Pellet za kilkaset złotych mniej? Kluczowy jest termin zakupu
Statystycznie najtaniej kupisz pellet między kwietniem a sierpniem, a najdrożej – w szczycie sezonu grzewczego, czyli od stycznia do lutego. Różnica w cenie między tymi okresami potrafi sięgać kilkuset, a w skrajnych przypadkach nawet ponad tysiąca złotych na tonie. Sezon 2025/2026 pokazał jednak coś ważnego. Sama znajomość kalendarza sprzedażowego już nie wystarczy, żeby bezpiecznie kupić opał na zimę. Wyjaśniamy, jak naprawdę działa sezonowość cen pelletu i jakie strategie zakupowe mają dziś sens.
Jeszcze kilka lat temu pellet reklamowano jako spokojną, przewidywalną alternatywę dla węgla i gazu – ekologiczną i stabilną cenowo. Dziś to jeden z najgoręcej komentowanych tematów opałowych w polskim internecie, i to nie bez powodu. Ostatnia zima zamieniła się dla wielu właścicieli kotłów w prawdziwy koszmar: puste składy, limity sprzedaży i gwałtownie rosnące ceny wywołały falę komentarzy w przestrzeni internetowej, interpelacje poselskie, wniosek resortu energii do UOKiK oraz zapowiedź możliwego uruchomienia rezerw strategicznych.
Do tego doszła niespodzianka, która zaskoczyła nawet branżę. Tegoroczne lato, tradycyjnie sezon wyprzedaży, nie przyniosło typowej przeceny, a ceny pozostały wyraźnie wyższe niż rok wcześniej. W efekcie pytanie „kiedy najlepiej kupić pellet” przestało być sezonową ciekawostką, a stało się realnym problemem finansowym dla ogromnej liczby gospodarstw domowych, a także pytaniem, na które odpowiedzi szuka coraz więcej Polaków, zanim nadejdzie kolejna zima.
Jak działa sezonowość cen pelletu?
Mechanizm jest prosty i od lat opisywany zgodnie przez branżę i media. Cena pelletu drzewnego podąża za popytem, a ten wyraźnie rośnie wraz z nadejściem chłodów. Serwis branżowy kb.pl zwraca uwagę, że najkorzystniej wypada zwykle lato – od czerwca do sierpnia – gdy zainteresowanie opałem wyraźnie maleje, a składy przyjmują nowe dostawy i mają miejsce w magazynach. Podobnie serwis PanPellet.pl szacuje, że w szczycie sezonu grzewczego ceny granulatu potrafią wzrosnąć nawet o 30-50 proc, względem cen wiosenno-letnich – ze względu na wyższy popyt, większą presję logistyczną na producentów oraz opóźnienia w dostawach.
Konkretne liczby z ostatniego sezonu dobrze pokazują skalę tych wahań. Jak wynika z zestawień cen publikowanych w ubiegłym roku, jesienią 2025 r. tona certyfikowanego pelletu klasy A1 kosztowała średnio ok. 1400 zł. Na przełomie grudnia 2025 i stycznia 2026 r. cena wzrosła do ok. 1650–1700 zł/t, by w lutym 2026 r., w szczycie mroźnej zimy, osiągnąć poziom 2000–2500 zł/t w sprzedaży hurtowej, a w niektórych punktach detalicznych nawet zbliżyć się do 3000 zł/t, przy jednoczesnym racjonowaniu sprzedaży (limity 10–20 worków na klienta) i całkowitym braku towaru w części składów przez kilka tygodni. To oznacza wzrost rzędu nawet 900 zł na tonie w ciągu 1–2 miesięcy. Po zakończeniu zimy ceny zaczęły stopniowo spadać i w kwietniu 2026 r. średnia cena wynosiła już ok. 1940 zł/t, z pojedynczymi ofertami rzędu 1400–1500 zł/t u lokalnych producentów.
Czy sezonowość zawsze się sprawdza? Lekcja z zimy 2025/2026
Tu dochodzimy do najważniejszego zastrzeżenia, które odróżnia rzetelną analizę od uproszczonej porady „kupuj latem, bo zawsze jest taniej”. Lato 2026 r. nie przyniosło typowej dla poprzednich lat wyprzedaży. Ceny pelletu w czerwcu 2026 r. były wprawdzie niższe niż w lutowym szczycie kryzysu, ale wciąż wyraźnie wyższe niż rok wcześniej – certyfikowany granulat kosztował średnio o ok. 20-30 proc, więcej niż w czerwcu 2025 r., przekraczając 1700 zł za tonę. Rynek – jak to ujął portal Forsal – wszedł raczej w fazę stabilizacji na podwyższonym poziomie niż w tradycyjną, głęboką przecenę.
To nie jest przypadek jednego sezonu, lecz sygnał strukturalnego problemu, który potwierdzają oficjalne instytucje. W odpowiedzi na interpelację poselską Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) przekazało, że w Polsce funkcjonuje już ponad 400 tys. kotłów na pellet, a rynek potrzebuje ok. 2 mln ton pelletu rocznie, podczas gdy podaż krajowego surowca drzewnego się kurczy – m.in. z powodu rosnącej konkurencji o biomasę ze strony energetyki zawodowej. Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta wprost przyznał, że resort dostrzega problem niedoboru pelletu na krajowym rynku, do którego przyczynił się gwałtowny wzrost popularności kotłów na biomasę, a ministerstwo ostrzegło, że bez zmian strukturalnych problem może się powtarzać w kolejnych latach.
Sprawą zainteresował się też resort energii. Wiceminister Konrad Wojnarowski poinformował, że resort zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) o zbadanie, czy wzrost cen nie wynika z pozarynkowych, niedozwolonych praktyk (np. zmowy cenowej). UOKiK, jak podał resort energii w odpowiedzi dla „Magazynu Biomasa”, nie stwierdził jednak nieprawidłowości. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział z kolei, że w razie utrzymujących się „zaburzeń” na rynku możliwa byłaby interwencja z udziałem Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśliło jednocześnie, że sprzedaż drewna z Lasów Państwowych utrzymuje się od lat na zbliżonym poziomie, a wprowadzony zakaz spalania pełnowartościowego drewna w energetyce zawodowej nie wpłynął negatywnie na produkcję pelletu. Resort poinformował też wprost, że nie planuje dopłat do pelletu ani bezpośredniej ingerencji cenowej w rynek.
W dialog z administracją rządową (m.in. Ministerstwem Energii, Ministerstwem Klimatu i Środowiska oraz Lasami Państwowymi) zaangażowała się także branża – Polska Rada Pelletu, zrzeszająca producentów i dystrybutorów, prowadzi rozmowy dotyczące transparentności rynku i bezpieczeństwa energetycznego odbiorców.
Wniosek? Sezonowość nadal działa. Lato wciąż jest statystycznie najtańszym momentem na zakup, ale w warunkach strukturalnego niedoboru surowca nie gwarantuje już tak głębokich, przewidywalnych przecen jak jeszcze kilka lat temu. Kupujący nie mogą dziś zakładać, że „na pewno będzie taniej za kilka miesięcy” – trzeba to sprawdzać na bieżąco.
Strategie zakupowe – jak kupować pellet mądrze?
- Kupuj poza sezonem, ale nie czekaj do ostatniej chwili nawet latem. Okno kwiecień-sierpień to nadal statystycznie najlepszy moment, ale – jak pokazał 2026 r. – dostępność i ceny mogą się różnić z tygodnia na tydzień w zależności od sytuacji surowcowej. Warto zaczynać śledzenie ofert już wczesną wiosną, a nie dopiero w środku lata.
- Kupuj zapas na cały sezon grzewczy, a nie „na już”. Zakup pelletu w reakcji na pierwsze mrozy to – zgodnie z doświadczeniem zimy 2025/2026 – najgorszy możliwy moment. Wtedy ceny są najwyższe, a dostępność najmniejsza (w lutym 2026 r. część składów nie miała towaru przez kilka tygodni). Lepiej zaplanować całoroczne zapotrzebowanie z wyprzedzeniem.
- Podpisz umowę z zaufanym, sprawdzonym dostawcą. Stała współpraca z jednym składem lub producentem, najlepiej z ustaloną wcześniej ceną lub priorytetem dostawy, chroni przed sytuacją, w której – jak zimą 2026 r. – nowi klienci trafiają na puste magazyny i limity sprzedaży (10–20 worków na osobę).
- Kupuj większymi partiami, jeśli masz gdzie magazynować. Zamówienia hurtowe (np. od razu kilka palet, a nie pojedyncze worki) zwykle wiążą się z niższą ceną jednostkową, a pellet workowany dobrze znosi przechowywanie w suchym, przewiewnym miejscu.
- Nie kieruj się wyłącznie ceną – sprawdzaj certyfikaty jakości. Tani pellet bez certyfikatu ENplus A1 może mieć wyższą wilgotność, więcej zanieczyszczeń i popiołu, co w praktyce zapycha podajniki, uszkadza palnik i podnosi koszty serwisu – według branżowych ostrzeżeń, te ukryte koszty potrafią „zjeść” całą oszczędność z zakupu taniej partii.
- Śledź komunikaty branżowe i rządowe, nie tylko ceny w najbliższym składzie. Sytuacja z 2026 r. pokazała, że informacje takie jak stanowiska Ministerstwa Klimatu i Środowiska, działania UOKiK czy zapowiedzi resortu energii dot. ewentualnej interwencji RARS bywają wczesnym sygnałem tego, czego można się spodziewać na rynku w najbliższych miesiącach.
- Traktuj rynek niemiecki jako dodatkowy wskaźnik. Ze względu na eksport polskiego pelletu do Niemiec i krajów skandynawskich, ceny notowane tam (publikowane m.in. przez niemieckie stowarzyszenie branżowe DEPV) często wyprzedzająco sygnalizują kierunek zmian także na rynku krajowym. Na łamach portalu pisaliśmy o cenach pelletu m.in. w Czechach.
Co dalej z rynkiem pelletu?
Oficjalne stanowisko Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie pozostawia złudzeń. Przy rosnącej liczbie kotłów na pellet i ograniczonej podaży krajowej biomasy ryzyko powtórki scenariusza z zimy 2025/2026 pozostaje realne, jeśli nie nastąpią zmiany strukturalne po stronie produkcji i dystrybucji surowca. Dla gospodarstw domowych ogrzewających się pelletem oznacza to jedno: sezonowe okno niższych cen między kwietniem a sierpniem wciąż warto wykorzystywać, ale planowanie zakupów „z zapasem” i śledzenie sytuacji rynkowej na bieżąco staje się dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Redakcja Gramwzielone.pl
redakcja@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.