"Elektrownie kupują biomasę od pośredników, a nie od producentów"

"Elektrownie kupują biomasę od pośredników, a nie od producentów"
Darren Shilson, flickr cc-by

{więcej}W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Piotr Kowalewski ze stowarzyszenia producentów biomasy „Polska Biomasa” zwraca uwagę na mechanizmy funkcjonujące na rynku produkcji energii z biomasy

Przedstawiciel stowarzyszenia „Polska Biomasa” informuje, że polskie elektrownie realizujące obowiązek produkcji energii z wykorzystaniem OZE wykonują go głównie dzięki spalaniu biomasy pochodzącej z egzotycznych krajów, kupując ją nie od polskich producentów, ale od pośredników. W efekcie biomasa spalana w polskich elektrowniach pochodzi m.in. z Afryki czy krajów Europy Wschodniej. 

Piotr Kowalewski zwraca ponadto uwagę na problem, który wystąpił wraz z pojawieniem się nadpodaży zielonych certyfikatów, co skutkowało mniejszą opłacalnością produkcji zielonej energii i wycofywaniem się elektrowni z palenia biomasą oraz wypowiadania zawieranych wcześniej na wiele lat umów na jej dostawę. 

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Zdaniem przedstawiciela producentów biomasy, sytuacji polskich producentów biomasy nie poprawi wdrożenie projektu ustawy o OZE. Nie ogranicza bowiem importu biomasy i nie tworzy warunków do rozwoju lokalnych rynków produkcji i spalania biomasy. 

– Obecny paradoks polega na tym, że biomasa jest transportowana po całej Polsce, zamiast być spalana w pobliżu miejsca wytworzenia. A transport kosztuje i truje środowisko, bo przecież tiry, którymi się wozi towar, emitują szkodliwe gazy. Żeby to się zmieniło, potrzeba prawdziwej rewolucji i przestawienia się na małe, często przydomowe instalacje, które spalają biomasę. Obecnie nie ma lokalnego rynku, ludzie nie chcą palić biomasą. Decydują się na to prawdziwi ekolodzy z wyboru. A stan idealny jest taki, w którym biomasę sprzedaje się blisko. Ten system działa w Szwajcarii czy na Słowacji, gdzie wiele urzędów czy szkół ma piece na biomasę – „Gazeta Wyborcza” cytuje Piotra Kowalewskiego. 

Cały wywiad na łamach „Gazety Wyborczej”

gramwzielone.pl