REKLAMA
 
REKLAMA

Koszty jazdy autami spalinowymi poszły w górę. Ile zapłacimy za jazdę elektrykiem?

Koszty jazdy autami spalinowymi poszły w górę. Ile zapłacimy za jazdę elektrykiem?
Fot. GreenWay

Czy w obliczu rosnących i zmiennych cen paliw jazda samochodem elektrycznym rzeczywiście się opłaca? Kto dziś zapłaci mniej za przejechanie 100 km – kierowca auta benzynowego, diesla czy elektryka? I jak duże znaczenie ma sposób ładowania pojazdu? Z analizy GreenWay wynika, że różnice w kosztach mogą być znaczące.

Jak wynika z opracowania GreenWay, w marcu i kwietniu 2026 r. nastąpił wyraźny wzrost kosztów użytkowania samochodów spalinowych. Koszt przejechania 100 km zwiększył się o około 20 proc. w przypadku pojazdów benzynowych oraz o ponad 40 proc. dla samochodów z silnikiem Diesla.

Dane serwisu e-petrol.pl omawiane w opracowaniu GreenWay wskazują, że pod koniec marca średnie ceny paliw wynosiły 7,14 zł za litr benzyny Pb95 oraz 8,69 zł za litr oleju napędowego. Po wprowadzeniu administracyjnych ograniczeń cen, w połowie kwietnia stawki spadły do 6,12 zł/l dla benzyny i 7,53 zł/l dla diesla. Mimo obniżek, poziomy te pozostawały wyższe niż średnie ceny z 2025 r., które według danych Reflex wynosiły odpowiednio 5,93 zł/l oraz 6,05 zł/l.

REKLAMA

Koszty jazdy elektrykiem zależne od sposobu ładowania

W analizie GreenWay podkreślono, że porównanie kosztów jazdy samochodami elektrycznymi i spalinowymi wymaga uwzględnienia różnych scenariuszy użytkowania. W przypadku pojazdów elektrycznych istotne znaczenie mają m.in. sposób ładowania oraz model rozliczeń.

Z wypowiedzi prezesa GreenWay Polska wynika, że koszty podróży autem elektrycznym różnią się w zależności od tego, czy kierowca korzysta głównie z ładowania domowego, czy z publicznej infrastruktury, a także od wybranego modelu płatności. Jednocześnie zaznaczono, że dla rzetelnego porównania konieczne jest przyjęcie realistycznych scenariuszy użytkowania, przy czym w każdym z nich jazda elektrykiem okazuje się tańsza niż samochodem spalinowym, nawet przy niższych cenach paliw z poprzedniego roku.

Scenariusz mieszany: ładowanie w domu i w trasie

Najczęściej spotykany model użytkowania zakłada, że około 60 proc. energii pochodzi z ładowania domowego, a pozostała część z publicznych stacji ładowania. W takim przypadku koszt przejechania 100 km wynosi od 26 do 31 zł.

Dla porównania, przy cenach paliw z 14 kwietnia br., koszt pokonania tego samego dystansu wynosi około 45,9 zł dla samochodu benzynowego oraz 41,7 zł dla diesla. Oznacza to, że jazda samochodem elektrycznym jest tańsza o 32–43 proc. względem benzyny oraz o 25–37 proc. względem diesla.

Scenariusz drugi: wyłącznie infrastruktura publiczna

W sytuacji, gdy kierowca korzysta wyłącznie z publicznych stacji ładowania, koszt przejechania 100 km wynosi od 30 do 39 zł, w zależności od modelu rozliczeń. W tym wariancie dominują wolniejsze ładowarki AC, które odpowiadają za około 80 proc. energii, natomiast szybkie ładowarki DC wykorzystywane są głównie podczas podróży.

REKLAMA

Z analizy wynika, że nawet przy takim modelu użytkowania samochód elektryczny pozwala obniżyć koszty podróży o 5–27 proc. względem diesla oraz o 14–33 proc. względem pojazdów benzynowych.

Stabilność kosztów i przewidywalność wydatków

W opracowaniu GreenWay wskazano, że jednym z istotnych aspektów użytkowania samochodów elektrycznych jest większa stabilność kosztów. Wynika ona z mniejszej podatności cen energii oraz usług ładowania na krótkoterminowe wahania rynkowe.

Prezes spółki zwrócił uwagę, że użytkownicy mają pewność stawek niezależnie od lokalizacji ładowania, co oznacza brak zróżnicowania cen charakterystycznego dla stacji paliw przy głównych trasach. Dodał również, że w okresie świątecznym odnotowano wzrost liczby sesji ładowania o około 33 proc. względem średniej dziennej, co wskazuje na rosnące wykorzystanie infrastruktury przy jednoczesnej przewidywalności kosztów.

Założenia analizy

Analiza opiera się na uśrednionych wartościach zużycia energii i paliwa: 7,5 l/100 km dla samochodów benzynowych, 5,5 l/100 km dla diesla oraz 18 kWh/100 km dla pojazdów elektrycznych. Przyjęto koszt energii elektrycznej dla ładowania domowego na poziomie 1,2 zł/kWh oraz aktualne cenniki sieci GreenWay dla ładowania publicznego.

Jak zaznaczono w opracowaniu, przedstawione wyliczenia mają charakter orientacyjny i mogą różnić się w zależności od modelu pojazdu, stylu jazdy czy warunków drogowych.

Katarzyna Poprawska-Borowiec

katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze
Zamieszczając komentarz akceptujesz Regulamin oraz potwierdzasz zapoznanie się z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest E-MAGAZYNY sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul.Szturmowa 2, 02-678 Warszawa. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych oraz przysługujących Państwu prawach znajduje się w Polityce prywatności.

18 kWh / 100 km to jest optymistyczne założenie, trzeba pamiętać, że samo ładowanie i rozładowanie baterii wiąże się ze stratami, do tego dochodzi również temperatura otoczenia oraz odstępy czasowe pomiędzy korzystaniem z samochodu EV oraz konieczność włączania ogrzewania lub klimatyzacji (co najmniej dodatkowo 2 kWh/100 km). W moim elektryku samochód podaje średnie zużycie 16,4 kWh/100 km, natomiast rzeczywisty pobór energii wynosi 19,3 kWh/100 km.

@ ZZZ Ile kWh/100 km zużywa przy jeździe autostradowej 140 km/h?

@jam – zależy od przyspieszania i stylu jazdy, ale chwilowy pobór może wynosić od 35kW do nawet 47kW.

Troszkę bez sensu , UE przestawi się na nie spalinowe samochody a reszta świata będzie jeszcze ok 50 lat jeździć spalinówkami, nie zmnijszy się światowa emisja CO2

@także – wątpię. W 2025 w Chinach 60% nowych osobówek to EV, w tym roku planują przekroczyć 50% w ciężarówkach. EV pozwalają na uniezależnienie się od importu paliw, dlatego kolejne kraje będą szły w kierunku wspierania EV, albo dyskryminacji spalinówek (jak Europa, Japonia) albo jak Etiopia – zakażą rejestracji spalinowych.

Tylko off-grid 17-04-2026 07:46

W tej chwili to często albo są kolejki do ładowarek, albo nie ma przy nich żadnego auta, bo ktoś ukradł kabel a problem będzie się pogłębiał wraz ze wzrostem liczby elektryków. Ładowarek wciąż jest za mało a wiele osób mieszka na osiedlach, gdzie w ogóle ładowarek nie ma. Wiele razy jadąc na trasie widziałem kolejki do ładowarek. Tankowanie hybrydy lub auta spalinowego trwa parę minut, kierowca cały czas stoi przy aucie a tuż po tankowaniu często przestawia auto i idzie zapłacić za paliwo. W tym czasie inny kierowca już może tankować. Kierowca elektryka podłącza auto, idzie na kawę, coś zejść lub zrobić zakupy i często auto stoi podpięte do ładowarki nawet jak jest w pełni naładowane, bo nim kierowca się zbierze, dopije kawę, zje posiłek lub spakuje zakupy to mija kilkanaście lub więcej minut. Przepustowość stacji paliw jest znacznie wyższa niż ładowarek.

Dosyć tego pierdolenia ciule!!!!!! Prezesi koncernów już przywracają spalinowe, w tym diesle, ogłaszają to otwartym tekstem, już po waszej pojebanej neobolszewickiej transformacji, weźcie się za robotę nieroby. Sztandar wyprowadzić! Game over!!! Pierwiastki są strategiczne teraz , których nie macie, tylko Chińczycy, więc jaka ku…a!!??! Niezależność??? Do to roboty głąby!!!!!

Prąd to jedyne paliwo , które jestem w stanie wyprodukować samemu. Mamy z żoną dwa elektryki , robimy ok 4500 km miesięcznie , średnia roczna opłata za jazdę ( łącznie z wyjazdami i ładowaniem na trasie ) to ok 300-400 zł miesięcznie za obydwa auta. Nie chcę żadnych spalinowek nigdy więcej. Wiadomo blokersom to nie wyjdzie najmniej narazie. Dla elektryka musi być domek i jak największą instalacja PV ,dzisiaj to offgrid wystarczy z odpowiednio duzym magazynem 30 kwh minimum. A jak ktoś to sam potrafi zrobić to jeszcze szybszy zwrot. Więc warto się uczyć a narzekać.

 
REKLAMA
 
 
Wywiady
Patronaty medialne