Nieprawidłowości w dotacjach na przydomowe wiatraki. Niektórymi zajmie się prokuratura
Moja Elektrownia Wiatrowa należała do najbardziej kontrowersyjnych inicjatyw, jeśli chodzi o rządowe programy dofinansowania na odnawialne źródła energii. Ten program był krytykowany za wspieranie technologii, która w opinii wielu ekspertów nie została wystarczająco sprawdzona, a efektywność pracy przydomowych wiatraków była mocno kwestionowana. Jak wygląda sprawa kontroli instalacji, które zostały dofinansowane z tego programu?
Program Moja Elektrownia Wiatrowa został uruchomiony w połowie 2024 r., a jego realizację zakończono kilka miesięcy temu. Wnioskodawcy mogli w nim otrzymać dotacje nie tylko na przydomowe turbiny wiatrowe, ale także na współpracujące z nimi magazyny energii.
W programie Moja Elektrownia Wiatrowa można było wnioskować o dotacje na przydomową turbinę wiatrową o mocy 1-20 kW w wysokości do 30 tys. zł, przy czym dotacja nie mogła przekroczyć 50 proc. kosztów kwalifikowanych oraz kwoty 5 tys. zł na każdy kW mocy urządzenia. Dofinansowanie na współpracujący z turbiną magazyn energii o minimalnej pojemności 2 kWh mogła wynieść do 17 tys. zł, ale nie więcej niż 6 tys. zł/kWh.
Po pierwszym roku pilotażowego naboru Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) zdecydował się na jego kontynuowanie aż do 2028 r. – i przeznaczenie na dofinansowanie całego zarezerwowanego początkowo budżetu 400 mln zł. Później jednak Narodowy Fundusz zmienił zdanie i przedwcześnie zakończył nabór, obcinając dostępny budżet do 150 mln zł.
Program Moja Elektrownia Wiatrowa został zamknięty 20 lutego 2026 r. w momencie wyczerpania dostępnej alokacji. Łącznie wpłynęło niemal 5 tysięcy wniosków o dofinansowanie na mikroinstalacje wiatrowe o łącznej mocy 21 MW.
Chociaż program został zakończony, pozostają pytania o efektywność środków wydanych na jego realizację. Po zamknięciu naboru do NFOŚiGW wpływały zgłoszenia wskazujące na brak odpowiedniej wydajności przydomowych wiatraków, które zostały dofinansowane z Mojej Elektrowni Wiatrowej – a nawet na brak realizacji inwestycji, które objęto dofinansowaniem.
Jaka była skala nieprawidłowości i jakie działania podjął NFOŚiGW w odpowiedzi na otrzymywane zgłoszenia? Dotarliśmy do informacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska, która wyjaśnia sytuację w tym zakresie.
Resort klimatu tłumaczy, że chociaż zgłoszenia o nieprawidłowościach w programie Moja Elektrownia Wiatrowa „nie stanowiły masowego zjawiska, wskazywały na istotne ryzyka, które z perspektywy ochrony środków publicznych i bezpieczeństwa beneficjentów wymagały podjęcia stosownych działań przez NFOŚiGW”.
Jaka była skala nieprawidłowości?
W odpowiedzi na informacje napływające do NFOŚiGW, urzędnicy Funduszu przeprowadzili kontrole wybranych inwestycji, które objęto dofinansowaniem z Mojej Elektrowni Wiatrowej. W zeszłym roku przeprowadzono 68 kontroli.
W wyniku pierwszej ubiegłorocznej kontroli, która objęła 30 inwestycji, Narodowy Fundusz stwierdził w 8 przypadkach nieprawidłowości skutkujące koniecznością wycofania wniosku, zwrotu dotacji oraz ponownego złożenia wniosku z uzupełnioną lub poprawioną dokumentacją. W 5 przypadkach wskazano potrzebę uzupełnienia lub korekty dokumentacji (m.in. przekazania dodatkowych dokumentów, korekty danych rachunku bankowego lub elementów identyfikacyjnych instalacji), w 2 przypadkach dokonano zwrotu środków, a w 1 przypadku stwierdzono, że instalacja nie spełnia warunków programu i wniosek kwalifikuje się do odrzucenia. Prawidłowość zrealizowanych inwestycji stwierdzono w 14 przypadkach.
W drugiej ubiegłorocznej kontroli obejmującej 38 inwestycji w 6 przypadkach stwierdzono nieprawidłowości skutkujące skierowaniem wezwania do zwrotu wypłaconych środków, w szczególności w związku z: prowadzeniem działalności gospodarczej w miejscu instalacji, brakiem działania instalacji lub brakiem wymaganego magazynu energii, brakiem budynku mieszkalnego na nieruchomości, montażem instalacji na działce rekreacyjnej. W 2 przypadkach stwierdzono rozbieżność pomiędzy urządzeniami wskazanymi we wniosku a faktycznie zainstalowanymi, w związku z czym wskazano konieczność wycofania wniosku, zwrotu dotacji oraz ponownego złożenia wniosku z zaktualizowaną dokumentacją.
W 26 inwestycjach, które poddano drugiej kontroli, stwierdzono prawidłowość ich realizacji, przy czym w kilku odnotowano drobne kwestie formalne (np. informację o omyłce w adresie), które nie miały wpływu na prawidłowość realizacji inwestycji.
Zawiadomienia do prokuratury
Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje, że niektóre nieprawidłowości w programie Moja Elektrownia Wiatrowa skutkowały skierowaniem spraw do prokuratury. Dotyczyło to przypadków przedkładania dokumentów zawierających nieprawdziwe informacje.
Czy niższa produkcja energii grozi zwrotem dotacji?
Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska rozważa zmianę regulaminu ewentualnego kolejnego naboru, aby wprowadzić obowiązek dokumentowania przez wykonawców realnych uzysków energetycznych przed ostateczną wypłatą środków z dotacji?
Resort klimatu wyjaśnia, że w przypadku programów masowych skierowanych do osób fizycznych uzależnienie wypłaty dotacji od faktycznej produkcji energii nie znajduje uzasadnienia. Jak tłumaczy wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, tego typu mechanizm znacząco skomplikowałby proces rozliczeń, wydłużył czas wypłaty środków oraz zwiększył koszty administracyjne – zarówno po stronie instytucji wdrażającej, jak i beneficjentów.
Dodatkowo – jak wyjaśnia wiceminister klimatu – produkcja energii zależy od wielu czynników niezależnych od użytkownika, takich jak warunki pogodowe, lokalizacja czy sposób eksploatacji instalacji, co utrudniałoby stworzenie jednolitych i sprawiedliwych zasad oceny. Krzysztof Bolesta podkreśla, że w programach o dużej skali kluczowe jest zachowanie „prostoty, przejrzystości i przewidywalności wsparcia”.
Kontrole są kontynuowane
W 2026 roku przeprowadzono dotychczas kontrole 14 inwestycji dofinansowanych z Mojej Elektrowni Wiatrowej, a – jak wyjaśnia Ministerstwo Klimatu i Środowiska – obecnie trwa opracowywanie zaleceń pokontrolnych i nie jest jeszcze możliwe przedstawienie szczegółowych danych.
Piotr Pająk
piotr.pajak@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Zdaje sie że przydomowy wiatrak to jest jedna wielka nieprawidłowość.
Do STP: przydomowy wiatrak niekoniecznie.Natomiast grupa przestępcza do rozrabiania kasy na ,,kredyty” w instytucji która te pieniądze rozdziela- a i owszem.
Co robi dofinansowanie. Kupuje się złom w chinach,jak najtaniej i sprzedaje z marżą 500% – 1000% bo jest dofinansowanie.
To samo będzie na jesieni z przydomowymi akumulatorowymi magazynami energii .
Lubię to miejsce – nawet trudno powiedzieć za co konkretnie.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Zapisuję stronę – za jakiś czas będę chciał tu wrócić, żeby poczytać nowe mam nadzieje równie dobre teksty.
jeżeli jest to prokuratura niejakiego żurka to umorzymy z powodu niskiej szkodliwości społecznej
Wiatraki to był pomysł obecnego rządu aby coś wymyślić na wzór z PiS z fotowoltaiką. Wyszło jak wyszło. Program wiatraków w 100% chybiony, nie dla zwykłych ludzi tylko kolegom z grubym portfelem.
Taki program miałby sens gdyby był zrobiony z sensem. Musiałby spełnić poniższe, dość oczywiste warunki a wielu one nie odpowiadają i zrobią wiele by wykazać ze są niemożliwe do spełnienia:
1. Dofinansowanie jest dla małych elektrowni wiatrowych zdefiniowanych PN EN 61400-2. Czyli takich co mają wirnik o powierzchni <200m2, co daje średnicę wirnika<16m. Załapali by się i rolnicy i mali przedsiębiorcy i indywidualni konsumenci energii. Nie tworzono by jakiejś nowej dziwacznej kategorii 6kW.
2. Projekt powinien mieć audyt energetyczny zrobiony przez zewnętrznego audytora który oszacuje ilość wyprodukowanej energii przez wybrany przez inwestora turbozespół wiatrowy. Audyt dla innych dofinasowań jest jakoś wymagany a tutaj nie ?
3. Dostawca turbozespołu wiatrowego musi gwarantować krzywą mocy maszyny pod rygorem płacenia inwestorowi za niewyprodukowaną energię z powodu nieprawdziwych danych jakie podał.
4. Dofinasowanie powinno wynikać z przyjętej dla programu ceny emisji uniknionej.
5. Dopuszczone do stosowania powinny być tylko turbozespoły wyposażone w moduł zdalnego monitoringu transmitującego on line na stronę internetową NFOŚ podstawowe dane o instalacji, w tym zainstalowaną moc, typ maszyny, instalatora oraz aktualnie rozwijaną moc, ilość energii wyprodukowanej od dnia instalacji, wielkość otrzymanej dotacji. To wyeliminowałoby zabawki z programu, zdyscyplinowałoby audytorów i pracowników NFOŚ, szybko wyeliminowało słabych instalatorów i niskiej producentów niskiej jakości turbozespołów. Dałoby następnym inwestorom i audytorom dane coraz rzetelniejsze dane co do efektywności takich instalacji. My zaś, czyli społeczeństwo wiedzielibyśmy jak pracują nasze pieniądze.
Ale się rozmarzyłem