URE ostrzega prosumentów przed fałszywymi kontrolami. Kto za nimi stoi?
Pracownicy Agencji Kontroli Sieci Przesyłowych kontaktują się z prosumentami, aby sprawdzić ich instalacje fotowoltaiczne. Przed takimi „kontrolami” ostrzegł Urząd Regulacji Energetyki.
Urząd Regulacji Energetyki (URE) ostrzegł – w związku z informacjami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej – przed osobami reprezentującymi podmiot o nazwie Agencja Kontroli Sieci Przesyłowych, które mają kontaktować się z prosumentami w celu wykonania kontroli ich instalacji fotowoltaicznych oraz pozyskania danych dotyczących falownika i licznika.
Tymczasem, jak tłumaczy URE, podmiot ten nie posiada upoważnienia do występowania w imieniu operatora sieci dystrybucyjnych oraz nie posiada – i nigdy nie posiadał – uprawnień do kontroli należących do prosumentów instalacji fotowoltaicznych. Dlatego, jak podkreśla regulator krajowego rynku energetycznego, nie ma żadnych podstaw do umożliwiania pracownikom tego podmiotu kontroli przydomowych instalacji fotowoltaicznych.
Kto stoi za Agencją Kontroli Sieci Przesyłowych?
Jak czytamy na stronie Agencji Kontroli Sieci Przesyłowych (aksp.pl), jest to „niezależna jednostka specjalizująca się w nadzorze nad systemami elektroenergetycznymi”. Ze strony wynika, że jest to podmiot mający siedzibę w Łodzi. Na stronie nie ma informacji o osobach reprezentujących Agencję Kontroli Sieci Przesyłowych, trudno też znaleźć ją w rejestrach przedsiębiorców. Na stronie internetowej dns.pl, należącej do NASK – Państwowego Instytutu Badawczego, możemy natomiast dowiedzieć się, że domena aksp.pl została utworzona w kwietniu 2025 r. i należy do spółki Nasz Prąd S.A. z Wrocławia.
Kto może kontrolować prosumentów?
Urząd Regulacji Energetyki podkreśla, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Energii kontrole instalacji fotowoltaicznych mogą przeprowadzać wyłącznie przedsiębiorstwa odpowiedzialne za dystrybucję energii elektrycznej na danym terenie (OSD), działające na podstawie wydanej przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki koncesji.
URE zaznacza, że kontrole realizowane przez pracowników spółek dystrybucyjnych zawsze powinny być prowadzone w zespole liczącym co najmniej dwie osoby, na podstawie imiennego upoważnienia i legitymacji służbowej wydanej przez operatora systemu dystrybucyjnego, który dostarcza energię elektryczną na danym terenie.
Urząd Regulacji Energetyki zaleca weryfikację upoważnień kontrolerów przed rozpoczęciem kontroli oraz ostrożność w sytuacjach, gdy osoby trzecie niedziałające z upoważnienia OSD podczas wizyty u odbiorcy chcą, aby ten umożliwił im dostęp do licznika – np. w celu odczytania danych dotyczących zużycia energii.
W przypadku odbiorców w gospodarstwach domowych właścicielem licznika (układu pomiarowo-rozliczeniowego) jest Operator Systemu Dystrybucyjnego, mający swoją infrastrukturę na danym terenie. To pracownicy OSD, do którego sieci odbiorca jest przyłączony, dokonują odczytów wskazań liczników. Dlatego zalecamy ostrożność w sytuacji gdy osoba trzecia, niedziałająca z upoważnienia OSD, podczas wizyty u odbiorcy chce, aby ten umożliwił jej dostęp do licznika, np. w celu odczytania danych dotyczących zużycia
– informuje Urząd Regulacji Energetyki.
URE podkreśla, że każdy przypadek podszywania się pod uprawnionych kontrolerów instalacji fotowoltaicznych powinien zostać zgłoszony policji.
URE może nałożyć kary
Kontrole instalacji fotowoltaicznych i magazynów energii są prowadzone w domach prosumentów przyłączonych do sieci takich operatorów jak Tauron Dystrybucja, Energa Operator czy PGE Dystrybucja. Jak podkreśla Urząd Regulacji Energetyki, kontrole te są istotne dla stabilności sieci i bezpieczeństwa jej użytkowników. Instalacje fotowoltaiczne niezgłoszone, przekraczające dopuszczalne poziomy napięcia podczas generowania energii lub dysponujące większą niż zgłoszona mocą zainstalowaną, mogą stanowić ryzyko dla innych odbiorców i sieci energetycznych.
Nieprawidłowości stwierdzone podczas kontroli domowych instalacji fotowoltaicznych oraz magazynów energii mogą być zgłaszane przez operatorów sieci do Urzędu Regulacji Energetyki, a ten może w takich sytuacjach nakładać na prosumentów kary finansowe. Pierwsze kary będące konsekwencją kontroli prowadzonych przez OSD zostały już nałożone. Więcej na ten temat w artykule: Więcej kontroli u właścicieli fotowoltaiki. Kary pieniężne dla kolejnych prosumentów.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.
Skontrolowac to sobie mozecie u lekarza swoj stan psychiczny. To ja decyduje, kogo wpuszcze na posesje. Ludzie, Poznajcie swoje prawa i przestancie sie bac belkotu przedstawicieli jakichs firemek. Licznik sprawdzic moga zdalnie, a co za licznikiem, to moja sprawa. Jak wam sie kreci jakis podejrzany element pod brama, to nigdy nie otwierajcie
@oburzony – składając wniosek o przyłączenie wypełniałeś takie pozycje jak moc, liczba i model paneli PV. Energa od 2020 roku kontroluje to dronem, a nie przez wizyty na twojej posesji. Pozostali zaczęli rok poźniej. Możesz sobie z procy albo wiatrówki postrzelać, ale na pewno nie decydować o czymkolwiek.
U mnie już byli i skontrolowali, ale instalacji fotowoltaicznej nie znaleźli.
Na domokrążców podstawa, to ogrodzenie i porządny pies. Na kontrole przeprowadzane przez drony jednak nie ma prawnego bata.
UWAGA! Podaję komunikat: Karzdy kto naruszy mojom przestrzeń powietrznom zostanie zestrzelony.
Dlaczego URE nie zgłosiło sprawy do prokuratury, tylko ostrzega prosumentów?
Sprzedawco , smieszny ograniczony ludku. Drona to mozesz sobie wsadzic i skontrolowac stan swojego dupska. Dron nie wleci pod panele i nie sprawdzic co jest napisane na tabliczce, nie wleci tez przez okno do domu by skontrolowac twoj falownik. Dron tez nie odrozni paneli zamontowanych w off gridzie od tych on gridowych. Moze sobie polatac, ale nic z tego latania nie wyniknie. Powodzenia w wyegzekwowaniu czegokolwiek na podstawie lotu smiesznego drona.. Dorosnij zastraszony wychowany w komunie niewolniku z mentalem chlopa panszczyznianego.
Test dronem może generować fałszywe alarmy: mam w ogrodzie 48 paneli, z czego 7 jest podłączone do małego off-grida czego dron nie rozpozna, reszta mieści się poniżej 10kWp