PSE alarmują po dwóch latach od reformy. Jakość bilansowania bez poprawy

PSE alarmują po dwóch latach od reformy. Jakość bilansowania bez poprawy
System elektroenergetyczny. Fot. Shutterstock

Polskie Sieci Elektroenergetyczne alarmują, że ponad dwa lata po reformie rynku bilansującego jakość bilansowania handlowego się nie poprawia. Najbardziej niezbilansowany podmiot odpowiedzialny za bilansowanie (POB) we wrześniu przez 55 proc. czasu odchylał się od planu o ponad 100 MW.

Podmioty odpowiedzialne za bilansowanie, np. sprzedawcy energii, wytwórcy czy duzi odbiorcy przemysłowi, odpowiadają finansowo za różnicę między energią zakontraktowaną a faktycznie pobraną lub dostarczoną przez swoich klientów. Powinny dążyć do sytuacji, w której zakontraktują całą energię, jaką ich klienci zużyją lub wyprodukują. Gdy tego nie robią, równowagę w systemie musi przywracać operator, wykorzystując rezerwy mocy.

Według PSE dziesięć najbardziej niezbilansowanych podmiotów mogło w samym wrześniu zaoszczędzić 57 mln zł, a cały rynek 106 mln zł. Bierność części uczestników zmusza operatora do interwencji, w tym do ograniczania pracy źródeł OZE.

REKLAMA
REKLAMA

Dla niektórych niezbilansowanie to reguła

W raporcie za wrzesień 2026 r. PSE wskazały, bez podawania nazw, dziesięć podmiotów o największym wolumenie niezbilansowania. Suma energii dostarczonej lub pobranej nieplanowo przez każdy z nich wyniosła we wrześniu od 30 do 97 GWh. Rekordzista, oznaczony jako POB 6, miał 97 GWh niezbilansowania, a jego średnie odchylenie wyniosło -73 MW, co oznacza systematyczny niedobór zakontraktowanej energii. Jego niezbilansowanie przekraczało 100 MW przez 55 proc. okresów rozliczeniowych. U kolejnych podmiotów takich okresów było od 10 do 47 proc.

– Dla jednego POB, bardzo wysokie niezbilansowanie nie było wyjątkiem lecz regułą – piszą autorzy raportu.

Problem dotyczy także największych spółek energetycznych. W przykładzie z jednej doby handlowej największe niezbilansowanie jednego z nich przekroczyło 460 MW.

Ujemne ceny na rynku bilansującym

Według PSE skutki widać w cenach. Na początku września stan zakontraktowania systemu zmieniał się dynamicznie. 4 września gwałtowny wzrost nieplanowanej dostawy energii doprowadził do silnie ujemnych cen niezbilansowania, więc podmioty dostarczające energię nieplanowo zamiast zarobić poniosły koszty. W kolejnych dniach nieplanowy pobór energii oznaczał dla nich wysokie koszty, mimo że kurs na rynku dnia następnego był bliski zeru.

Gdy niezbilansowanie jest bardzo duże, wyczerpują się rezerwy mocy nie tylko w Polsce, ale też w krajach sąsiednich dostępne przez europejską platformę PICASSO. Wtedy aktywowane są najdroższe oferty, a ceny niezbilansowania sięgają nawet dziesiątków tysięcy złotych za MWh, wielokrotnie więcej niż na rynku hurtowym.

Operator musi też sięgać po działania interwencyjne, takie jak nierynkowe redysponowanie generacji OZE.

1 mld zł utraconych korzyści w 2026 r.

PSE oszacowały, ile podmioty mogłyby zaoszczędzić, gdyby lepiej bilansowały swoje portfele. Przy założeniu, że 20 proc. niezbilansowanej energii zostałoby rozliczone po cenie z rynku bilansującego, a po 40 proc. po cenach z rynku dnia następnego i rynku dnia bieżącego, korzyści dla dziesięciu najbardziej niezbilansowanych podmiotów wyniosłyby we wrześniu 57 mln zł, a dla wszystkich 106 mln zł. Według operatora, jeśli obecny trend się utrzyma, utracone korzyści w całym 2026 r. sięgną ok. 1 mld zł.

Koszty ponoszą nie tylko niezbilansowane podmioty. Według PSE niska jakość bilansowania zwiększa wykorzystanie rezerw kupowanych przez operatora, a te koszty pokrywają wszyscy odbiorcy w taryfie. Częste uruchamianie rezerw oznacza też „szarpany” grafik pracy bloków świadczących usługi systemowe.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Brak kontraktów 15-minutowych i transakcji w dniu dostawy

Raport pokazuje, że wiele podmiotów nie podejmuje nawet podstawowych działań. Podmioty te nie zawierają kontraktów 15-minutowych i nie są aktywne na rynku dnia bieżącego, mimo utrzymującego się niezbilansowania w jednym kierunku. Według PSE lista podmiotów o największym niezbilansowaniu pozostaje niezmienna.

PSE pokazują też pozytywne przykłady. Kilka podmiotów, m.in. odpowiedzialnych za bilansowanie odbiorców przemysłowych, w porównaniu z 2025 r. dostosowało profil zakupów do rzeczywistego zużycia we wszystkich lub większości kwadransów i zaczęło korzystać z transakcji na rynku dnia bieżącego.

– Dzisiejsza sytuacja jest nieakceptowalna i może zagrażać bezpieczeństwu pracy krajowego systemu elektroenergetycznego – podkreślają PSE.

Operator proponuje wzmocnienie zachęt do bilansowania, m.in. przez wprowadzenie składnika motywującego w cenie niezbilansowania. Wymagałoby to zmian w rozporządzeniu systemowym i warunkach dotyczących bilansowania. Analizy i konsultacje takich narzędzi trwają w ramach prac nad mapą drogową rynków energii (MAPRE).

Elastyczność kosztuje, brak elastyczności kosztuje więcej

Raport PSE pokazuje drugą stronę problemu, o którym coraz częściej mówi się w kontekście OZE. Jak wyliczyło Forum Energii, w 2025 r. nierynkowo ograniczono produkcję 1,4 TWh energii z OZE, a 97,8 proc. tych ograniczeń wynikało z niedostatecznej elastyczności bilansowej systemu, a nie z ograniczeń sieci.

Gdy część uczestników rynku nie planuje i nie koryguje swoich pozycji, operator musi szukać równowagi gdzie indziej, m.in. wyłączając farmy wiatrowe i fotowoltaiczne.

Rosnąca liczba magazynów energii, usługi elastyczności i firmy specjalizujące się w handlu energią i bilansowaniu dają narzędzia, by tę sytuację poprawić. Jak pokazują PSE na przykładach podmiotów, które w ciągu roku wyraźnie poprawiły bilansowanie, kluczowe są jednak lepsze prognozy i aktywny handel w dniu dostawy. Bez nich koszty braku elastyczności będą rosnąć wraz z udziałem OZE, a ponosić je będą wszyscy odbiorcy.

Patrycja Rapacka

patrycja.rapacka@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.