Polska nie wdrożyła przepisów o dzieleniu się energią. Bruksela podejmuje działania
Polska znalazła się w gronie państw, które w wymaganym terminie nie wdrożyły unijnych przepisów umożliwiających obywatelom dzielenie się wytwarzaną przez nich energią. Z tego powodu nasz kraj został wezwany przez Komisję Europejską do transpozycji przepisów, które to umożliwią. Drugie wezwanie, które trafiło do polskiego rządu, dotyczy przepisów dla sektora wodoru.
Komisja Europejska wszczęła postępowania wobec państw, które nie poinformowały jej o przeniesieniu unijnych przepisów do prawa krajowego w wymaganym terminie. Państwa członkowskie miały czas do 17 lipca 2026 r. na notyfikowanie transpozycji przepisów dotyczących struktury rynku energii elektrycznej, określonych w dyrektywie (UE) 2024/1711. Chodzi w szczególności o przepisy dotyczące swobodnego wyboru sprzedawcy energii ( art. 4) oraz prawa do dzielenia się energią (art. 15a).
Dyrektywa 2024/1711 nadaje nowe brzmienie art. 4 dyrektywy (UE) 2019/944. Gwarantuje on odbiorcom energii elektrycznej swobodę wyboru sprzedawcy energii oraz możliwość jednoczesnego posiadania więcej niż jednej umowy, np. umowy sprzedaży energii i porozumienia o dzieleniu się energią.
Z kolei nowy art. 15a, dodany do dyrektywy 2019/944, wprowadza prawo do dzielenia się energią (ang. energy sharing). Mają z niego korzystać gospodarstwa domowe, małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) oraz organy publiczne. Zgodnie z unijnymi przepisami energią można się dzielić na podstawie prywatnego porozumienia między odbiorcami lub za pośrednictwem organizatora dzielenia się energią, będącego osobą prawną. Opłaty i taryfy sieciowe nakładane na dzieloną energię powinny być niedyskryminacyjne i odzwierciedlać koszty.
Do tej pory 18 państw członkowskich nie notyfikowało w wymaganym terminie pełnej transpozycji tych przepisów. Wezwania do usunięcia uchybienia trafiły do Belgii, Estonii, Irlandii, Grecji, Hiszpanii, Francji, Chorwacji, Łotwy, Litwy, Luksemburga, Węgier, Malty, Niderlandów, Polski, Rumunii, Słowenii, Finlandii i Szwecji.
Wcześniej informowaliśmy na portalu o wdrożeniu mechanizmu umożliwiającego dzielenie się energię wytwarzaną przez prosumentów na zasadzie peer-to-peer (P2P) przez Słowenię i Austrię. Więcej na ten temat w artykułach:
- Prosumenci sprzedadzą energię sąsiadom. Nowy model rozliczeń zyskuje popularność
- Prosument podzieli się energią z sąsiadem lub rodziną. Cenę uzgodnią wspólnie
Polska musi dostosować przepisy dla rynku gazu i wodoru
To nie jedyne wezwanie do pełnego wdrożenia unijnych przepisów w obszarze energetyki. Polska znalazła się także wśród 26 państw wezwanych przez Komisję Europejską do pełnej transpozycji przekształconej dyrektywy (UE) 2024/1788 w sprawie wodoru i gazów niskoemisyjnych.
Dyrektywa została przyjęta w 2024 r. jako część unijnego pakietu dotyczącego wodoru i gazów niskoemisyjnych, który obejmuje również rozporządzenie (UE) 2024/1789. Oba akty aktualizują zasady funkcjonowania unijnego rynku gazu ziemnego, określone w dyrektywie gazowej 2009/73/WE oraz w rozporządzeniu gazowym nr 715/2009. Wprowadzają także ramy regulacyjne dla infrastruktury przeznaczonej wyłącznie do przesyłu wodoru. Przepisy te mają ułatwić wykorzystanie gazów odnawialnych i niskoemisyjnych, w tym wodoru, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw oraz przystępnych cen energii dla wszystkich obywateli UE.
Państwa Unii Europejskiej miały czas do 5 sierpnia 2026 r. na przeniesienie tych przepisów do prawa krajowego i notyfikowanie tego Komisji. W terminie wywiązały się z tego jedynie Włochy. Komisja wysyła więc wezwania do usunięcia uchybienia do pozostałych 26 państw członkowskich, w tym Polski.
Co dalej?
Państwa, które otrzymały wezwania do usunięcia uchybienia, mają dwa miesiące na odpowiedź i dokończenie transpozycji. Jeśli w tym czasie Polska uchwali i notyfikuje przepisy, sprawa zostanie zamknięta. Jeśli nie, Komisja może przejść do kolejnego etapu, czyli wydać uzasadnioną opinię. To formalne stanowisko, w którym Komisja dokładnie opisuje naruszenie i wyznacza kolejny termin na jego usunięcie, zwykle dwa miesiące.
Jeśli państwo członkowskie nie wdroży przepisów także w tym terminie, Komisja może skierować skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). W przypadku braku notyfikacji transpozycji, jak w tej sprawie, Komisja może zaproponować kary finansowe już w pierwszej skardze do Trybunału.
Jeśli TSUE uzna, że naruszenie trwa, może nałożyć na państwo członkowskie jednorazową karę za okres, w którym przepisy nie były wdrożone, okresową karę pieniężną naliczaną za każdy dzień zwłoki od wyroku do pełnej transpozycji, albo obie kary jednocześnie.
W niektórych rodzajach naruszeń, np. przy błędnym wdrożeniu unijnej dyrektywy, ścieżka jest dłuższa. Najpierw TSUE wydaje wyrok stwierdzający naruszenie, a dopiero gdy państwo go nie wykona, Komisja wnosi drugą skargę z wnioskiem o nałożenie kary.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Obserwuj nas w Google News
Normalnie szok i niedowierzanie. Kto by pomyślał? Za to wprowadzanie kar wszelakich idzie nam jak z płatka.
Nasze państwo nie potrafi się wyrwać z postsowieckiego zamordyzmu, tak usilnie próbują trzymać wszystkich za ryj. Trudno sobie im wyobrazić żeby mogli pozwolić, aby obywatele dzielili się energią.
Przepisy będą jak tylko opracują system kontroli ryjów, systemu myślenia nie zmienią.