Dotacje tylko dla europejskich elektryków? UE pracuje nad zmianami w prawie
Komisja Europejska przygotowuje szereg propozycji prawnych, które mają uzależnić dostęp do publicznych środków od tego, czy pojazdy elektryczne są faktycznie produkowane w Europie i czy firmy wykazują określone udziały elektryków w swoich flotach.
Unijni decydenci pracują nad pakietem zmian w prawie, który ma z założenia stymulować rozwój rynku elektromobilności „Made in Europe”. Jednym z filarów pakietu jest tzw. Industrial Accelerator Act – projekt aktu prawnego przewidujący, że produkty korzystające z publicznych dopłat lub zamówień publicznych muszą spełniać określone progi pochodzenia europejskiego komponentu. W przypadku elektrycznych samochodów osobowych projekt zakłada, że pojazd musi być montowany w Unii Europejskiej, a co najmniej 70 proc. wartości jego części – z wyłączeniem baterii – powinno pochodzić od dostawców z UE.
Pomysłodawcy projektu mówią wprost: celem tych restrykcji jest ochrona europejskiego przemysłu samochodowego przed tanim importem oraz wzmocnienie lokalnych łańcuchów wartości.
Floty firmowe w centrum polityki stymulowania popytu
Drugim kluczowym elementem nowej strategii Komisji Europejskiej jest propozycja rozporządzenia o pojazdach firmowych (Clean Corporate Vehicles Regulation). Jak argumentują autorzy projektu, regulacja ta ma wspierać rozwój rynku samochodów elektrycznych przez wykorzystanie popytu generowanego przez przedsiębiorstwa. Już dziś floty firmowe odpowiadają bowiem za znaczną część rejestracji nowych samochodów w Unii.
Komisja Europejska proponuje, aby od 2030 r. znaczna część pojazdów rejestrowanych przez duże firmy była zero- lub niskoemisyjna. W tym celu opracowała szczegółowe wytyczne dla poszczególnych krajów Wspólnoty – w zależności od ich obecnego poziomu rozwoju rynku elektromobilności. Przykładowo: dla Niemiec udział firmowych pojazdów zero- i niskoemisyjnych miałby od 2030 r. wynosić 83 proc., z czego 54 proc. miałyby stanowić pojazdy w pełni elektryczne. Dla Francji udział ten wynosiłby odpowiednio 69 proc. i 45 proc., zaś dla Polski – 48 proc. i 31 proc. Ogółem w skali całej Unii Europejskiej udział firmowych pojazdów zeroemisyjnych (ZEW) w 2030 r. miałby sięgać 45 proc.
Udział pojazdów zeroemisyjnych (ZEW) we flotach firmowych wybranych krajów Unii
Europejskiej w latach 2021-2025 z uwzględnieniem prognozowanego wzrostu
w latach 2026-2030 w oparciu o propozycje Komisji Europejskiej

Organizacje branżowe i środowiskowe, w tym Transport & Environment, argumentują jednak, że to za mało. Według ich propozycji udział w pełni zeroemisyjnych samochodów w nowych rejestracjach flotowych mógłby sięgnąć nawet 69 proc. już w 2030 r., przy jednoczesnym wyłączeniu hybryd plug-in z kategorii pojazdów wspieranych jako rozwiązania przejściowe.
Inne postulaty organizacji branżowych obejmują również stopniowe wygaszanie subsydiów oraz preferencji podatkowych dla samochodów benzynowych i diesla w sektorze firmowym. Według ich szacunków obecny system ulg i zachęt dla pojazdów spalinowych kosztuje europejskich podatników około 42 mld euro rocznie.
Debata: strategia wzrostu czy protekcjonizm?
Mimo że propozycje Komisji Europejskiej stanowią zaledwie szkic przyszłych regulacji, rynek zareagował na nie nerwowo. Zwolennicy nowych przepisów podkreślają, że silne kryteria „Made in Europe”, w połączeniu z ambitnymi celami flotowymi, mogą pomóc europejskim producentom konkurować z tańszym importem, zwłaszcza z Chin, gdzie państwowe wsparcie dla sektora elektromobilności jest znaczące.
Przeciwnicy ostrzegają jednak przed ryzykiem napięć handlowych oraz wzrostem kosztów dla przedsiębiorstw i konsumentów. W ich ocenie zbyt sztywne wymogi lokalnej zawartości komponentów mogą prowadzić do podwyżek cen pojazdów i ograniczenia konkurencji. Część państw członkowskich oraz przedstawicieli przemysłu apeluje o bardziej elastyczne rozwiązania i szczegółową ocenę skutków regulacji.
Rynek samochodowy 2025: elektryki rosną, ale nie dominują
Tymczasem dane rynkowe za 2025 r. pokazują, że sektorowi elektromobilności w Unii Europejskiej przydałoby się wsparcie regulacyjne. Transformacja motoryzacji w UE bowiem postępuje, ale elektrykom daleko jeszcze do zdominowania rynku motoryzacyjnego. Zgodnie z raportem Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) „New car registrations” w 2025 r. w Unii Europejskiej zarejestrowano 1,88 mln nowych samochodów w pełni elektrycznych (BEV), co przełożyło się na 17,4 proc. udziału w rynku nowych aut. To wyraźny wzrost względem 2024 r., kiedy udział BEV wynosił 13,6 proc. Jednocześnie hybrydy utrzymują pozycję lidera rynku z udziałem 34,5 proc., natomiast łączny udział samochodów benzynowych i diesla spadł do 35,5 proc.
Udział poszczególnych typów pojazdów w rynku Unii Europejskiej w 2025 r.

W największych gospodarkach UE, takich jak Niemcy, Francja, Belgia czy Holandia, odnotowano istotne wzrosty rejestracji samochodów elektrycznych, przy czym szczególnie wysoką dynamiką wzrostu rok do roku wyróżniał się rynek niemiecki. Wciąż daleko mu jednak do Norwegii, gdzie według komunikatu norweskiej Rady Informacji o Ruchu Drogowym elektryki stanowiły w 2025 r. 95,9 proc. wszystkich nowych rejestracji.
Agata Świderska
agata.swiderska@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.