Wiatr silniejszy niż polityka? USA budują farmę o mocy 3,5 GW
Choć Donald Trump wielokrotnie deklarował, że zablokuje rozwój energetyki wiatrowej w Stanach Zjednoczonych, w Nowym Meksyku finalizowany jest projekt, który przeczy tej narracji. SunZia Wind and Transmission o mocy 3,5 GW ma rozpocząć komercyjną działalność w 2026 r. i stanie się największą lądową farmą wiatrową w USA oraz jedną z największych na świecie.
SunZia Wind powstaje w trzech hrabstwach stanu Nowy Meksyk: Lincoln, Torrance i San Miguel. Projekt realizowany przez Pattern Energy obejmuje budowę około 900 turbin wiatrowych oraz towarzyszącej im infrastruktury przesyłowej HVDC o napięciu około 525 kV i długości blisko 900 km. Linia przesyłowa umożliwi eksport energii do Arizony i Kalifornii – rynków o wysokim zapotrzebowaniu i ambitnych celach klimatycznych.
Jak deklaruje inwestor, całkowita moc instalacji ma wynieść około 3,5 GW, choć dokumenty federalne wspominają także o mocy 3,65 GW. Tym samym skala przedsięwzięcia plasuje je wyżej niż jakikolwiek dotychczasowy lądowy projekt wiatrowy w USA. Energia z SunZia ma odpowiadać zapotrzebowaniu kilku milionów gospodarstw domowych rocznie.
Koszt budowy i uruchomienia całego kompleksu – farmy i linii przesyłowej – szacowany jest na ponad 10 mld dolarów. Budowa rozpoczęła się w 2023 r., a komercyjny start instalacji planowany jest na 2026 r.

Rekordowy rok dla amerykańskiej energetyki
SunZia nie jest wyjątkiem, lecz częścią znacznie szerszego trendu inwestycyjnego. Według najnowszego raportu Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) w 2026 r. do amerykańskiej sieci ma zostać przyłączonych rekordowe 86 GW nowych mocy w energetyce zawodowej.
Najwięcej nowych mocy, bo aż 43,4 GW, ma pochodzić z fotowoltaiki (51 proc.). Na drugim miejscu znalazły się magazyny energii (24 GW, 28 proc.), a na trzecim – energetyka wiatrowa z 11,8 GW nowych mocy (14 proc.). Pozostałe 6,3 GW mają stanowić nowe jednostki gazowe.
Choć udział wiatru jest mniejszy niż fotowoltaiki i magazynów, planowane 11,8 GW oznacza ponad dwukrotny wzrost względem poprzedniego roku. Co istotne, cztery stany – Nowy Meksyk, Teksas, Illinois i Wyoming – mają odpowiadać za blisko 60 proc. nowych mocy wiatrowych. W tym zestawieniu projekt SunZia jest absolutnym liderem.
Równolegle w Stanach Zjednoczonych rozwijane są też projekty offshore, takie jak Vineyard Wind 1 (800 MW) u wybrzeży Massachusetts czy Revolution Wind (715 MW) w Rhode Island, planowane do uruchomienia w 2026 r. Ten ostatni został jednak dwukrotnie zablokowany przez Departament Spraw Wewnętrznych Stanów Zjednoczonych. Prowadzące projekt firmy Orsted i Skyborn Renewables odwołały się od nakazu wstrzymania prac i uzyskały tymczasowe nakazy sądowe zezwalające na ich kontynuowanie. Podobną batalię Orsted i Equinor toczą w sprawie innej morskiej farmy wiatrowej – Empire Wind w pobliżu Nowego Jorku.
Polityka kontra rynek
Energetyka wiatrowa od lat znajduje się w centrum amerykańskiego sporu politycznego. Donald Trump wielokrotnie krytykował turbiny wiatrowe – zarówno z powodów estetycznych i ekonomicznych, jak i zdrowotnych. W przeszłości sugerował nawet, że mogą one powodować raka – teza ta była szeroko dementowana przez środowiska naukowe i organizacje medyczne jako niepoparta dowodami.
W kampanii wyborczej Trump zapowiadał ograniczenie lub wstrzymanie nowych inwestycji wiatrowych, zwłaszcza offshore. W tym kontekście SunZia Wind staje się symbolem paradoksu amerykańskiej polityki energetycznej: mimo ostrych deklaracji części sceny politycznej, rynek – wspierany przez długoterminowe kontrakty, ulgi podatkowe i presję inwestorów – kontynuuje ekspansję OZE.
Dodatkowo wiele projektów OZE w USA powstaje w stanach tradycyjnie republikańskich – jak Teksas czy Wyoming – gdzie argumentem przeważającym bywa nie klimat, lecz ekonomia: miejsca pracy, wpływy podatkowe i rozwój infrastruktury.
Jak przebiega budowa największej farmy wiatrowej w USA? Przedstawia to poniższy film:
.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.
Fobia antywiatrakowa ma oparcie w religii i bzdurach węglarzy. I żaden argument nie trafi do zaczadzonych.
Trump nigdy nie deklarował że zlikwiduje wszystkie wiatraki – jedynie że zakaże budowania na ziemiach federalnych i że zlikwiduje dopłaty i dotacje. I jak widać w tym miał rację – energetyka wiatrowa może rozwijać się bez dotacji, jedynie w oparciu o rachunek ekonomiczny.