Wysokie ceny pelletu. Minister Motyka zapowiada interwencję
Ceny pelletu drzewnego gwałtownie wzrosły, a w wielu regionach Polski pojawiły się poważne problemy z jego dostępnością. Jak informują media, pellet znika ze sklepów i składów opału, a tona paliwa kosztuje nawet 2,5 tys. zł. Minister energii Miłosz Motyka zapowiada, że rząd może rozważyć interwencję, jeśli UOKiK stwierdzi zaburzenia na rynku.
Ceny pelletu drzewnego na początku 2026 r. wyraźnie wzrosły, co zbiegło się z wyjątkowo mroźną zimą i zwiększonym zapotrzebowaniem na opał. Jak informuje PAP, w styczniu tona pelletu sprzedawanego luzem kosztowała od około 1300 zł do nawet 2127 zł. Jeszcze droższy był pellet pakowany w worki po 15 kg – w dużych sieciach handlowych ceny sięgały nawet 2,5 tys. zł za tonę.
Wzrost cen był widoczny już wcześniej. Jesienią średnia cena tony pelletu wzrosła z około 1480 zł w lipcu do blisko 1860 zł w październiku. Zmiany te łączono m.in. z nowymi wymogami certyfikacyjnymi oraz zmianami przepisów dotyczących spalania biomasy w elektrociepłowniach.
Braki pelletu w sklepach i hurtowniach
Pellet jest obecnie jednym z najbardziej poszukiwanych paliw opałowych w Polsce. To paliwo w formie granulatu, produkowane z odpadów drzewnych, takich jak trociny, wióry i zrębki, sprasowanych pod wysokim ciśnieniem. W normalnych warunkach jest on dostępny w większości dużych sklepów budowlanych.
Obecnie jednak problemy z jego dostępnością są odczuwalne w wielu regionach kraju. W części marketów budowlanych i składów opału pellet jest niedostępny, a tam, gdzie można go kupić, ceny są wyjątkowo wysokie.
Niektóre składy opału wprowadziły sprzedaż limitowaną, oferując pellet jedynie na krótki okres lub ograniczając ilość przypadającą na jednego klienta. Część sprzedawców nie była w stanie określić terminu kolejnych dostaw.
Ministerstwo Energii analizuje sytuację
Rosnące ceny i niedobory pelletu zwróciły uwagę Ministerstwa Energii. Jak relacjonuje PAP Biznes, minister energii Miłosz Motyka poinformował w Sejmie, że nie wyklucza w przyszłości działań interwencyjnych państwa, których celem byłoby zwiększenie ilości pelletu dostępnego na rynku. Zaznaczył jednocześnie, że warunkiem podjęcia takich kroków byłoby stwierdzenie faktycznych zaburzeń w funkcjonowaniu rynku.
Minister wyjaśnił, że ewentualna interwencja mogłaby zostać przeprowadzona we współpracy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, o ile Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdzi występowanie nieprawidłowości. Jak podkreślił, rząd nie wprowadza reglamentacji cen pelletu, a analiza sytuacji należy obecnie do UOKiK.
Rola UOKiK i możliwe dalsze kroki
Z informacji PAP Biznes wynika, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów monitoruje rynek pelletu pod kątem ewentualnych naruszeń zasad konkurencji, w tym możliwości zmowy cenowej. Minister energii wskazał, że obecny wzrost cen jest efektem jednoczesnego spadku dostępności surowca oraz znacznie większego zużycia w sezonie grzewczym.
Decyzje dotyczące ewentualnych działań państwa mają zapaść po zakończeniu analiz prowadzonych przez UOKiK. Jak podkreślono, tylko potwierdzenie zaburzeń rynkowych może stanowić podstawę do interwencji z udziałem Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Jedyne co ten osobnik moze i chce to poszukać czegoś w nosie. Taka prawda o obecnej władzy