Właściciele fotowoltaiki tracą coraz więcej na redysponowaniu i apelują o wsparcie
Rośnie problem wyłączeń elektrowni fotowoltaicznych. Pierwsze dane dotyczące ograniczania pracy PV z tego roku pokazują, że skala wyłączeń w 2026 r. będzie ponownie wyższa niż przed rokiem. Co prawda właścicielom fotowoltaiki przysługuje prawo do rekompensat, jednak w praktyce nie odzwierciedlają one poniesionych strat. W tej sytuacji wytwórcy energii apelują o wsparcie rządu.
Nierynkowe redysponowanie, czyli wyłączenia elektrowni fotowoltaicznych – uruchamiane w okresach, w których produkowałyby one najwięcej energii – to mechanizm, po który sięga operator krajowego systemu elektroenergetycznego PSE, gdy nie ma już innych możliwości zrównoważenia popytu i podaży energii w sieciach energetycznych. Pierwsze przypadki redysponowania fotowoltaiki pojawiły się w Polsce w 2023 r. i od tego czasu skala wyłączeń szybko rośnie. Jak pokazują pierwsze dane z 2026 r. – dotyczące redysponowania zleconego w marcu – gdy elektrownie fotowoltaiczne zaczęły wytwarzać więcej energii, tegoroczne wolumeny niewyprodukowanej energii na skutek wyłączeń mogą być znacznie wyższe niż przed rokiem.
W marcu z powodu redysponowania zleconego przez PSE krajowe farmy wiatrowe i fotowoltaicznej nie wyprodukowały około 220 GWh energii, czyli o niemal połowę więcej niż przed rokiem. W tym utracona generacja z farm PV wyniosła około 161 GWh, co według wyliczeń Forum Energii stanowiło potencjalnie około 16,5 proc. jej produkcji.
To coraz większy problem zagrażający rentowności inwestycji w farmy fotowoltaiczne. Ich właściciele mają prawo do otrzymania rekompensat za przychody utracone z powodu wyłączeń, jednak w praktyce nie otrzymują oni środków w ilości adekwatnej do utraconych przychodów, a w dodatku skarżą się na długi proces rozpatrywania wniosków o rekompensaty oraz na mało transparentny proces wyboru instalacji podlegających wyłączeniom.
Jak ustalane są rekompensaty?
Właścicielom wyłączanych elektrowni fotowoltaicznych przysługuje prawo do wypłaty rekompensat. Wnioski w tej sprawie przyjmują Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Zgodnie z obowiązującymi przepisami rekompensata za stratę poniesioną przez wytwórcę OZE, którego produkcja energii elektrycznej została nierynkowo ograniczona, może uwzględniać:
1) utratę przychodów ze sprzedaży zredukowanego wolumenu energii elektrycznej
W tym przypadku wielkość rekompensaty ustalana jest jako iloczyn wolumenu utraconej energii elektrycznej w związku z poleceniem nierynkowego redysponowania oraz cen energii z rynku bilansującego – wcześniej była to Cena Energii Niezbilansowania (CEN), a od czerwca 2024 r. brana jest pod uwagę Cena Rozliczenia Odchylenia (CRO).
2) utratę przychodów z systemów wsparcia
Sposób ustalania wysokości rekompensaty w części dotyczącej utraconego przychodu z aukcyjnego systemu wsparcia powinien odpowiadać wsparciu jakie podmiot, którego dotyczy redysponowanie, uzyskałby od Zarządcy Rozliczeń, gdyby do redysponowania nie doszło.
Z kolei w przypadku korzystania przez wytwórcę ze świadectw pochodzenia (zielonych certyfikatów) wysokość rekompensaty w części dotyczącej utraconego przychodu powinna być równa iloczynowi wolumenu utraconej energii oraz ceny świadectwa pochodzenia wyznaczonej na pierwszej sesji notowań na giełdzie TGE po dniu, w którym nastąpiło redysponowanie.
Wysokość cen rynku bilansującego (CEN/CRO) nie powinna mieć wpływu na rekompensatę w części utraconego przychodu z mechanizmów wsparcia. Jednak w praktyce wartość wypłacanych rekompensat nie równoważy właścicielom farm PV przychodów utraconych z powodu redysponowania.
Jeżeli Cena Rozliczenia Odchylenia występująca w czasie redysponowania danej instalacji jest mniejsza od zera lub równa zero to rekompensata w części utraconych przychodów z niesprzedanej energii również wynosi zero. Ponadto problemem, z którym mierzą się właściciele farm fotowoltaicznych występujący o rekompensaty, jest długi czas rozpatrywania przez PSE wniosków o wypłatę rekompensat.
Jakie jest stanowisko Ministerstwa Energii?
Dlaczego do ustalania rekompensaty nie jest brana cena zawarta w umowie sprzedaży energii, którą zawarł właściciel farmy fotowoltaicznej? Do tej kwestii odniosło się Ministerstwo Energii, prezentując następujące wytłumaczenie:
„Ponieważ umowa jest zgodnym porozumieniem dwóch lub więcej stron ustalającym ich wzajemne prawa lub obowiązki, a więc jest wewnętrznym uzgodnieniem stron umowy dokonanym w ramach swobody zawierania umów, to przyjęcie do kalkulacji rekompensaty za redysponowanie nierynkowe dla wytwórcy OZE ceny zawartej w umowie sprzedaży energii elektrycznej, np. ceny stałej, jest całkowicie nieuzasadnione, ponieważ ustalona w ten sposób kwota rekompensaty byłaby niezgodna z regułami wynikającymi z rozporządzenia (red. – chodzi o rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/943 z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie rynku wewnętrznego energii elektrycznej)”.
Ministerstwo w swojej odpowiedzi na temat redysponowania zaznaczyło ponadto, że „zgodnie z obowiązującymi w kraju regulacjami prawnymi, każdy przyłączony do KSE i pobierający lub wprowadzający energię elektryczną z/do KSE jest uczestnikiem rynku energii elektrycznej w Polsce i jest odpowiedzialny za niezbilansowanie, które powoduje w systemie”.
Apel do rządu: w tym roku stracimy 10-12 proc. produkcji
Mimo takiego stanowiska Ministerstwa Energii właściciele farm fotowoltaicznych, którzy tracą przychody na skutek wyłączeń, liczą na wsparcie rządu i w tym celu wystosowali apel o wyznaczenie nowych zasad redysponowania. Grupa kilkudziesięciu właścicieli farm fotowoltaicznych działających w grupie „Wytwórcy-PV Razem” wystąpiła z apelem do premiera o zmianę zasad ustalania wysokości rekompensat.
„W przypadku wyłączeń tracimy znaczne wolumeny energii, którą moglibyśmy wyprodukować, a która w ramach nierynkowego redysponowania nie trafia do sieci. Owszem, otrzymujemy rekompensaty, ale są one na symbolicznym poziomie. W roku 2025 r. w Polsce średnio nasze farmy straciły około 5,9 proc. energii na skutek nierynkowego redysponowania. Szacujemy, że w 2026 r. będzie to około 10-12 proc.”.
Właściciele farm fotowoltaicznych z grupy „Wytwórcy-PV Razem” wyliczają, że tylko marcu 2026 r. instalacje fotowoltaiczne o jednostkowej mocy powyżej 400 kW z powodu wyłączeń straciły około 12-15 proc. wolumenu energii, jaką mogłyby wyprodukować.

Wyłączane farmy fotowoltaiczne czeka bankructwo?
Właściciele elektrowni fotowoltaicznych podkreślają, że notowany wzrost skali redysponowania przy braku rekompensat adekwatnych do generowanych strat może doprowadzić ich do bankructwa. Jakie rozwiązanie w tej sytuacji proponują?
„Działania, które można wprowadzić do polskiego systemu prawnego w zakresie funkcjonowania rynku energii elektrycznej, to rekompensaty dla właścicieli instalacji PV o stałej wysokości na poziomie 200 zł za 1 MWh energii utraconej z powodu wyłączania instalacji PV o mocy powyżej 400 kW” – proponują autorzy apelu, zapewniając, że taka kwota pozwoliłaby im na pokrycie kosztów wytwarzania energii i spłatę kredytów.
– Nie sięgamy w dalszą przyszłość, ponieważ wielu z nas może już tego biznesu nie prowadzić – podkreślają wytwórcy energii z PV.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Super, to teraz jeszcze będziemy dopłacać do energii której nikt nie potrzebował bo np. święta i zakłady pozamykane. Może magazyny postawcie i wypłaszczajcie produkcję w szczycie i łagodźcie zapotrzebowanie wieczorne. Dajcie coś w zamian niż tylko ogromne rachunki za energię.
Ktoś kto mówi teraz że potrzebujemy jeszcze więcej oze to dla mnie sabotazysta. Pod kątem stabilności energi i ekonomi.
Nawet niema co komentować
Jak ja miałbym farmę PV, to bym ziemią puścił infrastrukturę energetyczną do okolicznych odbiorców bez pośrednictwa złodziei ZE.
Zamiast dopłacać górnikom 8000000000 PLN rocznie, trzeba by stawiać magazyny. Niedawno była fabryka baterii do sprzedania. Wszystko było na tacy.
Ministerstwo Energii, prezentuje następujące wytłumaczenie. Chyba nie ministerstwo ale sztuczna inteligencja na etacie. Typowy bełkot z którego wynika pieniędzy nie było nie ma i nie będzie. Przed nami wszyscy za nami już tylko Rumunia. Panie premierze uśmiechamy się 😁