UC84 zdecyduje o przyszłości rynku OZE? Branża ostrzega: 205 GW projektów w grze
Przed głosowaniem nad projektem ustawy UC84 sektor odnawialnych źródeł energii bije na alarm. Choć kierunek reformy systemu przyłączeń do sieci jest – zdaniem przedsiębiorców – słuszny, to niektóre zawarte w projekcie rozwiązania mogą wyhamować inwestycje warte miliardy złotych, zmienić strukturę rynku i podnieść presję cenową na gospodarkę.
W tym tygodniu Sejm ma zająć się ponownie projektem nowelizacji Prawa energetycznego, oznaczonym na etapie prac w rządzie numerem UC84. Projekt nowelizacji został przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do Sejmu w połowie stycznia. Sejmowe komisje zdecydowały jednak o przerwaniu prac nad projektem, aby dać rządowi czas na porozumienie się z przedstawicielami branży OZE w sprawie jego najbardziej kontrowersyjnych zapisów.
Branża OZE i magazynowania energii nie kwestionuje potrzeby uporządkowania zasad przyłączeń do sieci. Jednak – jak podkreślają jej przedstawiciele – obecny kształt projektu nowelizacji Prawa energetycznego (UC84) może oznaczać administracyjne „zamrożenie” setek inwestycji, w tym tych już rozwijanych.
– Nie wiemy, czego możemy się spodziewać po komisji. Nie mieliśmy dotąd żadnych decyzji dotyczących poprawek zgłoszonych przez zainteresowane strony. Nie wiemy też, w jaki sposób Ministerstwo Klimatu i Ministerstwo Energii pogodziły rozbieżności, które pojawiły się podczas ostatnich obrad komisji – mówi Jan Sakławski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii (PSFiME).
Rząd najpierw musi się porozumieć
Podczas wcześniejszych prac legislacyjnych różnice stanowisk między resortami były na tyle wyraźne, że przewodniczący połączonych komisji, poseł Ryszard Petru, apelował o ich uzgodnienie jeszcze przed głosowaniem.
– Najpierw rząd musi się porozumieć, a dopiero później można przejść do głosowania. Tymczasem nadal pozostają pytania posłów oraz uwagi całego sektora energetycznego, które nie doczekały się odpowiedzi – wskazuje Jan Sakławski.
Branża energetyki odnawialnej podkreśla, że nie jest to spór techniczny ani wewnątrzśrodowiskowy. „To decyzja o tym, czy Polska przyspieszy budowę najtańszych źródeł energii, czy administracyjnie je wyhamuje” – czytamy w komunikacie organizacji reprezentujących sektor OZE i magazynowania energii.
205 GW w systemie – bufor czy „bańka”?
Według danych przywoływanych przez organizacje branżowe w systemie funkcjonuje obecnie około 205 GW wydanych warunków przyłączenia dla OZE i magazynów energii. Zdaniem autorów apelu nie oznacza to nadmiaru mocy, lecz naturalny bufor inwestycyjny — statystycznie realizowana jest jedynie część projektów.
Projekt nowelizacji Prawa energetycznego wprowadza jednak nowe mechanizmy weryfikujące realność inwestycji, w tym tzw. kamienie milowe, czyli obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę w określonym czasie.
– Intencją projektodawców było oddzielenie projektów rzeczywiście realizowanych od tych o charakterze czysto handlowym. Rozumiemy ten cel, ale zaproponowane terminy są naszym zdaniem zbyt krótkie – ocenia Jan Sakławski.
Największe obawy budzi retroaktywność przepisów.
– Najbardziej interesuje nas kwestia działania prawa wstecz i tego, jak nowe mechanizmy będą wpływać na projekty już rozwijane – podkreśla wiceprezes PSFMiE.
„Wielka armata i mrówki”
Krytyczne uwagi dotyczą także nowych wymogów finansowych. Projekt UC84 przewiduje podwyższenie zabezpieczeń z 3 do 6 mln zł w bardzo krótkim czasie, a w przypadku większych inwestycji skala obciążeń może być jeszcze wyższa.
– W najbardziej negatywnym scenariuszu przy dużych projektach z trzech milionów złotych robi się dwanaście – zaliczki i zabezpieczenia rosną skokowo i w bardzo krótkim czasie – wskazuje Paweł Konieczny, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Słonecznej (PSES).
Także Henryk Majchrzak z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR) ostrzega przed skutkami finansowymi proponowanych zmian, argumentując, że kilka pozornie drobnych zapisów czyni w tym przypadku sytuację inwestorów dramatyczną. Jego zdaniem w praktyce mogą one zatrzymać rozwój projektów rzędu 100 GW, na które rynek wydał już realne pieniądze. I to pieniądze niemałe, bo straty z tytułu poniesionych nakładów na rozwój projektów mogą sięgnąć nawet 10 mld zł.
Jeszcze ostrzej ocenia projekt Krzysztof Kochanowski, prezes Polskiej Izby Magazynowania Energii:
Ustawodawca wytoczył wielką armatę i strzela do mrówek. Porządkowanie systemu jest potrzebne, ale naprawianie błędów nie może odbywać się kosztem inwestorów, którzy prowadzą realne projekty i finansują transformację prywatnym kapitałem.
Ryzyko koncentracji i presja cenowa
Zdaniem przedstawicieli branży na wprowadzeniu nowych regulacji szczególnie ucierpią małe i średnie przedsiębiorstwa, które mają ograniczoną zdolność absorpcji nowych obciążeń finansowych. Obecny model rozwoju rynku OZE w Polsce opiera się na współpracy mniejszych deweloperów z dużym kapitałem, który przejmuje projekty na etapie „ready to build”.
– Jeśli mniejsi inwestorzy zostaną zmuszeni do sprzedaży projektów, to cenę zacznie dyktować kupujący, czyli duży kapitał – tłumaczy Jan Sakławski.
W najbardziej negatywnym scenariuszu ciężar kształtowania rynku może przesunąć się w stronę największych grup kapitałowych — zarówno państwowych, jak i zagranicznych. Szczególne znaczenie może to mieć dla segmentu magazynów energii, który dopiero wchodzi w fazę dynamicznego wzrostu.
„Jeżeli wyhamujemy rozwój OZE, rachunek zapłaci przemysł i konsumenci. To kwestia konkurencyjności Polski, a nie spór jednej branży z administracją” — czytamy w komunikacie. Branża przypomina, że energia z lądowych farm wiatrowych i fotowoltaiki może kosztować około 300–350 zł/MWh, podczas gdy energia z gazu bywa 2–3 razy droższa.
Dwa postulaty zamiast blokady reformy
Organizacje branżowe deklarują gotowość do dalszego dialogu i podkreślają, że nie blokują reformy procesu przyłączeniowego jako takiej. Wskazują jednak dwa kluczowe postulaty:
- Wydłużenie terminów realizacji projektów, m.in. dla fotowoltaiki i magazynów energii z 2 do 3 lat, a dla wiatru na lądzie - z 3 do 5 lat.
- Wprowadzenie proporcjonalnych zasad finansowych oraz ochrony projektów będących w toku, tak aby nowe wymogi nie eliminowały inwestorów administracyjnie.
Kierunkowo zgadzamy się z propozycjami ministerstwa. Uważamy jednak, że część rozwiązań nie została wystarczająco przemyślana albo ich rzeczywisty cel nie został jasno zakomunikowany rynkowi
– podsumowuje Jan Sakławski.
Więcej na temat założeń nowelizacji ustawy Prawo energetyczne piszemy w artykule: Zmiany w projekcie ustawy o przyłączeniach. Branża apeluje do premiera.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.