REKLAMA
 
REKLAMA

Moda czy trwały element rynku? Dlaczego spółdzielnie energetyczne przyciągają dziś taką uwagę

Moda czy trwały element rynku? Dlaczego spółdzielnie energetyczne przyciągają dziś taką uwagę
Grafika: Gemini

Spółdzielnie energetyczne w krótkim czasie przeszły drogę od niszowej konstrukcji prawnej do jednego z najgorętszych tematów w sektorze OZE. Dynamiczny wzrost liczby rejestracji, intensywne kampanie promocyjne i rosnące zainteresowanie samorządów oraz biznesu każą zadać pytanie: czy mamy do czynienia z trwałą zmianą modelu lokalnej energetyki, czy raczej z kolejną falą rynkowej mody?

Spółdzielnie energetyczne zaczynają być coraz głośniejszym tematem. Widać to nie tylko na targach, konferencjach czy eventach branży OZE. O spółdzielniach energetycznych coraz częściej mówi się także w mediach branżowych, samorządowych oraz wśród lokalnych przedsiębiorców. W ostatnich miesiącach wyraźnie widać również wzrost liczby kampanii informacyjnych i promocyjnych, które dla wielu odbiorców mogą kojarzyć się z metodami sprzedaży znanymi z rynku komercyjnych instalacji fotowoltaicznych.

Koniec 2025 r. bez wątpienia upłynął pod znakiem spółdzielni energetycznych. Warto więc przyjrzeć się, skąd bierze się tak duże zainteresowanie tą formułą.

REKLAMA

Od niszy do boomu rejestracyjnego

Zgodnie z ustawą o odnawialnych źródłach energii spółdzielnia energetyczna to organizacja, w której członkowie zrzeszają się w celu wytwarzania, dystrybucji lub odbioru energii elektrycznej, ciepła lub biogazu z OZE – na zasadach określonych przez samych członków spółdzielni.

Jeszcze niedawno spółdzielnie energetyczne funkcjonowały na marginesie rynku – w latach 2021–2024 było ich zaledwie około pięćdziesięciu. Sytuacja zmieniła się jednak gwałtownie w drugiej połowie 2025 r., kiedy liczba spółdzielni zaczęła rosnąć w niespotykanym wcześniej tempie. Obecnie w wykazie spółdzielni energetycznych prowadzonym przez KOWR figuruje ponad 540 takich podmiotów. Co stoi u podstaw tak dynamicznego wzrostu i dlaczego spółdzielnie energetyczne nagle znalazły się w centrum uwagi? Spróbujmy to wyjaśnić.

Net-metering jako kluczowa zachęta

Po pierwsze – korzyści systemowe. Aby zachęcić do tworzenia spółdzielni energetycznych, ustawodawca przewidział szereg preferencji. Jedną z kluczowych jest możliwość rozliczania energii w systemie net-meteringu. To właśnie ten mechanizm odpowiadał za boom na instalacje fotowoltaiczne w gospodarstwach domowych i firmach w latach 2018–2022, zanim został wygaszony dla prosumentów indywidualnych. W przypadku spółdzielni energetycznych net-metering nadal funkcjonuje. Oznacza to, że nadwyżki energii niewykorzystane na bieżąco są wprowadzane do sieci, a następnie – w późniejszym czasie – spółdzielnia może odebrać 60 proc. oddanej energii. Co prawda rozliczenie odbywa się w proporcji 1:0,6 zamiast 1:0,8 czy 1:0,7, jak miało to miejsce wcześniej u prosumentów, jednak przy dopuszczalnej mocy źródeł wytwórczych do 10 MW pozostaje to rozwiązaniem unikalnym w skali rynku.

Zwolnienie z opłat dystrybucyjnych zmiennych

Drugą istotną korzyścią jest zwolnienie z opłat dystrybucyjnych zmiennych. Energia rozliczana w ramach spółdzielni energetycznej nie jest nimi obciążona, co sprawia, że jej koszt z założenia jest niższy niż w standardowym modelu zakupu energii. W ostatnich latach odbiorcy energii mierzyli się nie tylko z rosnącymi stawkami dystrybucyjnymi, ale również z pojawianiem się kolejnych pozycji kosztowych na rachunkach. Coraz częściej wskazuje się, że to właśnie dystrybucja – a nie sama cena energii – staje się coraz bardziej istotnym elementem końcowego kosztu ponoszonego przez odbiorców.

REKLAMA

Wewnętrzne rozliczenia i elastyczność modelu

Trzecim elementem jest wewnętrzny system rozliczeń. Członkowie spółdzielni energetycznej mogą rozliczać energię elektryczną wytworzoną z OZE pomiędzy sobą. W praktyce oznacza to, że energia wyprodukowana przez jednego członka może – z wykorzystaniem sieci dystrybutora – zostać zużyta przez innego członka spółdzielni, w innym punkcie poboru energii (PPE).

Co istotne, takie rozliczenia nie wymagają posiadania koncesji, a ich zasady ustalane są wewnętrznie przez członków spółdzielni. Energia przekazywana pomiędzy członkami rozliczana jest w stosunku 1:1, czyli w 100 proc., natomiast nadwyżki niewykorzystane w danej godzinie trafiają do sieci i mogą zostać później odebrane w ramach mechanizmu net-meteringu (w 60 proc.).

Jak widać, spółdzielnia energetyczna łączy w sobie cechy klasycznego prosumenta rozliczanego w net-meteringu oraz prosumenta wirtualnego – bez ograniczeń co do mocy źródeł, bez dodatkowych wymogów formalnych i z możliwością skorzystania ze zwolnień z opłat dystrybucyjnych.

Lokalna kooperacja i bilansowanie energii

Z perspektywy systemowej spółdzielnie energetyczne mają również wspierać lokalną kooperację oraz bilansowanie energii. Jednym z wyzwań obecnego systemu elektroenergetycznego jest nadprodukcja energii w określonych porach dnia, która nie znajduje lokalnego odbiorcy. Przy odpowiedniej koordynacji działań członkowie spółdzielni mogą tworzyć lokalny mikrosystem, w którym produkcja energii jest lepiej dopasowana do rzeczywistego zapotrzebowania. W takim układzie potencjalne korzyści odnoszą zarówno wytwórcy, jak i odbiorcy energii, choć w praktyce wymaga to realnego zaangażowania i sprawnego zarządzania.

Tak wygląda to w teorii. A jak jest w praktyce?

Z danych KOWR wynika, że w ramach 457 spółdzielni energetycznych działa obecnie 1183 członków, obsługiwanych jest 5341 punktów poboru energii oraz 2096 źródeł wytwórczych OZE o łącznej mocy ok. 274,7 MW. Oznacza to relatywnie niewielką średnią moc przypadającą na jedną spółdzielnię i jednego członka. Tajemnicą poliszynela jest również fakt, że niewiele spółdzielni faktycznie prowadzi dziś pełnoskalowy obrót energią. Wiele z nich powstawało w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie tą formułą – często bez jasno określonego modelu działania – i nadal znajduje się na etapie przygotowań do rozpoczęcia działalności. Dodatkowo część spółdzielni była tworzona głównie z myślą o możliwości sięgania po dostępne instrumenty wsparcia, takie jak środki z KPO czy program „Energia dla Wsi”.

Oswajanie się spółdzielni energetycznych z polskimi uwarunkowaniami prawnymi i rynkowymi – po początkowym powolnym starcie – sprawiło, że coraz więcej podmiotów zaczęło interesować się tą formułą. Trend tworzenia spółdzielni energetycznych wyraźnie zaznaczył się także wśród samorządów oraz lokalnego biznesu. Choć pierwotnie spółdzielnie miały służyć zrzeszaniu się w celu bardziej efektywnego i lokalnego wykorzystania energii, dziś coraz częściej są postrzegane przez inwestorów jako jeden z modeli porządkowania i monetyzowania inwestycji OZE. To zjawisko, któremu warto się przyglądać, ponieważ jego realne znaczenie dla lokalnej transformacji energetycznej dopiero zaczyna się kształtować.

Jan Węgrzyn, członek zarządu Polskie Spółdzielnie Energetyczne Sp. z o.o.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze
Zamieszczając komentarz akceptujesz Regulamin oraz potwierdzasz zapoznanie się z Polityką prywatności. Administratorem danych osobowych jest E-MAGAZYNY sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, ul.Szturmowa 2, 02-678 Warszawa. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych oraz przysługujących Państwu prawach znajduje się w Polityce prywatności.

Brak komentarzy
 
 
 
 
Wywiady