałość inwestycji, oferując 30-letnią gwarancję zarówno na sam produkt, jak i na jego liniową wydajność, która po upływie nominalnego okresu ma wynosić nie mniej niż 87,4 proc. swojej pierwotnej wartości.
W zakresie współczynnika temperaturowego mocy kolorowy moduł oferuje wartość -0,29 proc./st. C co stanowi dobry wynik, choć nie plasuje Mono S4 Halfcut w czołówce producentów paneli fotowoltaicznych oferujących wartości rzędu -0,26 proc./st. C. Jednak w przypadku tego modułu nie ten parametr ma być wyróżnikiem.
Co oferuje konkurencja?
Rynek fotowoltaiki zintegrowanej z budynkami (Building Integrated Photovoltaics, BIPV) rośnie w siłę i oprócz Solar Fabrik, również inni gracze oferują ciekawe rozwiązania. Warto zwrócić uwagę chociażby na słoweńskiego producenta Bisol, który w swoim portfolio posiada moduły o mocy od 300 do 410 W, dostępne w różnych kolorach: począwszy od czerwonego, przez miedzianiany (naśladujący dachówkę), aż po zielony.

Podobnie jak w przypadku modułu Solar Fabryk, słoweński producent oferuje bardzo dobre parametry gwarancyjne: 25 lat na produkt i 30 lat na wydajności (spadek do 90 proc. po upływie wymienionego okresu). Sprawność modułów Bisol zależy od koloru i tak w przypadku tego czerwonego wynosi ona 19 proc., miedziane oferuję tę samą wartość (a więc znacząco niższa niż Solar Fabrik). Najlepiej wypada moduł w kolorze zielonym oferującym 20,5 proc. sprawności, co przekracza sprawność miedziano-czerwonego modułu od Solar Fabrik. Moduły Bisol nie są bifacjalne.
Innym ciekawym producentem jest szwajcarski Megasol, który oferuje serię modułów fotowoltaicznych FAST dedykowaną dla BIPV, proponując szereg rozwiązań kolorystycznych, a także fakturowych. Co więcej technologia szwajcarskiej firmy ma umożliwiać bardzo szybki montaż i demontaż modułów, zapewniając sprawną wymianę, np. w przypadku chęci zmiany warstwy graficznej płaszczyzny.

Fotowoltaika na zabytkach
W Wielkiej Brytanii realizowane są projekty łączące ochronę dziedzictwa z transformacją energetyczną. Przykładem jest katedra w Yorku, gdzie nowoczesny system PV wspiera zarówno ograniczenie emisji, jak i bezpieczeństwo jednego z najcenniejszych obiektów sakralnych w Europie. Szerzej na ten temat w artykule: W Polsce to problem, na Wyspach nie. Energia słoneczna zasila jedną z największych katedr Europy.
W odróżnieniu od inwestycji realizowanej w Yorku podobne przedsięwzięcia w Polsce napotykają liczne bariery formalne. Instalacje OZE na obiektach zabytkowych wymagają spełnienia rygorystycznych przepisów, a brak stosownych zezwoleń może prowadzić do konfliktów między inwestorami a służbami ochrony dziedzictwa. Dobrym przykładem jest montaż paneli fotowoltaicznych na dachu Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku, którego demontażu zażądał konserwator zabytków. Więcej informacji można znaleźć w artykule: Nielegalne panele na kościele nie zniknęły. Proboszcz zapłaci kolejną karę.
Radosław Błoński
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-magazyny Sp. z o.o.
Konserwatorowie zabytków w Polsce to jest patologia, która nie zezwala na nic. Np we Wrocławiu lepiej poczekać aż kamienica się zawali i ją wynurzyć niż kopać się z koniem (konserwatorem) a jakąkolwiek modyfikację bryły budynku, by dostosować ją jakkolwiek do współczesnych wymagań. W Hiszpanii i Grecji widziałem, że w starych kamienicach, na parterze można wyciąć dziurę na bramę wjazdowa i dół zagospodarować na parking, a u nas nie ma gdzie parkować.