Ponad połowa energii UE pochodzi z importu. Kto jest od niego najbardziej zależny?
W 2024 r. Unia Europejska pokrywała blisko 60 proc. swojego zapotrzebowania energią z importu – wynika z najnowszych danych Eurostatu. Mimo transformacji energetycznej i rosnącego udziału OZE uzależnienie od zewnętrznych dostaw paliw w ciągu ostatnich 20 lat praktycznie się nie zmniejszyło.
Według raportu „Energy in Europe – 2026 edition” opublikowanego niedawno przez Eurostat wskaźnik zależności energetycznej dla całej Unii Europejskiej wyniósł w 2024 r. 57,2 proc., co oznacza, że prawie sześć na dziesięć jednostek energii wykorzystanej w UE pochodziło z importu.
Co ciekawe, wskaźnik ten był nieznacznie wyższy niż dwadzieścia lat wcześniej – w 2004 r. wynosił on 56,9 proc. Dane te dowodzą, że mimo ambitnych programów transformacji energetycznej i zwiększania udziału energii odnawialnej poziom samowystarczalności energetycznej UE wciąż pozostaje ograniczony.
Ropa, gaz i węgiel na czele importu
Według danych Eurostatu największą część importu energii w Unii Europejskiej stanowiły ropa i produkty naftowe, w tym głównie ropa surowa. Łącznie odpowiadały one za 67 proc. energii sprowadzanej do Wspólnoty. Na drugim miejscu pod względem wolumenu znalazł się gaz ziemny, który stanowił 24 proc. dostaw, a na kolejnym – stałe paliwa kopalne (głównie węgiel) z udziałem 4 proc. Pozostałą część importowanej energii stanowiła energia elektryczna (3 proc.) i energia odnawialna (2 proc.).
Jeżeli wziąć pod uwagę pochodzenie importowanych surowców, głównym dostawcą ropy surowej do krajów wspólnoty pozostawały Stany Zjednoczone, Norwegia i Kazachstan. Importowany gaz ziemny pochodził głównie z Norwegii, USA, Algierii i Rosji, natomiast największy udział w imporcie węgla miała Australia i USA. Takie rozdrobnienie dostawców pokazuje, że UE stara się dywersyfikować źródła surowców, ale wciąż pozostaje zależna od kilku kluczowych kierunków geograficznych.
Polska coraz bardziej uzależniona od importu
Z raportu Eurostatu jasno wynika, że Polska w ciągu ostatnich 20 lat znacznie uzależniła się od dostaw surowców energetycznych. O ile w 2004 r. udział importu w krajowym zużyciu energii wynosił w naszym kraju zaledwie 14,7 proc., o tyle w 2024 r. wzrósł do 45,7 proc.
Jak zaznaczają analitycy, wzrost ten był efektem zarówno rosnącego zapotrzebowania energetycznego, jak i konieczności uzupełniania krajowego miksu energetycznego surowcami sprowadzanymi z zagranicy, w tym gazem ziemnym, węglem i ropą naftową.
Jednocześnie raport podkreśla, że Polska w tym czasie dynamicznie zwiększyła udział własnej produkcji energii z odnawialnych źródeł.
OZE rosną w siłę, ale paliwa kopalne wciąż królują
Wzrost udziału OZE w miksie energetycznym naszego kraju jest zgodny z ogólną tendencją obserwowaną w całej Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu w 2024 r. odnawialne źródła energii odpowiadały w UE za 48 proc. całkowitej produkcji energii.
Na kolejnych miejscach znalazły się: energia jądrowa (28 proc.), węgiel (15 proc.), gaz ziemny (5 proc.) i ropa (3 proc.).
Jak wskazują jednak analitycy, choć udział OZE w całkowitej produkcji energii w Unii Europejskiej jest coraz większy, paliwa kopalne i energia jądrowa wciąż odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego UE.
Estonia kontra Malta – ogromne różnice w imporcie
Z raportu Eurostatu płynie przy tym jeszcze jeden istotny wniosek: mimo że średni poziom zależności energetycznej dla Unii Europejskiej jest stosunkowo wysoki, różni się on znacznie w zależności od kraju.
Najbardziej samowystarczalna pod względem energetycznym okazała się Estonia. W 2024 r. jedynie 5 proc. energii pochodziło tam z importu, co oznacza, że kraj ten był niemal niezależny energetycznie od dostaw z zagranicy.
Na drugim biegunie znalazły się Malta, Luksemburg i Cypr, gdzie import pokrywał odpowiednio 98, 91 i 88 proc. zapotrzebowania na energię.
Jak podkreślają autorzy raportu, tak duże zróżnicowanie regionalne pokazuje, że mimo wspólnej polityki energetycznej UE warunki geograficzne i dostęp do własnych surowców wciąż de facto decydują o poziomie niezależności poszczególnych państw.

Bezpieczeństwo energetyczne wymaga dywersyfikacji źródeł
W podsumowaniu raportu jego autorzy zaznaczają, że choć Unia Europejska osiągnęła znaczący postęp w rozwijaniu odnawialnych źródeł energii i energetyki niskoemisyjnej, wysoki poziom importu surowców energetycznych pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne nadal wymaga strategicznej dywersyfikacji źródeł i inwestycji w krajową produkcję. Polska, podobnie jak inne kraje o rosnącym udziale importu, stoi przed koniecznością równoważenia bezpieczeństwa energetycznego z transformacją klimatyczną i zwiększeniem udziału OZE w miksie energetycznym.
„Pomimo wzrostu produkcji energii odnawialnej i transformacji energetycznej większość państw członkowskich wciąż sprowadza znaczną część potrzebnych surowców, co pozostaje wyzwaniem dla bezpieczeństwa energetycznego Europy” – czytamy w podsumowaniu raportu Eurostatu.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.