Niemcy zmieniają ustawę grzewczą. Kotły gazowe wracają do gry
Niemcy łagodzą przepisy dotyczące ogrzewania budynków. Nowa ustawa ponownie dopuszcza montaż kotłów gazowych i olejowych, choć nakłada na użytkowników obowiązek stosowania coraz większych domieszek paliw niskoemisyjnych. Jak wskazuje Michał Kędzierski z Ośrodka Studiów Wschodnich, zmiana może spowolnić dekarbonizację niemieckiego ogrzewnictwa.
Bundestag i Bundesrat przyjęły ustawę o modernizacji budynków (niem. Gebäudemodernisierungsgesetz, GModG), która zasadniczo zmienia obowiązujące od 2023 r. regulacje dotyczące systemów grzewczych. Wersja rządowa została przyjęta z poprawkami zatwierdzonymi przez Komisję Gospodarki i Energii. Pierwsze przepisy weszły w życie 29 lipca 2026 r.
Jak opisuje Michał Kędzierski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, najważniejsza zmiana polega na odejściu od zasady, zgodnie z którą nowe instalacje grzewcze powinny wykorzystywać w co najmniej 65 proc. energię z odnawialnych źródeł. Nowe przepisy nie utrzymują także wcześniejszego zakazu użytkowania kotłów na paliwa kopalne po 2045 r.
Oznacza to, że ponownie możliwy będzie montaż nowych kotłów wykorzystujących gaz ziemny i olej opałowy. Warunkiem będzie jednak stopniowe zwiększanie udziału tzw. zielonych paliw, takich jak biometan, bio-LPG, biogeniczny olej opałowy czy niskoemisyjny wodór i produkowane z niego paliwa syntetyczne.
Według wyliczeń przedstawionych przez Kędzierskiego minimalny udział takich paliw ma wynosić 10 proc. od 2029 r., 15 proc. od 2030 r., 30 proc. od 2035 r. i 60 proc. od 2040 r.
Kotły gazowe i olejowe znów zyskują przestrzeń
Jak zauważa analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, zmiana oznacza przede wszystkim odejście od modelu, w którym państwo określało, jakie technologie grzewcze mogą być stosowane, na rzecz podejścia skupiającego się na tym, jakie paliwo jest wykorzystywane w urządzeniu.
Pompy ciepła nadal pozostają preferowanym rozwiązaniem, o czym świadczy utrzymanie systemu dopłat do ich instalacji. Nowe przepisy tworzą jednak alternatywę dla właścicieli nieruchomości, którzy chcą korzystać z kotłów gazowych lub olejowych.
Kędzierski zwraca uwagę, że w praktyce może to doprowadzić do ponownego wzrostu sprzedaży tych urządzeń po okresie zastoju. Jednocześnie, jak wynika z przywoływanych przez niego prognoz, pompy ciepła nadal mają zwiększać swój udział w niemieckim rynku ogrzewania, choć tempo tego procesu może być wyraźnie niższe.
Według prognozy Instytutu Gospodarki Energetycznej (niem. Energiewirtschaftliches Institut an der Universität zu Köln, EWI), przy poprzednich przepisach udział pomp ciepła w ogrzewnictwie miał wzrosnąć z około 6 proc. obecnie do 27 proc. w 2035 r. i 43 proc. w 2044 r. Po zmianie prawa prognozowany udział wynosi odpowiednio 19 i 26 proc.
W przypadku kotłów gazowych prognoza zakłada natomiast znacznie wolniejszy spadek ich udziału w niemieckim rynku grzewczym. Z obecnych około 54 proc. miałby on zmniejszyć się do 47 proc. w 2035 r. i 42 proc. w 2044 r.
Pompy ciepła wyprzedziły kotły gazowe
Zmiana przepisów u naszych zachodnich sąsiadów następuje w momencie, gdy rekordowy udział w sprzedaży nowych urządzeń grzewczych osiągnęły pompy ciepła. Jak wynika z danych Niemieckiej Agencji Energii (DENA), w 2025 r. po raz pierwszy pomp ciepła sprzedano w Niemczech więcej niż kotłów gazowych.
Pompy ciepła odpowiadały za 48 proc. sprzedaży wszystkich systemów grzewczych, podczas gdy rok wcześniej ich udział wynosił 27 proc. W ciągu roku sprzedano około 299 tys. takich urządzeń. Jak informowaliśmy wcześniej, było to niemal czterokrotnie więcej niż liczba pomp ciepła sprzedanych w tym samym czasie w Polsce.
Rosnące znaczenie pomp ciepła było wspierane przez niemiecki system dopłat. Około 85 proc. dofinansowań przyznanych na nowe źródła ciepła w 2025 r. dotyczyło właśnie tych urządzeń.
Jednocześnie, jak wskazuje Michał Kędzierski z OSW, nowa ustawa może spowolnić dalszy wzrost udziału pomp ciepła, ponieważ ponownie otwiera rynek na kotły gazowe i olejowe.
Problemem może być dostępność zielonych paliw
Jak podkreśla eskpert OSW, jednym z najważniejszych wyzwań związanych z nowymi regulacjami będzie zapewnienie odpowiedniej ilości paliw, które mają zastępować gaz ziemny i olej opałowy. Szczególnie istotny jest biometan. Według danych przytoczonych przez Ośrodek Studiów Wschodnich w Niemczech produkuje się obecnie około 12 TWh tego paliwa rocznie, przy czym na ogrzewnictwo trafia zaledwie około 1 TWh.
Tymczasem według wyliczeń EWI zapotrzebowanie niemieckiego ogrzewnictwa na biometan może w ciągu dekady sięgnąć od 30 do 75 TWh rocznie, w zależności od tego, jak będzie rozwijał się rynek urządzeń grzewczych. W dalszej perspektywie, przy założeniu pełnego przejścia na zielone paliwa, zapotrzebowanie mogłoby wzrosnąć jeszcze bardziej.
OSW zwraca uwagę, że zwiększenie produkcji krajowej może nie wystarczyć. Teoretyczny maksymalny potencjał produkcji biometanu w Niemczech jest szacowany przez branżę na około 78 TWh, a o to paliwo konkurują również energetyka i transport.
Możliwym uzupełnieniem krajowej produkcji mógłby być import. Obecnie jest on jednak niewielki, a zwiększenie dostaw z zagranicy wymagałoby rozwoju odpowiedniej infrastruktury i mocy produkcyjnych.
Gaz może być tańszy dziś, ale droższy w przyszłości
Nowe przepisy mogą ograniczyć koszty i presję na gospodarstwa domowe w momencie wymiany źródła ciepła, jednak według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich pojawia się ryzyko, że właściciele kotłów gazowych i olejowych zapłacą więcej za ich późniejszą eksploatację.
Kędzierski wskazuje, że ceny paliw kopalnych wykorzystywanych do ogrzewania mogą rosnąć w związku z kosztami emisji CO2 oraz kosztami utrzymania infrastruktury. Dodatkowym czynnikiem będzie obowiązek stosowania domieszek biopaliw, które są droższe od paliw konwencjonalnych.
Przykładowo biometan jest obecnie przeciętnie dwa-trzy razy droższy od konwencjonalnego gazu ziemnego. Według szacunków Instytutu Gospodarki Niemieckiej (niem. Institut der deutschen Wirtschaft, IW) koszt ogrzewania budynku kotłem gazowym może w związku z nowymi regulacjami wzrosnąć nawet dwukrotnie do 2040 r.
Jak podkreślają eksperci, w tym kontekście pompy ciepła pozostają konkurencyjne pod względem kosztów eksploatacji, choć ich zakup i instalacja są przeciętnie droższe od kotłów gazowych. Różnicę tę częściowo niwelują programy publicznego wsparcia.
Niemcy zmieniają także system dopłat
Wraz z nową ustawą niemiecki rząd zmodyfikował program wsparcia termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła Bundesförderung für effiziente Gebäude.
Jak podaje OSW, maksymalny poziom kosztów kwalifikowanych objętych wsparciem został obniżony z 30 do 28 tys. euro. Limit ma następnie zmniejszać się o 750 euro co pół roku. Podstawowa dotacja wynosi 30 proc. kosztów kwalifikowanych. Możliwe jest także uzyskanie dodatkowego bonusu zależnego od dochodu gospodarstwa domowego, który wynosi od 10 do 40 proc.
Kolejnym elementem jest premia za szybką wymianę ogrzewania. Obecnie wynosi ona 16 proc. kosztów i ma być zmniejszana co pół roku o 4 pkt proc., aż do wygaśnięcia programu w 2028 r.
Łączna wysokość wsparcia została ograniczona do 80 proc. kosztów kwalifikowanych. Przy obecnym limicie oznacza to maksymalnie 22,4 tys. euro dopłaty do wymiany źródła ciepła.
Nowe przepisy mogą spowolnić elektryfikację ogrzewania
Z analizy Michała Kędzierskiego wynika, że jednym ze skutków nowych regulacji może być wolniejsze odchodzenie Niemiec od gazu ziemnego w ogrzewnictwie. Kotły gazowe mają bowiem pozostać na rynku dłużej niż zakładano wcześniej. Jednocześnie rosnąć ma zapotrzebowanie na gaz w elektroenergetyce, co oznacza, że całkowite zużycie tego paliwa w Niemczech może w kolejnej dekadzie utrzymywać się na zbliżonym poziomie.
Zmiana prawa może również wpłynąć na tempo redukcji emisji. OSW przypomina, że sektor budynków odpowiadał w 2025 r. za około 16 proc. niemieckich emisji, czyli 103 mln ton ekwiwalentu CO2. Około 90 proc. emisji tego sektora związane jest z ogrzewaniem.
Jak wskazuje Kędzierski, redukcja emisji w budynkach już wcześniej przebiegała zbyt wolno, aby Niemcy mogły bez dodatkowych działań osiągnąć swoje cele klimatyczne.
Dlaczego Niemcy zmieniły przepisy?
Zmiana prawa ma również istotne tło polityczne. Poprzednia ustawa grzewcza, przygotowana za rządów koalicji z udziałem Zielonych, stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów niemieckiej polityki klimatycznej.
Jak przypomina OSW, przepisy z 2023 r. były postrzegane jako próba ograniczenia możliwości montażu kotłów gazowych i skłonienia właścicieli nieruchomości do wyboru pomp ciepła. Spór wokół ustawy wywołał silne napięcia polityczne i społeczne.
W kampanii wyborczej CDU/CSU zapowiadała likwidację tzw. ustawy grzewczej Habecka. Ostatecznie, jak wyjaśnia Kędzierski, nie zdecydowano się na całkowite uchylenie regulacji, lecz na zmianę najbardziej kontrowersyjnego elementu, czyli wymogu 65 proc. OZE.
Nowy rząd przedstawia reformę jako odejście od nakazów i zakazów oraz przywrócenie właścicielom nieruchomości większej swobody wyboru źródła ciepła.
Właściciele kotłów na gaz wpadną w pułapkę kosztową?
Zdaniem Michała Kędzierskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich nowe przepisy nie oznaczają całkowitego odejścia Niemiec od dekarbonizacji ogrzewnictwa. Zmieniają jednak sposób jej prowadzenia i pozwalają na dłuższe wykorzystywanie technologii opartych na gazie i oleju.
Jednocześnie – jak podkreśla ekspert – powodzenie nowego modelu będzie zależało od tego, czy Niemcy będą w stanie zapewnić odpowiednią ilość niskoemisyjnych paliw oraz czy ich ceny okażą się akceptowalne dla gospodarstw domowych.
OSW wskazuje także na ryzyko tzw. pułapki kosztowej. Gospodarstwa domowe, które zdecydują się obecnie na nowy kocioł gazowy, mogą uniknąć wysokich kosztów inwestycyjnych związanych z pompą ciepła, ale w kolejnych latach mogą zostać obciążone rosnącymi kosztami paliwa, opłatami emisyjnymi oraz kosztami jego dekarbonizacji.
Niemcy nadal stawiają na ETS 2
Istotnym elementem niemieckiej strategii pozostaje również unijny system ETS 2, który obejmie emisje z budynków i transportu drogowego.
Jak podaje OSW, Niemcy już posiadają krajowy mechanizm opłat za emisje w tych sektorach. Obecnie cena tony CO2 w niemieckim systemie wynosi około 55-65 euro, co przekłada się na wyższe ceny gazu ziemnego i paliw.
Według Kędzierskiego w niemieckiej debacie stosunkowo niewiele uwagi poświęca się potencjalnym konsekwencjom społecznym długofalowego wzrostu kosztów ogrzewania paliwami kopalnymi. Tymczasem właśnie ten element może mieć znaczenie dla dalszej akceptacji transformacji energetycznej.
OSW przywołuje badanie, w którym połowa respondentów stwierdziła, że neutralne klimatycznie ogrzewanie nie jest dla nich ważne, a 75 proc. badanych zadeklarowało, że nie jest gotowych ponosić wyższych kosztów w imię dekarbonizacji ogrzewnictwa. Jednocześnie 82 proc. ankietowanych nie wierzyło, że politycy będą w stanie przeprowadzić transformację w sposób społecznie sprawiedliwy.
W ocenie Michała Kędzierskiego nowa ustawa może więc krótkoterminowo zmniejszyć napięcia wokół transformacji ogrzewnictwa, ale jednocześnie spowolnić tempo odchodzenia od paliw kopalnych. W dłuższej perspektywie wyzwaniem pozostanie natomiast utrzymanie społecznej akceptacji dla kosztów związanych z dekarbonizacją.
Źródło: Ośrodek Studiów Wschodnich, Michał Kędzierski, „Niemcy: nowa ustawa grzewcza łagodzi Wärmewende. Rząd Merza spowalnia tempo dekarbonizacji ogrzewnictwa”.
Katarzyna Poprawska-Borowiec
katarzyna.borowiec@gramwzielone.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy E-Magazyny Sp. z o.o.